piątek, 30 czerwca 2017

Od Kohu

Wieczorem gdy już układałam się do snu na chwilę udałam się nad jeziorko. Usiadłam nad brzegiem.
Tak wiele dzieje się w naszym życiu. Tak wiele wilków mijamy na co dzień w ogóle nie myśląc o ich problemach, o ich obawach, uczuciach i wielu innych rzeczach. Mijamy innych. Ciągle przed oczyma przewijają się nam twarze znane i nieznane. Ciągle coś się zmienia. Ciągle coś się zaczyna i coś innego się kończy. To nieustanny krąg istnienia. Tak wiele wilków poświęciło się dla innych. Cierpiało i bało się dla innych. Lecz oni walczyli. Ja nie mam na to odwagi. Ze smutkiem zwiesiłam łeb wpatrując się w gładką taflę wody. W odbiciu ujrzałam młodą waderę o pięknym białym futrze i jasnych zadumanych oczach. To byłam ja, a jednocześnie nie ja. Kim więc byłam? Niewiem.
Potrząsnęłam głową odganiając czarne myśli. Następnie wstałam i ruszyłam do jaskini. Tam zwinęłam się w kulkę i pogrążyłam się w marzeniach sennych.
Stałam na przeciw ciemnej ściany lasu. Nagle od strony drzew dobiegło mnie straszne wycie wilka błagającego o pomoc. Rzuciłam się w głąb puszczy na ratunek obcemu. Biegłam między drzewami w kierunku przerażającego dźwięku. Bałam się, że nie zdąże. Wbiegłam na polanę. Wszędzie była krew mnóstwo krwi. Wtem pojawił się jakiś cień, który zaproponował mi dostanie się do świata bez wojny bez bólu. Ja jednak odmówiłam. Przecież nie można ufać jakimś dziwnym tworom zachęcającym do czegoś idealnego. Cień rzucił się na mnie i …..
Obudziłam się. Chciałam wstać ale coś mi to uniemożliwiało. Otworzyłam oczy. Momentalnie ziemia dostała mi się do oczu. Gdzie ja byłam!? Jestem taka głodna muszę coś zjeść!
Wtedy do mnie dotarło leżałam w grobie. Byłam martwa! Nie! Przecież jestem głodna. Spróbowałam się wydostać ale nie mogłam. Jak długo tu leżałam? Nie wiem! Ponowiłam próbę wydostania się z mogiły i tym razem udało mi się wytknąć nos na powierzchnię. Wzięłam głęboki oddech i uspokoiłam się. Potem rozkopałam ziemię do sokoła tym samym wydostając się z pod ziemi.
Zataczając się trafiłam do mojej jaskini. Zapach powiedział mi, że ostatni raz byłam tu jakiś tydzień temu.
- Nie czas teraz na myślenie. Muszę coś zjeść! I to natychmiast! - wyszłam ma zewnątrz i momentalnie na kogoś wpadłam.

< Ktoś? >

Odchodzą!

Sneeu

Raksha

Siya
#Powód: Decyzja właścicielki

Vey
#Powód: Brak kontaktu, nie pisanie opowiadań 



Czas Najwyższy Powrócić!

Tak jak w samym tytule można się domyślić, że nasza wataha wraca do żywych! Niektórzy się cieszą, inni nie. No ale cóż zrobić?! 
Tak jak wiecie niedawno wysłałam do was na pocztę wiadomość z zapytaniem, czy zostajecie z nami czy też nie. Parę wilków powiedziało, że zostaje z czego niezmiernie się cieszę. Inni nie dali znać z czego będę czekać do końca tego tygodnia na ich odpowiedź. Jeżeli jej nie otrzymam osoby te zostaną usunięte. 

Jak już można zauważyć (przynajmniej mi się tak wydaje) to ilość stron się zmniejszyła. Prosiłabym, abyście zapoznali się z nimi, gdyż nie chciałabym, abyście coś pominęli. Jako iż w naszej watasze są osoby, które są od prawie samego początku i bardzo się starają o to, aby nasza wataha wciąż istniała zostaną obdarowani specjalnym tytułem i odznaką. Każda odznaka z swój własny sposób będzie inna i przeznaczona tylko dla jednego wilka. 
Odznaki zostaną dodane do końca następnego tygodnia.

Przepraszam za zwłokę i życzę wam dużo weny do pisania!

niedziela, 18 czerwca 2017

ZAWIESZENIE!!!

Jak już zauważyliście na naszej watasze od ostatniego czasu się nic nie dzieję. Dlatego też postanowiłam coś w nim zmienić. Nowy szablon został już dodany za co bardzo dziękuję szabloniarni Sister's Of The Template. Jest przepiękny ^^
Postaram się jak najszybciej dodać zmiany, ale wszystko się okaże z czasem. Jeżeli macie jakieś pomysły to śmiało piszcie w komentarzach, na howrse czy też czacie.
Tak więc do zobaczenia wkrótce (mam taką nadzieję)!

~ Obecna Alfa Parys & Była Alfa Mizu

niedziela, 11 czerwca 2017

Od Sakkaku CD Mizu

Wyłączyłem się na przysłowiowe pół minuty, z którego wybiło mnie ostanie zdanie.

-Idziemy do wioski ludzi?
-Tak.
-A jak nas złapią?
-To wtedy się zobaczy.
Nieszczęście tamte słowa, tylko mi się przesłyszały, odetchnąłem z ulgą.
-Czemu nie, może będzie fajnie.
Miz zaczęła nas prowadzić do wioski człowieka. Wioska wcale nie była, aż tak daleko, gdy byliśmy niedaleko niej, użyłem iluzji, by nie spowodować zamieszania, czy paniki.
(Miz, przepraszam, że tak długo)

piątek, 9 czerwca 2017

Od Mizu CD Shadakiro

Spojrzałam się na niebo, dzięki czemu stwierdziłam, czy powinniśmy już wyruszyć. Powiadomiłam Shadakiro, ze czas wyruszyć w naszą wycieczkę. Powiadomiłam o tym oczywiście Lily i Parysa, wzięłam przy okazji mała sakiewkę z rzeczami tak na wszelki wypadek. Za tereny watahy, wyszłyśmy dość szybko. Drogi nie zostało nam dużo, wiec jeszcze przed zachodem słońca powinnyśmy dojść. Na spokojnie mogłyśmy iść i tak nigdzie się nam nie spieszyło.
- Przed zachodem słońca powinnyśmy dojść, więc możemy spokojnie jeszcze sobie jakiś postój zrobić. Więc jak będziesz chciała chwilę odpocząć to śmiało mi mów - uśmiechnęłam się do wilczycy.
- Dobrze. Jak coś to ciebie powiadomię kiedy będę zmęczona - odpowiedziała trochę przestraszona wilczyca.
- Boisz się spotkać ludzi? - spytałam. Przeczuwałam chyba, że trochę się waha, aby tam pójść.
- Sama nie wiem. Chyba boję się, że mnie nie zaakceptują... - zniżyła wzrok w dół.
- Nie martw się. Na pewno ciebie zaakceptuję. Mogę ciebie przestrzec przed...
- Przed czym? - przerwała mi wilczyca i spojrzała się na mnie z lekko wystraszonym wzrokiem.
- Mogę ciebie przestrzec przed tym, że dzieciaki z wioski nie puszczą ciebie łatwo w dodatku inne osoby będą wypytywać ciebie o wszystko. Więc nie krępuj się przy nich - zaśmiałam się, a wilczycy jakby ulżyło.
Nie wiedziałam kiedy, ale czas szybko nam tak minął z Shad, że przez miłą rozmowę i atmosferę, doszliśmy do wioski nawet nie robiąc żadnego postoju. Usłyszeliśmy jak ktoś zaczął dmuchać w róg. Jego dźwięk był wyraźny, ale nie wiedziałam co może oznaczać. Przeszłyśmy przez ochronną barierę, która założyłam jak się z nimi ostatnio żegnałam. Stanęłyśmy przed bramą do wioski, a do okoła nas zgromadzili się wszyscy ludzie.
- Mizuś witaj! - usłyszałam z daleka, po czym znalazłam się na ziemi. Spojrzałam się na osobę, która wpadła na mnie. Przyjrzałam się dziewczynie dokładnie. - Suzu?! - byłam niepewna czy to ona, ale gdy spojrzała się na mnie swoimi oczyma, to wiedziałam, że jest to właśnie ona.
- Mizuś, nareszcie ciebie spotykam po tych latach widzę ciebie... - zabrakło jej, aż tchu, aby mówić coś dalej.
- Suzu mi również jest ciebie miło widzieć - uśmiechnęłam się. Wstałyśmy na równe nogi.
- A co to jest za mały wilczek? - spytała się Shuzu, podchodząc do Shad. Oczywiście znałam Shuzu i ta od razu zaczęła się jej przyglądać.
- To jest Shadakiro, jest pod moją opieką. Niedawno dołączyła do watahy - powiedziałam, a każdy się przyjrzał bliżej. Sama nie wiem kiedy, ale wszyscy zaczęli się zajmować nami.
- Nie bój się Shad. Oni chcąc się pobawić z tobą - powiedziałam, widząc wzrok dzieci. - Dzieciaki może pokażecie jak się gra w piłkę - zaproponowałam, a oni od razu zaczęli się bawić. Wszyscy zasiedliśmy, oprócz dzieci i Shad, która bawiła się z nimi, przy ogromnym ognisku i każdy z nas zaczął sobie wspominać, jedząc przy tym, pijąc, niektóre osoby śpiewały i można również było usłyszeć graną muzykę...

<Shadakiro?>