sobota, 13 maja 2017

Od Shadakiro CD Parysa & watahy "Ofiara"

Cała droga przebiegała głatko i spokojnie, jednak Mizu ostrzegała nas, że to wkrótce się zmieni. Ale jak na razie było spokojnie i jakoś... miło. Poznałam Sakkaku i trochę basiora Alfa - Parysa, chodź jak na tą chwilę się do mnie nie odezwał. Chyba, że liczy się jego początkowe spotkanie. 
Szliśmy sobie w najlepsze - Mizu z Parysem na przedzie, a ja z Rudym za nimi. Wiedzieliśmy już wszyscy, gdzie się wybieramy. W końcu nastał wieczór, a że z dorosłymi wilkami wędrował niezdarny szczeniak, Mizu zaczęła się rozglądać za jakimś miejscem na nocleg. No i znalazła - jakieś gigantyczne drzewo, z wielkimi, zielonymi liścmi, a z konarów stworzyła się taka norka, mogąca nas wszystkich pomieścić. Potem wzięła ze sobą Sakkaku i wyruszyła po jakąś kolacyjkę. Ja zostałam z Alfą Parysem, i z takim pomarańczowym stworzeniem Mizu. 
Ułożyłam się na ziemi, zrzucając z siebie torbę i odpoczywając. Parys patrzył się na mnie, pewnie próbując zacząć jakomś rozmowę. Chociaż nie, po prostu się patrzył na tą największą brzydotę świata (chodzi o mnie) miłym spojrzeniem. Ja wysyłałam mu uśmiechy, które mi odsyłał. Później on sam usiadł i próbował mi chyba coś powiedzieć, ale moja brzydota mu przeszkadzała. Nie dziwię się wcale, jednak później wziął się w garść...

<Parys? A może kotoś inny?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz