poniedziałek, 17 lipca 2017

Od Lily CD Parysa

Po mimo osłabienia czy powolnego powrotu zdrowia ze śpiączki, zaczęłam się śmiać. I to nie był cichy śmiech czy dyskretny, średnio głośno się chichrałam. Parys patrzył na mnie skołowany.
-Wybacz kochanie, ale to przebiło wszystko- powiedziałam wracając do rozchachania.- Sytuacja jest powalająca.
-Mieszkanie razem i szczeniaki?- Zapytał patrząc na mnie teraz zaniepokojony, najpewniej myślał, że coś mi się stało w głowę. Pokiwałam roześmiała właśnie wskazaną częścią ciała.
-Nie czujesz trochę tego absurdu?
Dopiero wtedy po kalkulowaniu wszystkiego, Parys wybuchł niepohamowanym śmiechem. Byliśmy prawie pół roku po zawarciu małżeństwa a dopiero teraz padło pytanie o wspólną jaskinię. Oraz szczeniaków. Nic dziwnego, że nie mogliśmy się uspokoić dłuższą chwilę, niestety to ja ją przerwałam przez ogólne osłabienie po tym całym wybudzeniu. Oparłam o niego głowę.
-Głuptas z ciebie, wiesz? Gdyby nie brak czasu...
-... To bym wcześniej wyszedł z inicjatywą- dokończył moją myśl na co oboje się uśmiechnęliśmy. Zaraz jednak dodał pytanie spięty.- A co myślisz o szczeniakach?
Zamilkłam chcąc dobrać odpowiednie słowa.
-Tak szczerze to nie jestem pewna czy byłabym dobrą matką- powiedziałam trochę zawstydzona. On to inna bajka: dojrzał przez ten czas, ale ja?  Pogłaskał mnie po głowie.
-I znowu tracisz wiarę w siebie kochana. Będziesz wspaniałą matką, masz złote i czułe serce jak nikt inny.
-Uważaj, bo się Mizu dowie- zażartowałam. Zaraz dodałam poważniej- naprawdę jesteś tego pewny?
-Chcę byś nosiła i urodziła nasze dzieci- odparł pewny swego, stanowczo ale jednak z delikatnością. Jak ja go za to kochałam <3
-Proponuje zrobić to tak: jutro zajmiemy się przeprowadzką... a wkrótce po tym dziećmi- dodałam zarumieniona. Pocałował mnie w czoło.
-Jak najbardziej. Odpoczywaj Lily, będę przy tobie cały czas.
-Kocham cię- powiedziałam zasypiając w jego ramionach.

<Parys?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz