poniedziałek, 11 września 2017

Pożegnanie!

Wraz z dniem dzisiejszym, chciałabym ogłosić, że Wataha Księżycowego Ducha zamyka swoją historię.

Dziękuję wam za wspaniałe lata, które to z wami spędziłam. Naprawdę nie mogę uwierzyć, że mój blog osiągnął, aż tyle! Nie udałoby mi się to, gdy by nie wy! Dużo się działo. Znalazłam naprawdę dużo osób, które to dodawały mi otuchy, pomagały i w nieskończone inne sposoby, razy. Sama nie wiem jakie słowa by były najlepsza do opisania tego wszystkiego. Te piękne prawie trzy lata, pożegnałam i przywitałam dużo osób. Mogę przyznać szczerze że z żalem to robię, ale czas nadszedł, aby zamknąć watahe. Powstawaliśmy za każdym jednym razem i nikt nie był w stanie nam przeszkodzić.

Dlaczego zamykam watahe? Zapewne się zapytacie i dużo z was będzie chciało mnie od tego odwieść, ale nie da rady. Swoją przygodę z blogami zaczęłam jakieś cztery lata temu. Wszystkie opowiadania dodawały mi chęci i ochoty do dalszego pisania, nawet inni członkowie. Jednak od jakiegoś czasu moja iskierka się wypaliła i mecze się z tym wszystkim. W dodatku duch w naszej watasze również zgasł. Może kiedy zostanie ponownie otwarta tą wataha, ale tego nie nie wie.

Dziękuję wam bardzo wszystkim!

Alfa Parys, Mizu oraz Lily

P.S: jeżeli ktoś będzie chętny, ma jakiś pomysł na watahe to oddam ja w bezpieczne ręce.

niedziela, 10 września 2017

Od Kordiana cd. Kohu

Mimo gasnącego lata, przyroda dookoła dziś naprawdę zachęcała do spacerów. Wyszedłem na zewnątrz jaskini chłonąc nozdrzami zapach świeżej trawy i ziół. Udało mi się dostrzec kilka małych pierzastych istotek pląsających na wątłych gałązeczkach z wyjątkową zręcznością i zacięciem. Nieznośna deszczowa jesień, która od kilku dni zdawała się skradać do terenów watahy wysyłając forpoczty gęstych chmur zdawała się wycofywać. Odetchnąłem pełną piersią i powoli ruszyłem naprzód rozkoszując się żywością barw i iście wiosennym pięknem wielobarwnych kwiatów i liści we wszystkich odcieniach zieloności. Nagle ktoś na mnie wpadł. Zachłysnąłem się powietrzem zaskoczony i aż przysiadłem z wrażenia. Nieszczęsny rozbójnik odskoczył jak rażony prądem i już szykował się do przeprosin, gdy przemówiłem:
- No, no widzę szanownej panience wiosna zaszumiała w głowie - od razu przecież rozpoznałem Kohu, która od dłuższego czasu zdawała się być moim cieniem. Gdziekolwiek się nie ruszyłem zaraz musiałem na nią wpaść. Nie były to takie spotkania jak z Rusłaną, która była całym moim życiem, ale obiecywały szczerą i trwałą przyjaźń. Wilczyca lekko uniosła brwi.
- Obawiam się, że masz nie aktualne informacje, bo mamy końcówkę lata.
- To dziwne - odparłem udając zamyślenie - bo wyglądasz pięknie jak na wiosnę, panienko Kohu.
Nie wiem czy się zaczerwieniła, ale spuściła nieco wzrok zawstydzona, starając się uniknąć mego spojrzenia.Zawsze gdy rozmawialiśmy czułem się dość dziwnie. Oprócz Rusłany, Mizu i Lily tylko Kohu znała moją tajemnicę, i mogła dosłownie przeniknąć moje myśli, a przynajmniej tak mi się wydawało, bo miała to nieszczęście jako wilk mgły widzieć za wiele.
- Dawno się nie widzieliśmy - zacząłem starając się rozpocząć jakoś rozmowę.
- Tak, chyba tak - odparła nieśmiało.
- Przepraszam nie chciałem cię speszyć, starałem się być miły, ale jak widać znów mi się to nie udało, panienka wybaczy, ale niestety jestem najlepszym przykładem na to, że niektórym wraz z doświadczeniem nie przybywa mądrości - odetchnąłem po tym przydługim monologu i uśmiechnąłem się przepraszająco.
- Jeśli nie skompromitowałem się jeszcze zupełnie w panienki oczach, to czy mógłbym zaprosić na krótki spacer? Wiem że nasze ostatnie spotkanie nie skończyło się najszczęśliwiej, ale może uda się to jeszcze jakoś naprawić.
Stałem przed nią nie bardzo wiedząc co powinienem zrobić. Było mi zwyczajnie głupio.
- A skoro już się widzimy, to chciałem spytać jak sprawdza się medalion... atak mam nadzieję że się nie powtórzył
<Kohu... u mnie też krucho z weną, ale mam nadzieję ze opko ujdzie>
  

sobota, 9 września 2017

Od Artenii cd. Kobe

- A ty co do mojego ciężaru? - odparłam pytaniem zerkając z rozbawieniem na towarzysza. Uniósł lekko jedną brew jakby nie do końca mi wierzył, ale ja nie czekałam na sformułowaną wprost odpowiedź tylko rzuciłam się na niego i przygniotłam go do ziemi. Zaczęliśmy się oboje śmiać i tarzać po trawie.- I kto jest cięższy - pytał Kobe, gdy udało mu się wreszcie przygwoździć mnie do podłoża.
Zmrużyłam zawadiacko oczy i odparłam odsuwając parsknięciem grzywkę, która spadała mi na oczy:
- To się jeszcze okaże... - Mocno odbiłam go tylnymi łapami w bok, tak że wylądował w morskiej wodzie. Nadal chichotałam niepohamowanie otrzepując się z resztek cieczy, którą wzbił w górę jego upadek. Wynurzył się za chwilę otrząsając mokrą sierść.
- No dobra dosyć... podejdź tu, to coś ci pokarze.
Oczywiście łatwowiernie zgodziłam się i za chwilę ja także ociekałam wodą.
- To nie fair, żebym tylko ja był mokry - oznajmił sentencjonalnie po czym wybuchną śmiechem. Jeszcze chwilę ochlapywaliśmy się wodą, co dobrze nam zrobiła po wyczerpującej i niebezpiecznej podróży, po czym wyszliśmy na brzeg, aby nieco ochłonąć. Spostrzegłam na ziemi jakieś piórko więc schyliłam się po nie i włożyłam sobie w warkocz.
- Sokole piórko - poinformowałam Kobe - to bardzo dobra wróżba w moich stronach...
Umilkłam przypominając sobie skąd właściwie pochodzę. Naprawdę nie było się czym chwalić. Poczułam, że się czerwienię. Leniwie wiec zaczęłam grzebać łapką w piasku.
- Wiesz Kobe to co zrobiłeś dla mnie wtedy na wyspie... - wzruszenie ściskało mi gardło, ale czułam że muszę mu jakoś podziękować, więc kontynuowałam coraz niżej opuszczając pyszczek i jąkając się coraz bardziej - Nigdy nikt nie poświęcił się tak dla mnie. Powinnam być nieustraszona, ale wtedy naprawdę się bałam i to nie tego że zginę, ale że nigdy już cię nie zobaczę i nie powiem ci że...
Patrzył na mnie wyczekująco, ale ja nagle zmieniłam zdanie i dokończyłam.
- Bałam się, ze nie zdołam ci już podziękować.
<Kobe? Przepraszam że tak długo i tak nudno, ale miałam totalny brak weny>

niedziela, 3 września 2017

Neythiri

 "Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich"

Informacja


Witajcie moi drodzy.

Wiem, że coraz rzadziej tu jestem, szczerze nad tym ubolewam. Dziś małe powiadomienie, które powinno być tu właściwie już jakiś czas temu. 
Bardzo proszę o przesyłanie wszelkich formularzy na Howrse graczce fopa12 . Jakiekolwiek wysłane do mnie na pocztę gry lub gmail, będą przesyłane właśnie do niej. Wiem, że zwalam na naszą kochaną robotę, jestem tego w pełni świadoma...
Powód: blogger odmawia posłuszeństwa w stronach.
I to w sumie tyle...

Wasza Alfa, Lily.