poniedziałek, 12 marca 2018

Od Siyi do Kordiana

Ten śmieszny basior o brązowej sierści przychodził do mnie codziennie i sprawdzał jak ma się stan mojej pamięci (warto nadmienić, że nie miał się on nijak – dosłownie). Na szczęście nie co dnia był tak radosny, jak za pierwszym razem. Albo to ja byłam mniej podirytowana. W każdym razie na ogół nie zamienialiśmy ze sobą nawet słowa, tym jednak razem postanowiłam się wyłamać. Być może to przez doskwierającą mi nudę, a być może była to raczej wina samotności. Tak czy siak, przełamałam naszą małą „tradycję”:
– Więc od jak dawna mieszkasz na tych terenach Kordianie? – zapytałam z braku innych pomysłów na rozpoczęcie rozmowy (co mnie w ogóle do tego podkusiło?).
Wilk spojrzał na mnie zaskoczony, ale odpowiedział:
– Będzie już niemal dwa lata. Dlaczego pytasz?
– Cóż, tak tylko z ciekawości – odparłam, wzruszając ramionami. Znów nastała cisza. Chociaż teraz była ona raczej bardziej krępująca niż ta zazwyczaj. Nie wiedziałam jednak za bardzo, jak miałabym ją przerwać – nie miałam praktycznie żadnego doświadczenia z innymi wilkami (ponoć tak samo było w moim „poprzednim życiu”). Tym razem to Kordian przerwał milczenie.
– Myślę, że już niebawem odzyskasz pamięć – powiedział, starając się przy tym uśmiechnąć pokrzepiająco, ale chyba nie bardzo mu to wyszło. Dokładnie to samo mówił podczas każdej innej wizyty i oboje doskonale o tym wiedzieliśmy. – Chociaż myślę, że powinnaś zażyć trochę ruchu.
O, a to coś nowego. Spojrzałam na basiora pytająco.
– To powinno pomóc w regeneracji komórek pamięci – odpowiedział ochoczo na niezadane pytanie, a po chwili namysłu dodał również: – jeżeli chcesz mogę ci dzisiaj towarzyszyć.
Skinęłam lekko głową na znak zgody, bo dlaczego nie? W końcu co może pójść nie tak?
(Spoiler: wszystko)

<Kordian? Nie miałbyś nic przeciwko takiemu wątkowi? :]>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz