wtorek, 1 sierpnia 2017

Od Parysa CD Lily

Zjedliśmy śniadanie u Lily po czym zaczęliśmy przeprowadzkę do mnie. O dziwo moja jaskinia była większa, chociaż nie spodziewałem się tego. Nie zajęło nam to dużo czasu. Rzeczy które Lily miała nie było za dużo. Sam nie wiem dlaczego, ale zawsze wydawało mi się, że wadery mają najwięcej rzeczy, a tu okazuje się, że nie. Zapewne Lily należała do tego małego procentu wader co mają mało rzeczy. Porozstawialiśmy wszystkie rzeczy tak jak chciała Lily, poprzekładaliśmy również tak jak ona sobie tego zażyczyła. Wreszcie to wadery dbają o wygląd jaskiń nie basiory. Poza tym to ja się kompletnie na tym nie znałem.  Jako, że poszliśmy przywitać się z innymi przed przeprowadzką. Po wyściskaniu Lily, mieliśmy czas tylko dla siebie. Sam nie wiem dlaczego, ale Mizu chyba naprawdę chciała dać mi szansę na to, aby no... Na samą myśl rumieniłem się. Powiadomiłem Lily, że Mizu zabrała wszystkich ze sobą nawet Yui, Yai i Pine. Czasami miałem już dość tych planów Mizu. Zawsze robiła wszystko przede mną, nawet nic nie uzgadniając.
- Ktoś tu chyba dobitnie pokazuje, że chce wnuków- zachichotała biała wadera. Przytuliła mnie od tyłu. - Mamy dobrą okazję, wiesz? - na jej pyszczku pojawiły się lekkie rumieńce, a oczy zabłysły.
Szybkim i zwinnym ruchem obróciłem się będąc u góry. Nachyliłem się nad nią.
- Jesteś pewna, że teraz? Nie musisz robić nic na siłę...- przerwała mi gorącym pocałunkiem.
- Ostatni raz byłam tak pewna podczas naszego ślubu - uśmiechnęła się, a ja zacząłem działać.
Oboje byliśmy na naszym nowym łożu, chociaż znaliśmy je oboje. Powiedzmy, że tym razem to legowisko było tylko i wyłącznie dla nas. Zacząłem ją namiętnie całować. Zacząłem całować ją za uchem, następnie zniżyłem się do jej szyi i tak, aż do samego dołu. Wtedy wróciłem na samą górę, aby pocałować ją w jej pyszczek za którym strasznie się stęskniłem...

<Lily?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz