niedziela, 31 grudnia 2017

Od Rusłany Cd. Kordiana

Serena i ja wpatrywałyśmy się w Kordiana z osłupieniem. Ten wniesiony przez demona rozbłysnął światłem i padł. Poczułam, jakby na chwilę stanęło mi serce, a wszystkie moje mięśnie i kości zmieniły się w stal przykutą do lodu. Serena krzyczała, żebyśmy uciekały, jednak ledwo ją słyszałam. Ona sama nie wiedziała do końca co się stało. Zapewne nie tak miało to wyglądać. W pewnej chwili poczułam wbijające się w moje ciało szpony, które wyrwały mnie z amoku. Szybko obruciłam głowę w prawo. W moim kierunku biegli już strażnicy Nazgrela. Przy celach było ich czterech, ale z minuty ma minutę przybywało. Lodowe sztylety natychmiast wystrzeliły z moich łap. Serena atakowała ich z góry, zatapiając szpony w masywne karki. Strażnicy Nazgrela nie dawali jednak za wygraną, bowiem ich moce były podobne do moich, a nawet lepsze. W tamtym momencie przyszło mi do głowy stworzenie lodowej kopuły, pod którą mogłybyśmy się schronić. Skinęłam na Białą. Gruba warstwa lodu nie dała nam spokoju na długo, jednak przez chwilę mogłyśmy obserwować na którą stronę przechyla się szala zwycięstwa. Kordian nadal leżał bez ruchu na lodowej posadzce, osłaniany przez Jauoena. Wpatrywałam się w niego i miałam nadzieję, że wstanie. Ponownie zdałam sobie sprawę jak bardzo mi na nim zależy i jak wiele dla mnie zrobił. Teraz właśnie nadarzyła mi się okazja, by mu się za to odwdzięczyć i pokazać jak jest dla mnie ważny. Bo przecież ja...też go kocham.
Moje ciało zaczęło drżeć. Złapałam Serenę i przycisnęłam jak najmocniej do siebie. Lodowa energia z mojego ciała pokryła wnętrze kopuły. Ta nie wytrzymując została rozsadzona na setki ostrych kawałków, wbijających się w ciała przeciwników. W tamtym momencie ujrzałyśmy jak niebywale potężny Jauoen zadaje ostateczny cios Nazgrelowi. Z całego jego ciała wiodła oślepiająca wręcz energia, podobna do energii Kordiana, kiedy walczył. Energia ta paliła ciało Nazgrela, który wkrótce rozsypał się na popiół. Nastała chwila ciszy. Wreszcie głos mojego serca nakazał łapom pognać w stronę Kordiana. Wzięłam jego głowę między łapy. Wreszcie mogłam przy nim być.

- Kordianie - wyszeptałam drżącym głosem, jednak nie odpowiedział. Roztrzęsiona zaczęłam sprawdzać oddech i puls. W duchu odetchnęłam z ulgą, gdy te czynności występowały.
- Musi odpocząć - rzekł Jauoen - pomogę wam przenieść do w bardziej przytulne miejsce.
Demon zetknął na mnie, potem na Białą i znów na mnie.
- A co ze strażnikami? - spytała Serena, siadając przy łapie Kordiana.
- Rozpłynęli się podobnie jak i ich władca. Dla Kordiana to koniec historii z Nazgrelem, oraz początek lepszego życia.

<Kordian?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz