poniedziałek, 24 lipca 2017

Od Sakkaku CD Mizu

Mizu przemieniła się demona, aż mnie zatkało, ślicznie wyglądała.
-No dobra zostaniemy, przy okazji sorki za moje zachowanie.
Mgła jeszcze bardziej zgęstniała, a wszyscy zniknęli w swoich domach, teraz ledwie widziałem swój czubek nosa. Mid gdzieś znikła w całej tej mgle, już po chwili wiedziałam, że to nie zwykła mgła. Ruszyłem ostrożnie przed siebie, zacząłem się uśmiechać pod nosem.
-No, no... piękna plansza.. hahah.
Hej gustu we mgle, nie cierpię bawić się z powietrzem, więc łaskawi się pokaż!
W odpowiedzi usłyszałem rozprzestrzeniający się śmiech.
-Niech ci będzie.
Po chwili przede mną pojawiła się postać o czarnej sierści, tylne łapy miała zakończone złotymi kopytami, a ogon przypominał bicz.
-A ty co, Azazel?
Prychałem na widok stwora.
-Nie, nie jestem Azazel..
-To ja widzę, sam go poznałem parę lat temu.
Debilowi powiększył się oczy.
-Co zatkało.
Miałem ochotę, się z nim droczyć.
-A ty co Lucyfer władca podziemi!?
-Haha... nie rośmieszaj mnie, Lucka też znam, ale daleko mi do jego tronu.
-Spojrzał na mnie.
-Co się tak lampisz, nie widziałeś wilka. Byłeś, aż tak głodny, że straszysz całą wioskę!?
W ostatniej, chwili uniknąłem ciosu jego ogona.
-A więc tak, chcesz grać.
-A tak.
„Podpaliłem” swoje futro, własnym błękitnym ogniem, zaczęliśmy się tłuc, ale chwila nie uwagi spowodowała, żebym stracił kontrolę. Moje ogniki zgasły, a on to wykorzystał i oplótł ogonem moją szyję, zaczynając mnie dusić, jednocześnie pozbawiła mnie gruntu pod nogami. Wtedy ujrzałem Mizu.
(Mizu?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz