sobota, 27 maja 2017

Od Rusłana CD Kordiana

Po drodze nie odzywaliśmy się do siebie. Z resztą i tak nie byłabym w stanie zapytać o cokolwiek. Co jakiś czas zerkałam na Kordiana lub rozglądałam się za rzekomym zagrożeniem. Twarz Kordiana była kamienna, ale raczej wiedziałam jakie uczucia nim targały.
Dotarlośmy do jaskini, gdzie mogliśmy czuć się bezpieczni, raczej. 
- Artenii, oni nas znaleźli, Jego wysłannicy - powiedział twardo Kordian.
Artenia zerknęła na mnie, a potem coś szepnęła, chyba o coś spytała, bo basior pokręcił przecząco głową. Z nikąd pojawiła się Serena, która usiadła na moim ramieniu. Kiedy podszedł Kordian, odleciała.
- Kim były te wilki? - spytałam zaniepokojona.
- To moja przeszłość mnie prześladuje, mówiłam ci o tym przecież - spojrzał mi głęboko w oczy, a ja przytaknęłam.
- Czy znów będziemy musieli uciekać? - to pytanie zapewne zabolało nas oboje, ale musiałem je zadać. Kordian wziął moją twarz w swoje łapy i patrzył na mnie czule. Czułam, jak ciepło rozchodzi się po moim ciele.
- Nie wiem jeszcze co zrobimy, ale wiedz, że nikomu nie dam Cię skrzywdzić. Sam muszę skończyć ze swoją przeszłością. Nie pozwolę, byś ty brała w tym udział.
Kordian przysunął się bardziej i delikatnie mnie pocałował. Czułam jak się rozpływam. Nigdy wcześniej tego nie robiłam. To było wspaniałe uczucie. Po chwili odsunął się ode mnie, a ja otworzyłam oczy. Kordian uśmiechnął się do mnie.
- Idź i odpocznij trochę - wskazał łapą na wnękę.
- Nie chce mi się spać - wydukałam, wciąż uświadamiając sobie co się przed chwilą stało.
- Możesz się ze mną pobawić! - krzyknęła Illa, podbiegając do nas. 
- Oczywiście, że mogę - pogłaskałam małą po głowie - A ty Kordianie?
Spytałam z nieśmiałością.
- Pójdę porozmawiać z Artenią. Trzeba omówić parę spraw - westchnął i odszedł - Miłej zabawy! - krzyknął za sobą.
- Dzięki! - odkrzyknęła Illa - to co robimy?

**************************************
Bawiłam się z Illą aż do późnego popołudnia, kiedy zmęczona usnęła przy mnie w legiwisku. Później Artenia ją przeniosła, a ja wzięłam figurkę od Kordiana i rozmyślałam. Po chwili zorientowałam się, że nie ma go w jaskini. Artenia i Illa spały, więc nie budząc ich wybiegłam z jaskini i zaczęłam wołać. Było bardzo ciemno i zimno tego wieczora. Nagle coś usłyszałam.
- Kordian? - szepnęłam, pełna nadziei. W odpowiedzi usłyszałam gorzki śmiech, a później poczułam jak coś ciężkiego uderza mnie w głowę. Padłam na ziemię. Obraz mi się rozmazywał. Straciłam przytomność.

< Kordian? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz