środa, 18 kwietnia 2018

Od Moristiany CD Hael

Z przerażeniem oglądałam rozgrywającą się przede mną scenę – a widziałam już przecież niejedno – która zdawała się rozgrywać jakby w zwolnionym tempie. Piorun trafił prosto w przeskakującego przez pień Haela, który momentalnie spadł i zaczął się krztusić. Byłam przekonana, że za krótką chwilę upadnie martwy na ziemie. Jednak minuty mijały, a ten wciąż jedynie kaszlał, jakby się czymś dławił. Niewiele myśląc, w końcu wciąż byłam w dosyć dużym szoku, klepnęłam go mocno w grzbiet. Cofnęłam się zaskoczona, gdy coś rzeczywiście wypadło z jego przełyku. W samą porę, bo w przeciwnym wypadku dostałabym czymś, co wypaliło w ziemi całkiem pokaźny krater. Hael odetchnął głęboko, jakby z ulgą, po czym zaczął się wydzierać nie wiadomo na kogo:
– Ty! słuchaj no! Jeszcze jedna taka akcja, a przyrzekam, że porachuje wszystkie krople jakie w tobie znajdę. Spadaj wreszcie!
Spojrzałam na niego jak na wariata. Chociaż w zasadzie, jeśli potrafił przeżyć uderzenie pioruna...
Nie zastanawiając się zbyt długo nad tym co robię, cofnęłam się kilka kroków, aby zmnieniejszyć dystans między nami. Tak dla bezpieczeństwa.
I, no cóż, to był błąd. Nawet nie zorientowałam się kiedy wpadłam do jakiejś nory, przekoziołkowałam dobrych kilka metrów w dół, po czym z impetem uderzyłam w jakiś wystający kamień. Jęknęłam, podczas gdy przed oczami zaczęły przelatywać mi gwiazdki. Ten właśnie moment wybrał Hael, aby sobie o mnie przypomnieć.
– Moristiano? Gdzie jesteś? – jego głos był nieco przytłumiony przez odległość, jaka nas dzieliła. Ze zdziwieniem zauważyłam jednak, że dało się w nim słyszeć nutki zaniepokojenia.
Czyli nie taki wilk straszny, jak go malują.
Potrząsnęłam gwałtownie głową, dostrzegając że zaczynam bredzić. Chwiejnie wstałam na łapy i podeszłam zygzakiem trochę bliżej otworu.
– Tutaj jestem – zakrzyknęłam dosyć niemrawo.
Odcinek niemal dwudziestu metrów, które dzieliły mnie od wyjścia był praktycznie pionowy i nie było szans, żebym się po nim wspięła. Cudownie.

<Hael? Nie ma sprawy :)>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz