czwartek, 12 kwietnia 2018

Od Heal'a Cd. Moristiany

Moristiana….Całkiem ładne imię. No nie tak ładne jak moje! Czujecie ten sarkazm. Chyba jeszcze nikomu nie udało się poprawnie wymówić mojego imienia! Okej. Rozumiem, że jest takie nie tutejsz i w ogóle, no ale błagam! Ile juz odmian mojego imienia słyszałem! Halet, Harold, Hulk, Haleja, Hlo i tak dalej i tak dalej. Długo by wymieniać. A zreszta co to obchodzi tę waderę! Zmierzam odprowadzić ją jedynie do medyka i zwiać jak najdalej stamtąd. Szczerze mówiąc nie przepadam za naszą medyczką. Wzbudza we mnie niewyjaśnione dreszcze niepokoju.
Przeskoczyłem nad kolejnym zwalonym pniem, gdy poczułem niezłe kopnięcie pioruna w mój bok. Od razu w mojej krwi podskoczyła adrenalina i endorfiny czy jak to tam. Jestem wilkiem burzy więc takie pioruniątko mogą jedynie dodać mi energi. Aby wam to jakoś zobrazować, wypijcie podrząd jakieś dziesięć dawek podwójnego espresso. Ta.. Niezły odjazd. Czujesz się wtedy, jak jakaś głupia piłeczka pingpongowa odbijająca się od wszystkiego co napotka na swojej drodze, z prędkością ponaddźwiękową. No może nie czujesz, a rzeczywiście tak się dzieje. Szczerze mówiąc minimalnie współczułem Moristianie tego widoku, bo przecież mogła się wystraszyć.
W końcu, wnerwiony już przez przeciągające się uczucie wypełnienia, wyplułam piorun. Tsa… To też nie brzmi apetycznie, ale taka prawda! Jak chcesz pozbyć się jak najprędzej dużego wyładowania elektrycznego? Po prostu go wypluj! Chodź z perspektywy osoby patrzącej na to wszystko, może wydawać się, że dławisz się piorunem. A czekaj! Rzeczywiście to paskudztwo utknęło mi w przełyku. Zatoczyłem się w tył kaszląc dymem i próbując pozbyć się wyładowania elektrycznego z mojego ciała. Za sobą usłyszałem przestraszony krzyk Moristiany. Po chwili też poczułem jak coś uderza mnie w grzbiet. Wreszcie! Piorun wypadł z mojego pyska, wypalając  w ściółce nie małą dziurę. Odetchnąłem wreszcie pełną piersią.

- Ty! słuchaj no! Jeszcze jedna taka akcja, a przyrzekam, że porachuje wszystkie krople jakie w tobie znajdę. Spadaj wreszcie! - wydarłem się na tę wnerwiającą chmurę burzową, która już od paru miesięcy nie dawała mi spokoju. Dziwnie brzmi? Bez obaw. W mojej obecności można doświadczyć jeszcze dziwniejszych rzeczy. Zapewniam.

< Moristiana? Przepraszam, że tak długo! >


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz