niedziela, 2 lipca 2017

Od Mizu CD watahy "Ofiara"

Shad i Saku odeszli. Ja zostałam z Parysem. Wzięłam głęboki oddech i uśmiechnęłam się szeroko w stronę Parysa, który wyglądał na zdenerwowanego.
- Nie martw się Parys. Za chwilę będzie po wszystkim i jeszcze dzisiaj przytulisz Lily - uśmiechnęłam się. Parys chciał coś powiedzieć jednak ja już przeszłam przez lustro które się pojawiło tuż po zniknięciu tamtej szóstki. Diamond wiedziała, kiedy się zjawić i jak do siebie mnie przyciągnąć. Tak jak zawsze oprócz Diamond również była Akala. Oczywiście nie miałam nic przeciwko temu wilków, ale zastanawiało mnie jak tak duży wilk potrafi się zmieścić w takim małym pomieszczeniu jakim mieszkała Diamond.
- Mizu nareszcie się spotykamy! - powiedziała radośnie, przytulając się do mnie.
- Miło cię ponownie widzieć Diamond - uśmiechnęłam się w jej stronę, a ona spojrzała na mnie po czym się naburmuszyła. - Co się stało Diamond? Czy coś źle zrobiłam?
- Mizu czy tej białej waderze coś się stało przez tamtego wilka? - spojrzała się na mnie smutnym wzrokiem.
- Tak... - powiedziałam cicho.
- Czyli chcesz ponownie zagrać ze mną w grę. Narazić siebie i uratować ponownie kogoś?! - powiedziała dość spokojnie.
- Jeżeli będę musiała to czemu by nie... - powiedziałam, uśmiechając się a ona chwyciła mnie swoimi małymi rączkami za mój pysk.
- Dzisiaj zamiast zagrać ze mną w tą grę, będziesz walczyć. Muszę sprawdzić jak silna jesteś tuż po tym jak przekazałaś swoje stanowisko Alfy - wiedziałam co ma na myśli. - Jeżeli ty wygrasz dam ci to co czego chcesz, jednak ja wygram ty zostaniesz ze mną już na zawsze, ale pomogę ci uratować tamtą wilczyce. Walka będzie trwać pięć godzin - oby dwie propozycje były kuszące, ale nie miałam zamiaru zostawać z Diamond na zawsze, wreszcie nie mogłabym przeoczyć swoich wnucząt, które miałam nadzieję, że się pojawią już niedługo. Wreszcie całe życie nie mam zamiaru czekać na nie.
- Zgadzam się! - odpowiedziałam, a miejsce w jakim się znajdowaliśmy zmieniło się na plac na którym mieliśmy walczyć. Do okoła były drzewa a po środku nich, znjadowałyśmy się my. Akala odsunęła się co dało mi znać, że będę walczyć ze sama Diamond. Znałam doskonale styl walki dziewczyny. Nie miałam zamiaru się przemienia w człowieka, gdyż pod postacią wilka było mi o dużo lepiej.
Walka się zaczęła! Diamond zaatakowała jako pierwsza, a ja zrobiłam unik. Przez pięć godzin będąc w tym śmiecie musiałam uważać jak używam swojej magii bo używanie ich w tym wymiarze kosztowało dużo więcej sił niż w normalnym. Robiłam unik, ale od czasu do czasu używałam ataków, aby Diamond nie pomyślała sobie, że potrafię tylko unikać jej ataków. A gdyby tak się stało to mogłam spodziewać się jej zawieszonej miny, a tego wprost nienawidziłam widzieć u niej jak u innych. Pozostało pięć minut, a ja jeszcze stałam, jednak Diamond była już zmęczona. Akala przyglądała się nam uważnie, a dokładnie to mnie. Wiem, że gdyby coś się stało Diamond to bym miała do czynienia z nią. Tego chciałam jak najbardziej uniknąć. Ostatnia minuta. Nie zauważyłam kiedy Diamond podeszła do mnie. Oderwałam mocno, ale wciąż trzymałam się na łapach. Zostało mniej niż trzydzieści sekund i nie mogłam przegrać. Dlatego użyłam większości swojej mocy i zaatakowała dziewczynę. Dostała, ale również trzymała się na nogach. Co prawda ledwie, ale trzymała się. Podobnie jak i ja. Czas się skończył, a nasza walka zakończyła się remisem.
- Tutaj masz kryształowy księżyc. Dotknij nim drzewa w które zamieniła się ta wadera, a to zadziała. Za kilka dni przyjdę do twojej watahy i będziesz musiała ze mną wtedy przez cały dzień spędzić czas, ale tylko ze mną. Nawet samej Akali nie będzie. - powiedziała trochę zezłoszczona tym, że przegrała. Ja podeszłam do niej i ja przytuliłam.
- Diamond jeden dzień to i tak za mało. Jeżeli chcesz możesz do mnie wpadać kiedy tylko chcesz, a ja na pewno odłożę wszystko na bok i spędzę z tobą ten czas - powiedziałam i odeszłam. Zapewne chciała coś powiedzieć, ale przez łzy w oczach, które jej stanęły, wolała nic nie mówić, abym nie pomyślała, że jest jakąś beksą.
Wyszłam przez lustro, które od razu zniknęło. Po drugiej stronie zastałam Parysa, który na mój widok szeroko się uśmiechnął. Shad i Saku już czekali na mnie z rzeczą po którą mieli iść. Fly podszedł do mnie i wręczył mi to, a Yui podeszła do Parysa. Akane i Yai również wspaniałe się spisali.
- Czas wracać, co nie?! - powiedziałam z uśmiechem na pyszczku. Otworzyłam portal od razu do mojej jaskini.
- Parys idź do drzewa i dotknij nim tym kryształowym księżycem, a to zadziała. Ja za chwilę do was przyjdę, tylko muszę coś zrobić - oni spojrzeliśmy na mnie zaskoczeni. - Spokojnie za niecałe dziesięć minut będę przy was. - dodałam, a oni przytaknęłam i się zgodzili zostawić mnie samą. Prawie samą. Fly i Jane oczywiście zostali ze mną, ale to mi nie przeszkadzało. Zjadłam owoc dzięki któremu w jakimś procencie odzyskałam swoją energię. Pozostało mi zrobić pewna rzecz. A mianowicie złożyć wizytę wilków, który zrobił to naszej Alfie Lily. Odwiedziłam jego i jego stado. Przemieniłam się w demona poczynając wszystko zakończyłam. Nie zabiłam ich, po prostu odesłałam ich do miejsca w którym żyją więcej takich samych wilków. Do watahy pomogli mnie powrócić Akane i Fly. Stanęłam obok Parysa, który akurat zrobił to co mu kazałam zrobić. Kryształowe drzewo zaczęło pękać, dzięki czemu odrobinki kryształów zaczęły spadać powoli na ziemię. Wyglądały zupełnie jak śnieg...
<Lily?> resztę zostawiam tobie ^^

1 komentarz: