piątek, 14 lipca 2017

Od Light DO Morgana

Biegałam po watasze szukając przygód. W głowie roiło mi się od pomysłów, ale wiadomo, że najlepiej zabawa idzie z kimś. Rusłana często mówi mi, że niedługo, znaczy 15 lipca kończę 2 lata i powinnam się zachowywać dojrzalej. Ale mi się wcale nie wydaje, żebym się dużo zmieniła od poprzednich urodzin. Więc beztrosko hasałam po wyskokiej trawie, tarzałam się w liściach, przeskakiwałam przeszkody, pływałam, wspinałam się na drzewa. Na jednym z nich, mianowicie na starym dębie zobaczyłam wiewiórkę. Ruda wcinała żołędzia, a ja się jej przyglądałam. Nagle ona mnie zobaczyła, rzuciła żołądź i uciekła.
- Hej, pogromco wiewiórek! - zawołał jakiś głos z dołu.
- Kim jesteś? Nie znam Cię, jesteś nowym członkiem? - spytałam zeskakując z drzewa.
- Tak, ale nie musisz mnie oprowadzać, ktoś już mnie zapoznał.
- Aha, no więc ja jestem Light. Witaj wytarłam łapkę o futro i podałam ją nowemu.
- Miło mi, jestem Morgan.


< Morgan? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz