piątek, 30 września 2016

OD Rusłany CD Kordiana

Z uśmiechem na twarzy zaczęłam iść w głąb tej pięknej jaskini. Kordian podążał za mną, a później wyrównał i szedł obok mnie. Na ziemi leżało pełno niebieskich kryształków, przypominających kwiaty.
Sufit niczym się nie różnił od jaskiniowej posadzki.
- To jest niezwykłe. - powiedziałam nie dowiedzą jąć w to co widzę.
- I całkiem prawdziwe.- dodał basior.
- Byłeś tu juz wcześniej ?
- Kilka razy, ale za każdym razem jest tak samo magicznie, jakbym widział to pierwszy raz. - rzekł, rozglądając się po jaskini. Szliśmy dalej, aż naszym oczom ukazało się pewne drzewo, na którym wisiały, - niczym owoce - niebieskie kryształy.
A zza nie mówiłam z wrażenia.
Serena popełzła w kierunku drzewa , ostrożnie przemieszczając się między kryształami. Ruszyłam za nią. I to szybciej niż myślałam. Kordian zaczął mnie gonić, wołał żebym ustała, powstrzymał się, bo mi o czymś nie powiedział. Poczułam ogromną siłę, która ciągnęła mnie do drzewa.
- Sereno! - krzyknął Kordian.
Ona od razu zrozumiała i zaczęła mnie tak jakby atakować. Postrzegana ja jako wroga, który chce bym nie dotknęła kryształów. Gdy już dotarłam do drzewa, spojrzałam niczym w hipnozie w jeden z kryształów. Ogarnęła mnie jeszcze większa siła, która nazywała zerwać kryształ. Bez wahania to uczyniłam. Później, Straciłam świadomość tego co robię, tak jakby ktoś zawładnąć moim ciałem.
< Kordian? >

czwartek, 29 września 2016

OD Daenerys CD Parysa

- Mam małe pytanko? Jaka Lily i Pina - zapytałam zdezorientowana.
- Lily to moja partnerka, a Pina to jej towarzysz - odpowiedział mi cierpliwie Parys.
- A, dzięki, że mi powiedziałeś - powiedziałam, dziękując mu.
- A ty masz jakiegoś towarzysza? - zapytały Yai i Yui.
Odpowiedziałam dumna:
- Tak, mam. Jest to biały smok Saphira.
- Łał ! Parys, możemy kiedyś zobaczyć smoka Daenerys? - zapytały podniecone Lisie Duchy.
- No... dobra, ale innym razem - odpowiedział Parys.
- Mam jeszcze jedno pytanie. Czy można w tej watasze adoptować małe wilki? - zapytałam
Parys odpowiedział mi, że tak i zaprowadził do jaskini porzuconych wilków. Powiedział też, że pracuje tam jego partnerka. Bardzo chciałabym ją kiedyś poznać.
Byliśmy na miejscu, pożegnał się i poszedł do domu. Weszłam do jaskini. W całym pomieszczeniu porozrzucane były zabawki i puzzle. Przeszłam do kolejnego pomieszczenia. W nim bawiły się małe wilczki.
Podeszła do mnie wadera i powiedziała:
- Hej, jestem Rusłana . Opiekuję się tymi kochanymi szczeniakami. Chciałabyś zaadoptować któregoś.
- Na razie nie, ale mam taki zamiar. Czy mogłabym poznać te małe wilczki? - zapytałam waderę.
- Jasne. Możesz porozmawiać z kim chcesz - odpowiedziała mi zadowolona Rusłana.
Postanowiłam skorzystać z pozwolenia wadery i podeszłam do jednego wilczka.
Zapytałam:
- Jak masz na imię?
- Jestem Lona - odpowiedziała spokojnie mała wadera.
- Miło mi cię poznać - powiedziałam miło.
- Zaadoptujesz mnie? -zadała pytanie Lona.
- Na pewno niedługo tak lub kogoś innego, ale wyglądasz mi na bardzo miłego szczeniaczka - odpowiedziałam - Jakim jesteś wilkiem, jakiej rasy oraz jakie masz moce?
- Jestem wilkiem wilkiem tęczy i kolorów, uwielbiam rysować - powiedziała spokojnie.
- Ja też! - krzyknęłam uradowana.
- No to się dogadamy - powiedziała Lona.
Postanowiłam, że wrócę już do domu. Pożegnałam się z Loną. Bardzo ją polubiłam. Na pewno niedługo znowu ją odwiedzę.

OD Will'a - "Nowy dom"

To mój pierwszy dzień w watasze. Trochę się boję, że ktoś oprócz Mizu dowie się o moim sekrecie. Powinienem trzymać się z dala od innych wilków dla ich bezpieczeństwa.
Kiedy tak rozmyślałem podeszła do mnie Alfa i powiedziała:
- Niestety nie ma na razie wolnych jaskiń, więc będziesz musiał mieszkać z kimś.
Zamurowało mnie. Tylko nie to! Dlaczego? Powinien teraz opuścić watahę i nie pokazywać się na oczy, ale coś mną pokierowało, ze muszę tu zostać, ponieważ właśnie tutaj znajdę szczęście i spokój. Wątpię żeby tak było, ale posłucham głosu serca.
Odpowiedziałem jej z lekkim uśmiechem:
- Dobrze. Jaki mam wybór?
- Wiem, że lubisz być w lesie, więc jedyne takie miejsce jest z waderą o imieniu Daenerys - powiedziała spokojnie Mizu.
O nie! To jeszcze gorzej. Dlaczego z waderą? Ale dobra. Mus to mus, jak to się mówi.
- Dobra, zgadzam się - odpowiedziałem niechętnie.
- Zaraz cię odprowadzę - postanowiła wilczyca.
Szliśmy tak przez gęsty las. Ten lasek był cudowny! Tyle krzaków do ukrywania się i drzew do wspinania.... Rozmarzyłem się tak , ale moja wyobraźnia nie działała długo. Przerwała mi Mizu.
- Już jesteśmy - powiedziała.
Znad drzew wyłoniła się piękna ogromna jaskinia. Obrośnięta drzewami i bluszczem. Stała na małej półce skalnej. Była prześliczna!
- Czy ta cała.... Daenerys wie o tym, że będę z nią mieszkał - zapytałem się niepewnie.
- Jasne! - odpowiedziała zadowolona wadera.
Weszliśmy. Jaskinia w środku rzeczywiście była wielgaśna. Na środku leżały duże skóry, na ścianie wisiało poroże, dalej było kolejne pomieszczenie, a za nim kolejne. Po prawej stronie jeszcze jedno. Byłem wniebowzięty. Wreszcie miałem ciepły i miły dom. Znad rogu wyszła moja współlokatorka. Jej sierść była śnieżnobiała. Miała na sobie trochę niebieskiego koloru na sierści i uszach. Jej oczy były piękne i przypominały mi..... oczy mojej dawnej ukochanej. Była to barwa podobna do jasnego diamentu. Bolało mnie to bardzo. Przypomniała mi się moja była dziewczyna, ale powstrzymałem łzy. Znad drugiego rogu wyszedł ogromny smok. Cały śnieżnobiały z lekkim połyskiem niebieskim. Był cudowny.
- Jestem Daenerys, a to Saphira. Miło mi cię gościć w mojej jaskini - powiedziała wesoło wilczyca.
W tym momencie do jaskini wbiegł mój przyjaciel Shadow.
Powiedział:
- Zapomnieliście o mnie! Jestem Shadow i Will to mój przyjaciel.
- Jak coś to yyy... ja jestem Will - powiedziałem nieśmiało.
- Choć, zaprowadzę cię do pomieszczenia, w którym będziesz spał razem ze swoim przyjacielem - zaproponowała mi Daenerys.
- Dobrze - wydukałem.
Do mojego " pokoju" szło się przez spiżarnię pełną jedzenia na zimę. Wreszcie doszliśmy. Mój " pokój " był bardzo przytulny. Na środku oczywiście leżały skóry. Dalej na ścianie wisiał obrazek z wizerunkiem ludzi polujących na jelenia. Bardzo mi się to miejsce podobało.
- Może pójdziemy już spać? - zaproponowała wadera.
- Dobrze, chętnie się zdrzemnę - odpowiedziałem ziewając.
Powiedzieliśmy sobie dobranoc. Natychmiast zasnąłem.

Nowy wilk!!!

"Jeśli szczęście do ciebie nie przyszło to znaczy , że jest wielkie i idzie małymi kroczkami ".

Imię: Will
Pseudonim: -
Płeć: Basior
Wiek: 2 lata 9 msc.| 23 grudzień
♠♤♠
Charakter: Will to dobroduszny, życzliwy i przyjacielski basior. Lubi sarkazm i często go używa. Jest często zamknięty w sobie i woli chodzić sam na spacery po lesie, żeby odsapnąć i pomyśleć. Uwielbia strzelać z łuku i biegać. Raz na jakiś czas lubi pogadać z kimś miłym i sympatycznym. Życie nauczyło go tego, żeby nie ufać nikomu, dopóki go się nie pozna. Will jest bardzo sprytny i zwinny oraz szybki. Uwielbia przyrodę i zwierzęta. Czasami poluje, żeby zdobyć żywność. To skromny i cichy wilk, nie lubi oficjalnych uroczystości i omija je szerokim łukiem. Potrafi być oddanym przyjacielem, który wspiera przyjaciela w trudnej sytuacji. 
Hierarchia: Basior Omega
Stanowisko: Szpieg
Rasa: wilk ziemi, światła i natury
♠♤♠
Umiejętności magiczne:
* potrafi porozumiewać się z roślinami i zwierzętami
* potrafi stworzyć kulę światła
* oślepia światłem wrogów
* kiedy jest wściekły, zmienia się w demona
* potrafi dobrze widzieć w ciemności
* umie przywołać magiczne stworzenie światła ( np. jednorożca)
* panuje nad ziemią, czyli umie tworzyć trzęsienia ziemi i otwierać pod kimś skorupę ziemską
Umiejętności niemagiczne:
* strzelanie z łuku ( na wysokim poziomie)
* wspinaczka po drzewach
* wielka szybkość i zwinność
* orientacja w terenie
* bycie niezauważalnym ( kamuflaż)
* posługiwanie się sztyletami i dobre rzucanie nożami do celu
♠♤♠
Zainteresowania: Uwielbia strzelanie z łuku i posługiwanie się nożami i sztyletami. Lubi biegać i kamuflować się. Lubi też czytać książki i spacerować samemu po lesie.
Historia: Will miał bardzo trudne życie...
Urodził się w ciemnej jaskini. Był synem upadłego anioła i wilczycy, która umiała posługiwać się światłem, ziemią i naturą. Matka bardzo go kochała. Niestety, pewnego dnia mały jeszcze wilczek usłyszał kłótnię rodziców. Poszedł do " pokoju" rodziców. To co zobaczył, zmieniło jego życie..... Jego matka leżała na środku martwa, a ojciec stał nad nią cały we krwi. Nienawidził swojego ojca. Postanowił uciec. Bał się ojca. Jeszcze bardziej bał się tego, że może zmieniać się w demona jakim jest ojciec. Podczas podróży zakochał się w pewnej waderze. Kochał ją całym sercem, ona też. Jednak pewnego dnia wadera zobaczyła go ukrytego gdzieś w lesie, zamienionego w demona. Uciekła od niego zostawiając go. Basior rozpaczał. Nie chciał już za bardzo łączyć się w związki ( może kiedyś) Jego podróż trwała. Rok później trafił na watahę. Główna Alfa przyjęła go, nawet kiedy dowiedziała się o jego niebezpiecznej ukrytej mocy. Tak tutaj trafił.
Rodzina: matka - Claryssa (*) ojciec - Jace ( nie wie czy żyje, czy nie )
Partner: boi się, że jak jakaś wadera pozna jego sekret, nie będzie chciała go znać, ale... tęskni za taką bliskością
Potomstwo: -
♠♤♠
Znak zodiaku: Capricorn
Relikt: pióro orła, które dostał od swojej matki
Ciekawostki: 
* jego matka dawała mu lekarstwa uspokajające, żeby Will nie wpadł w furię i nie zmienił się w demona
* dziewczyna odeszła od niego tego dnia, kiedy Will miał się zaręczyć
♠♤♠
Właściciel: ptaszy 1
Inne zdjęcia: 
Towarzysz: Shadow 
♠♤♠
Imię: Shadow
Pseudonim: -
Jak się zapoznaliście: Była dziewczyna Willa dała mnie jako małego liska mojemu panu.
Płeć: samiec
Charakter: Shadow jest bardzo sprytnym, szybkim i przebiegłym lisem. Bardzo lubi pomagać swojemu panu Willowi. Lubi tęż poznawać nowe zwierzęta i magiczne wilki. W porównaniu do swojego pana jest towarzyski i uwielbia nowe znajomości. Zawsze pomoże swojemu Willowi w potrzebie.
Znaki szczególne: 
* w porównaniu do dorosłego wilka jest bardzo mały
* znamię na lewej tylnej nodze
Moce towarzysza:
* teleportacja
* wyczuwanie zamiarów innego zwierzaka
* czytanie w myślach swojemu panu
* pazury z trucizną ( działa kiedy chce )
* może, kiedy chce stawać się niewidzialny

Właściciel: Will

środa, 28 września 2016

OD Oriona CD Mizu

Waderę zamurowało, uśmiechnąłem się nie co, ale zaraz potem odwróciłem się od niej, ponieważ zająłem się dalszą higieną osobistą... zanurzyłem się pod wodę... zaraz potem zajrzałem... wadera dalej tam stała
-W czymś pomóc, alfo?-spytałem i spojrzałem na nią jak ryba w wodzie
-Nic, ja tylko tak chciałam, usiąść obok wody... pomyśleć
-Aham, nie przeszkadzam- oznajmiłem i już miałem zniknąć pod wodą, kiedy usłyszałem
-Czekaj...
Spojrzałem jeszcze raz na nią
-Taak?
Wadera rzeczywiście była zamyślona, podpłynąłem do niej, i po woli wychodząc stanąłem przed niską waderą wpatrzoną na mnie
-Pomóc w czymś?

<Mizu?>

OD Lily CD Parysa

Gaja posłała mu chodne spojrzenie nic nie mówiąc. Zresztą nie zamierzała bawić się w niańkę, w każdej chwili mogła go wywalić z tego świata, albo ze wszystkich naraz od razu. Mimo to, w głowie układała sobie plan. Kto wie, może nawet pomoże jej całkiem wygrać.
-Mów sobie co chcesz ale nie zamierzam bawić się w przewodnika.
-Dlaczego?- Zapytał się zatrzymując się w miejscu.
-Bo tak- odparła nie zmieniając kroku. Nagle pojawił się tuż przed nią w celu zatrzymania. Zaczynał działać jej na nerwy.- Jakim prawem mnie zatrzymujesz?
-Pani, wszystko w porządku?- Zapytali się chórem grupa demonów, która właśnie się zmaterializowała kilka metrów od nich.- Czy mamy z nim coś zrobić?
-Milczeć- warknęła. Posłała srogie spojrzenie nowo przybyłemu.- Możesz sobie znać różne postacie z dużym pokładem cierpliwości. Ale ja do nich nie należę- zamachnęła się z zamiarem uderzenia go ale nagle zmaterializowała się mała lewitując kula białego światła, która powstrzymała ją od ciosu.
-Jesteś uparta- żachnęła się do niej na co kula znalazła się bardziej pośrodku między nimi.- Zawsze tak się wtrącasz usiłując ratować kogoś innego Lily? Żałosne.
-Lily? To Lily?!- Odezwał się zaskoczony Parys koncentrując się na obserwacji kuli. Jednak wszyscy go zignorowali.
-Jednak wiesz co? Skoro część ciebie chce ochraniać go za wszelką cenę, to powinnaś coś wiedzieć- Gaja uśmiechnęła się szyderczo.- On wybrał mnie i zamierza tu zostać.
Kula na te słowa jakby straciła część swojej poświaty nim zniknęła. Gdy to już się stało, Gaja się potwornie roześmiała.
-Jednak jest z ciebie pożytek wilku. Dzięki tobie, Lily znacznie szybciej straci swoje jestestwo i łatwiej się jej pozbędę. A wtedy będę niepokonana!
-Wspaniale Gajo- zawtórowali jej poddane demony. Parys widocznie był w szoku bowiem nic nie mógł powiedzieć. Odwróciła się do nich odchodząc.
-Nie chcę go na razie widzieć na oczy, trzymajcie go gdzieś.
-Czy możemy...?
-Nie, nie wolno mu nic zrobić. On jest kluczem do pozbycia się wadery. Macie go jedynie trzymać gdzieś z dala od moich oczu.
-Tak jest.

<Parys?>

poniedziałek, 26 września 2016

OD Parysa CD Daenerys

Dzień niby taki jaki każdy z tym, że Lily nie miała czasu. Poszedłem na mały patrol. Ostatnio dołączyło kilka nowych wilków przez co niektórzy się nie odnajdywali i potrzebowali pomocy. Przystanąłem sobie nad Białą plażą. Tam spojrzałem się na wodę stykająca z niebem. Przez widok zamyśliłem się. Ktoś do mnie podszedł, a ja zarzuciłem waderę pytaniami. Wadera była strasznie podobna do Moon, jednak to nie była ona. Imię wadery to Daenerys, a w jej oczach nie można było zobaczyć tego co u samej Moon. Były podobne, ale były odmienne. Poszedłem z wilczycą do lasu. Zaproponowałem, abyśmy wrócili gdy tylko usłyszałem szmery a w dodatku ujrzałem po części tą coś. Była to Yui & Yai. Daenerys się przestraszyła, ale zapewniłem ją, że nie ma czego się bać. Dwie lisiczki cały czas nas obserwowały co mnie wkurzało.
- Yai, Yui do mnie! - Wykrzyczałem nie wytrzymując już.
Oby dwie pojawiły się natychmiastowo przede mną. Jak gdyby nigdy nic przytuliły się do mnie.
- Parys nudzi się nam, a Lily jest zajęta no i nie ma jak nas uczyć o kwiatkach - Powiedziała zawiedziona Yai, a Yui jej przy kiwnęła.
- Musicie zrozumieć to, że Lily jest zajęta. Jednak zapomniałyście o tym, aby się na sam początek przedstawić - Dziewczynki spojrzały się na wilczycę.
- Jestem Yai, a ja jestem Yui! - Powiedziały uradowany jedna za drugą.
- Daenerys - Odpowiedziała trochę zbita z tropu wilczyca.
- One należą do mojej rodziny...
- ...tak jak Lily i Pina - Wtrąciły się.

<Daenerys?>

OD Kordiana CD Rusłany

Nasze futra obmyła chłodna woda jeziorka, gdy zanurzaliśmy się powoli w jego odmętach. Na dnie roiło się od pięknych maleńkich koralowców i połyskliwych wielobarwnych ryb. Zerknąłem na Rusłanę. Moja towarzyszka nawet tutaj poruszała się z właściwym sobie wdziękiem i gracją. Uśmiechnąłem się do niej i podniosłem nosem z piasku maleńki małż, pomagając mu otworzyć się za pomocą magii, aż ukazał spoczywającą wewnątrz lśniącą perłę. Wytrzepałem ją delikatnie i odrzuciłem skorupkę. Następnie za pomocą morskiej trawy i giętkich gałązek splotłem elegancki wisiorek i zawiesiłem go na szyi towarzyszki. Gdy ona wciąż jeszcze podziwiała moje dzieło usłyszałem znajomy dźwięk. Dałem jej znać by podążyła za mną i również ukryła się za wystającą z dna skałą. Przed nami otwierał się przepiękny widok w ogrodzie pełnym podmorskiej roślinności, jak i resztek pradawnych budowli, gdzieś przypominających swymi marmurowymi ostatkami raczej potrzaskany szkielet jakiejś ogromnej podwodnej istoty. Pośród tego pięknego krajobrazu unosiła się postać śnieżnobiałego hipokampa z połyskliwym rogiem na czole. 
Zwierzak musiał nas chyba usłyszeć bo zastrzygł uszami i odpłynął w inną stronę. A my wyszliśmy na otwartą przestrzeń. Poprowadziłem waderę do wlotu małej groty. Wejścia strzegły dwie kolumny przypominające nieco te potrzaskane dookoła, choć owe były zdecydowanie lepiej zachowana,a ich kapitale wieńczył pięknie rzeźbione w postrzępione listki kapitele. Na nich siedział kamienny smok. Wyczuwając ruch zbudził się, ale gdy narysowałem mu odpowiedni znak w pradawnym języku przepuścił nas łypiąc tylko niepewnie na Rusłanę. Wzdrygnęła się zaniepokojona więc położyłem jej łapę na grzbiecie żeby ja trochę uspokoić i razem wpłynęliśmy do pieczary. Po przebyciu kilku metrów wyszliśmy znów na suchy ląd. Wadera pierwsza wyszła na piaszczysty brzeg. W jaskini było dość jasno za sprawą migocących na ścianie znaków ochronnych. Z sufitu zwieszały się egzotyczne rośliny. Wychynąłem z wody, akurat w tym miejscu, że wielki liść wraz z wieńczącą go lilią wodną wylądował wprost na mojej głowie. Towarzyszka zaśmiała się dźwięcznie. 
- Jak wyglądam? Jestem strasznym potworom morskim i zaraz cię zjem - zażartowałem. Wadera udała że ucieka przede mną a ja chlapnąłem ja wodą. Serena, która także wygramoliła się na brzeg zgromiła mnie spojrzeniem.
- Choć tu dzieciaku bo się przeziębisz - mruknęła
Strąciłem dekorację z głowy i chwyciłem w zęby, aby podać Rusłanie, ale wychodząc z wody znów zaplątałem się w trawy morskie i runąłem jak długi.
- Wybacz pani - wycedziłem nie wypuszczając z zębów ślicznej roślinki - na ogół nie jestem, aż tak niezdarny
- Na ogół patrzysz pod nogi, a nie na ładne wilczyce
Spuściłem skromnie wzrok zerkając na towarzyszkę jak niewinny szczeniaczek.
<Rusłana?>

niedziela, 25 września 2016

OD Daenerys CD Parysa

Po krótkim odpoczynku postanowiłam, że pójdę porozmawiać z Saphirą. Może była już rozejrzeć się po okolicy?
Nie myliłam się. Smoczyca oczywiście nie uprzedzajądz mnie o tym.
Powiedziała:
- Teren watahy jest genialny! Pełno zwierzyny i piękne widoki.
- Ach chyba niedługo polecimy gdzieś razem... O zwierzynie już wiedziałam bo polowałam. Postanowiłam, że z wdzięczności dam Mizu dorodnego łosia - odpowiedziałam jej z dumą.
- Powinnaś pójść i zapoznać się z kimś, znaleźć przyjaciół... - zaproponowała niepewnie.
- No nie wiem.... - powiedziałam z nutką niepewności.
- Oj nie przesadzaj. Wiem, że się boisz, ale czasami trzeba pokonać lęki - odpowiedziała mądrze smoczyca.
Postanowiłam, że posłucham mądrego smoka i pójdę poznać kogoś nowego.
Nie wiedziałam w którą stronę pójść. Postanowiłam, że pójdę na Białą plażę. Na miejscu okazało się, że trafiłam w dziesiątkę. Nad brzegiem morza stał basior. Miał cudowną złotą sierść z czarnymi wykończeniami. Nosił piękny złoty wisior. Postanowiłam, że podejdę.
Powiedziałam nieśmiało:
- Cześć...
Przestraszony wilk zapytał się:
- Kim jesteś? Co tu robisz?
- Mam na imię Daenerys. Jestem nowa w watasze i postanowiłam, że pójdę się przejść i kogoś poznam - odpowiedziałam.
- A ok... Przepraszam za wybuch pytań - zaśmiał się nerwowo wilk.
- A ty jak masz na imię? - zapytałam.
- Mam na imię Parys i jestem przybranym synem Mizu - odpowiedział z dumą.
- A ok.... Chciałbyś przejść się po lesie? - zapytałam nieśmiało.
- Jasne, czemu nie - powiedział zadowolony basior.
Szliśmy sobie po lesie i rozmawialiśmy. Dowiedziałam się, że obydwaj lubimy biegać i nadzwyczajnie szybko biegamy. Polubiłam go. Nagle... Coś zaszeleściło w krzakach.
Parys zawołał:
- Powinniśmy wracać.
- Chyba masz rację... - odpowiedziałam mu z przerażeniem.
- Nie bój się... - próbował mnie uspokoić.
Zawróciliśmy. Wtem.....

<Parys?>

OD Daenerys - " Pierwsze dni w nowej watasze"

Minął dzień, kiedy pierwszy raz spotkałam Mizu. Alfa dała mi bardzo przytulną jaskinię w lesie, tak jak lubię.
Kiedy weszłam do jaskini miałam wszystko uszykowane. Na środku jaskini położone były skóry jelenia, a na ścianie powieszone poroże tego samego zwierzęcia. Głębiej znajdowała się spiżarnia z zapasem jedzenia na zimę, a obok niej znajdowało się pomieszczenie dla Saphiry Byłam wdzięczna królowej za takie piękne ugoszczenie mnie i smoczycy Byłam wzruszona. Postanowiłam, że upoluję dla niej najdostojniejszego łosia jakiego znajdę. Wzięłam łuk, kołczan z własnoręcznie zrobionymi strzałami i wyszłam do lasu na polowanie.
Szłam, szłam i nic. Ani śladu zwierza, ale nie poddawałam się, szłam dalej. Po jakichś pół godzinach weszłam na małą polanę. Wreszcie w oddali zobaczyłam łosia. Był ogromny i dostojny. Miał piękne lśniące poroże i cudowną sierść. Był też tłusty. Pożywienia dla Alfy starczy na pół roku, a skóra będzie ślicznie wyglądała w jaskini. Ukryłam się niepostrzeżenie w najbliższych krzakach, wzięłam łuk oraz jedną strzałę i naciągnęłam cięciwę. Grot strzały trafił w sam środek piersi i zwierzę umarło na miejscu. Podeszłam bliżej i złapałam go za kark i ciągnęłam w stronę jaskini Mizu. Wiedziałam gdzie się ona znajduje, ponieważ przywódczyni zaprowadziła mnie tam pierwszego dnia.
Wreszcie po długiej wędrówce dotarłam. Mizu zauważyłam mnie i wyszła.
Zapytała się mnie ze zdziwieniem:
- Dlaczego przyniosłaś tutaj to wielkie zwierzę?
- Postanowiłam, że z wdzięczności upoluję ci najdorodniejszego łosia jakiego znajdę - odpowiedziałam z dumą.
- Piękny, dziękuję ci bardzo. Nie musiałaś, ale jestem ci wdzięczna - powiedziała wzruszona wadera.
- Nie ma za co. Zawsze do usług - odpowiedziałam ze śmiechem salutując.
Śmiałyśmy się długo.
Królowa powiedziała:
- Powinnam ci opowiedzieć o tutejszych miejscach. Tych niebezpiecznych i tych odpowiednich do polowań i spacerów.
- Dobrze, z chęcią posłucham - odpowiedziałam.
- No to tak... Zacznę najpierw od dobrego miejsca do polowań. Jest to Złocista Polana. Tutaj przychodzi pełno dużych zwierząt i łatwo tu polować. Teraz powiem o miejscach bezpiecznych. Pierwszym takim miejscem jest Biała plaża. Sama nazwa mówi o kolorze piasku. Ale uważaj, czasami to miejsce potrafi być niebezpieczne! Znajduje się na południowym wschodzie. Drugim takim miejscem to Wątpliwa Pustynia. Sama, jak tam się wybierzesz, odkryjesz dlaczego ma taką nazwę. Inne miejsca to : Las Sekretu - nie jest do końca zbadany, ale nie jest niebezpieczny, znajduje się za Wątpliwą Pustynią, Stare Ruiny - nikt dokładnie nie wie jak powstały, ale znajdziesz w tym miejscu różne ciekawe rośliny, Bezimienna Równina - znajdziesz tu różne antylopy np. karibu, Las Śpiących Olbrzymów - tutaj żyją bardzo miłe olbrzymy, które tylko śpią, znajdziesz tu przeróżne rośliny lecznicze, Błękitna Laguna Nimf - przepiękne miejsce warte odwiedzenia, znajduje się w samym środku lasu prowadzącego do Północnych Gór i Pechowego Wąwozu, te dwa to niebezpieczne miejsca i tam lepiej nie chodź, Tysiąc jeden wodospadów - kolejne piękne miejsce do odwiedzenia, trudne do znalezienia, więc jak będziesz chciała tam pójść to poproś, a pokażę ci drogę, i ostatnie to Skały Bitew. Możesz chodzić tylko do miejsc, które ci powiedziałam, że są bezpieczne. Do reszty się nie zbliżaj! Mam nadzieję, że ci pomogłam.
- Bardzo ci dziękuję Mizu. Chętnie odwiedzę te miejsca - odpowiedziałam z wdzięcznością.
Postanowiłam, że pójdę do mojej jaskini i odpocznę. Miałam dzisiaj dużo pracy. Nadal wspominam poprzednie, okropne czasy, ale teraz wiem, że znalazłam nowe miejsce na ziemi.

Nowa wadera!

Never give up - Nigdy nie podawaj się


Imię: Daenerys
Pseudonim: Dana, Ris, Dena
Płeć: Wadera
Wiek: 2 lata | 21 grudzień
♠♤♠
Charakter: Jest to bardzo miła i wrażliwa wadera. Kocha przyrodę, co dziwne bo poluje na zwierzynę, jednak życie ją nauczyło, że dzika zwierzyna jest bardzo cenna. Marzy o założeniu własnej rodziny. Wie co to znaczy ból po utracie bliskiej osoby. Sama straciła swoich najbliższych. Nienawidzi kłamstwa u innych wilków. Często jest żądna zemsty nad wrogami. Chciała by mieć bardzo drugą połówkę, ale boi się, że znowu straci kogoś bliskiego. Lubi pomagać innym, nie lubi krzywdzenia innych i zawsze jest chętna im pomóc. Życie ją bardzo nauczyło, żeby nie ufać nieznajomym tylko najpierw ich poznać. Kocha dzieci i planuje w przyszłości adopcję. 
Hierarchia: Wadera Omega
Stanowisko: Myśliwy
Rasa: Jest to wilk ziemi i natury
♠♤♠
Umiejętności magiczne:
* Czytanie w myślach
* Porozumiewanie się ze wszystkimi stworzeniami
* Przywoływanie magicznych zwierząt ( oczywiście tych dobrych)
* Teleportacja
* Zamienianie się w każde zwierzę
* Wyczuwanie uczuć u innych wilków
Umiejętności niemagiczne:
* Strzelanie z łuku ( doskonałe)
* Wielka szybkość
* Zwinność
* Umiejętność kamuflowania się 
♠♤♠
Zainteresowania: Przede wszystkim Daenerys uwielbia polować i strzelać z łuku. Lubi czytać. Ma duszę artystyczną: kocha śpiewać i malować. Bardzo lubi dzieci i chętnie się nimi zajmuje. Lubi opiekować się magicznymi stworzeniami i lubi alchemię.
Historia: Urodziłam się w sam środek zimy. Mieszkaliśmy w najgorszej i najzimniejszej jaskinii na terenie watahy. Matka dzielnie nas ogrzewała swoim ciałem, nie zważając na to, że marznie. Mój ojciec był najwyżej postawionym łucznikiem i zwiadowcą. Cała rodzina była z niego dumna. Od małego ciągnęło mnie w ślady taty, więc ojciec zaczął mnie uczyć polować i strzelać z łuku. Uwielbiałam to. Często chodziłam z ojcem na polowania i na małe misje. Moja matka uczyła mnie czytać oraz rozpoznawać gatunki magicznych zwierząt. Moje życie było cudowne, ale jak to bywa w watahach rozpoczęła się wojna. Mój tatuś niestety musiał iść na tą wojnę. Taka praca. Kazał nam się schować jak najdalej od watahy. Matka bez chwili zawahania wzięła nas na grzbiet i uciekła, ale nagle.... przed nami stanął odwieczny wróg rodziny. Mama kazała nam uciekać. Ja jako najszybsza z rodziny uciekłam najprędzej zostawiając rodzinę w tyle. Do teraz tego żałuję... Wróg wytępił mi całe rodzeństwo i matkę, a w oddali zobaczyłam martwego ojca. Bez wahania uciekłam zdala od watahy. Płakałam.
Po kilku miesiącach tułaczki spotkałam wilka w moim wieku. Zaprzyjaźniliśmy się. Niestety znowu szczęście mnie opóściło i wściekły niedźwiedź zabił go. Rozpaczałam. Nie miałam już nikogo. Nie wiedziałam co ze sobą począć. Po jakimś czasie tułaczki spotkałam waderę, która okazała się alfą Watahy Księżycowego Ducha i przyjęła mnie serdecznie.
Rodzina: matka Dafne (*), ojciec Halt (*) rodzeństwo: Lily (*), Max (*) i Koko (*)
Partner: Bardzo chciałaby mieć....
Potomstwo: Marzy o nim....
♠♤♠
Znak zodiaku: Sagittarius 
Relikt: Łuk Wieczności - dostałą go od ojca 
Ciekawostki: Jak ci zaufam to na pewno ci powiem 
♠♤♠
Właściciel: howrse: ptaszy1
Inne zdjęcia:

Towarzysz: Saphira


♠♤♠
Imię: Saphira 
Pseudonim: -
Jak się poznaliście: Podczas ucieczki poznałam wilka, z którym zaprzyajniłam się. Dał mi on jajo smoka. Po kilku dniach wykluła się moja kochana towarzyszka.
Płeć: samica
Charakter: Saphira to bardzo mądry i odważny smok. Ma czułe serce i zawsze pomoże w potrzebie ( oczywiście nie wrogowi). Kocha faunę i florę i w porównaniu do innych smoków nie je mięsa. Nie toleruje go. Nie jest zadowolona z tego, że Ris poluje, ale to akceptuje.
Znaki szczególne: Jest ona jedynym smokiem swojego gatunku. Ma najlepszą moc ze wszystkich.
Moce towarzysza: 
* Rozmawia z każdym gatunkiem zwierzęcie
* Uzdrawia
* Czyta w myślach
* Umie wyczuć kłamstwo
* Włada 4 żywiołami
Inne zdjęcia: 
Właściciel: Daenerys

piątek, 23 września 2016

OD Javiera CD Vectry

Mimo moich zapewnień, że nic mi nie jest, Vectra i tak użyła swojej uzdrawiającej mocy, dzięki czemu drobna rana na łapie zniknęła. Po oświadczeniu niemal rówieśniczki, że jestem pierwszą osobą, z którą rozmawia poza ośrodkiem nie licząc naszej Alfy, uśmiechnąłem się promiennie.
- To zaszczyt. Jeśli panienka pozwoli, zapraszam panienkę na wspólną wycieczkę w okolice Błękitnej Laguny Nimf. Co panienka na to?
- Wystarczy Vectra - odpowiedziała wilczyca. - I bardzo chętnie przejdę się tam z tobą.
- W takim razie ruszajmy w drogę... - zacząłem, a potem dodałem z uśmiechem. - Panienko.
Vectra przewróciła oczami, ale ruszyliśmy w drogę.
- A ty... mieszkasz sam czy z rodziną? - zapytała po dwóch minutach moja towarzyszka.
- Z rodziną. Jestem synem Archer i Jurija, bratem Echo i Waryla. Ktoś powinien być w domu, więc jeśli chcesz, to potem możesz mnie odwiedzić - zaproponowałem.
- Zobaczymy - stwierdziła wilczyca. Przez dłuższy czas nikt się nie odzywał, toteż powróciłem do przerwanych wcześniej rozmyślań. Olbrzymie, wygodne poduchy na których można spać ile się chce... Trampoliny, na których skacze się aż do nieba... Albo zagrożenia, które tylko my dwoje, ja i Vectra, będziemy mogli pokonać... Tak! Gdy tylko odhaczymy Lagunę z listy, zaproponuję jej wspólną... grę.
- To już chyba niedaleko, prawda? - zapytałem.
- Nie jestem pewna, nigdy tam nie byłam. Wiesz, jestem z ośrodka.
- Ach, tak... Zapomniałem. Wydajesz się być taka... na miejscu. Pasujesz tutaj.
<Vectra?>

czwartek, 22 września 2016

OD Rusłany CD Kordiana

Fajnie było widzieć Kordiana tak wyluzowanego. Widać było, że zna to miejsce jak własną kieszeń. Uznałam więc, że nie może mnie tu spotkać nic złego. 
- Wyglądasz jak zmokła kura - powiedziała Serena do stojącego przed nami basiora. Wszyscy wybuchneliśmy głośnym śmiechem. 
- Ciekawe co na to powiecie? - rzekł, po czym zaczął się otrzepywać i chlapać na nas.
- No i jestem cała mokra. Dzięki. - powiedziałam. 
- Skoro tak to skacz razem ze mną. - rzekł niepewnie, wspinając się na górkę, żeby się rozpędzić. Zanim zdążyłam coś powiedzieć Kordian skoczył robiąc wielki plusk. Ja zrobiłam to samo. Szybko się wynurzyliśmy . Spostrzegłam, że Sereny nie ma już na mej szyi. Trochę się przestraszyłam. Kordian wyczuł o co chodzi i wskazał łapą za mnie. Serena płynęła zostawiając za sobą szlaczek odwzorowujący jej kształt ciała. 
- I jak? - spytał. 
- Super! To był dobry pomysł. - uśmiechnęłam się. 
- Może zanurkujemy? - zapytał. 
- Było by fajnie, ale ja trochę się boję. - spuściłam wzrok - nawet nie wiem jak tu jest głęboko. 
- Około 10 metrów. - powiedział to z lekkim sarkazmem.
- Eee.. nie wiem czy wytrzymam tak długo. 
- Na to też jest sposób. 
Kordian podpłynął do brzegu . Otrzepał się po czym jego futro zwiększyło swoją objętość trzykrotnie. Wyglądał przekomicznie. Zaśmiałam się. 
- O co chodzi? - spytał. 
- Jesteś 3 razy większy! - wskazałam na jego sierść. 
Basior uśmiechnął się tylko i zaczął grzebać w swoim worku. 
- No i jest. - powiedział, trzymając w górze buteleczkę z bladoróżową zawartością. 
- Co to ? - zapytałam z ciekawością. 
- Eliksir dzięki któremu wytrzymasz pod wodą jakieś 6 godzin. Dam Ci mniejszą ilość, bo przecież nie będziemy tam tyle siedzieć. Żeby dodać ci co do niego pewności, też go wezmę. 
- Okej.- rzekłam po czym oboje wypiliśmy trochę i zanurkowaliśmy. 

< Kordian? Sorki że bardzo długo musiałeś czekać >

środa, 21 września 2016

OD Parysa CD Lily

Mając już pewność, że Lily żyje, ulżyło mi. Nie było jej w tej świecie, no to musiała być gdzieś poza nim. Chciałem się udać w podróż, jednak zmieniłem zdanie.
- Zostanę jednak u twojego boku, Gaja - Uśmiechnąłem się, a on się speszyła. Bynajmniej na taką mi wyglądała. 
- Przecież chciałeś odejść - Sprostała, a ja podszedłem do niej.
- Chciałem, ale wolę zostać z tobą. Wiesz skoro jestem pewny, że Lily jest bezpieczna to może poczekać na mnie dłuższą chwilę - Odparłem.
- Chcesz pozwolić na to, aby twoja ukochana czekała? Jesteś bez serca - Spojrzała na mnie. Chyba nie wiedziała co ma powiedzieć.
- Skoro ja długo na nią musiałem czekać, to poczeka i na mnie. Na pewno mnie zrozumie - Odparłem pełen nadziei. Nie wątpiłem w wytrwałość Lily i wiedziałem, że poczeka na mnie chociaż nie wiem co by się stało. - To gdzie idziemy? - Spytałem.
- Jak to gdzie idziemy? 
- Chcę zobaczyć twój świat. Chyba nie pozwolisz mi się nudzić? - Spojrzałem na nią, lekko pochylając głowę. - Skoro nie to nie. Chyba sam muszę to zrobić - Westchnąłem i podszedłem do niej bliżej. Chwyciłem ją za łapę i pociągnąłem za sobą.
- Co ty robisz? - Spojrzała zirytowana. 
- Skoro nie chcesz mi pokazać okolic no to sam to zrobię, ale w twoim towarzystwie - Uśmiechnąłem się szeroko.

<Lily?> 

OD Mizu CD Oriona

Postanowiłam się przejść. Wreszcie niedługo nie będzie okazji. Pomału zbliżała się jesień co oznaczało dni pochmurne, wietrzne i deszczowe. Nie przepadałam za nimi, jednak były osoby, które nie mogły się już ich doczekać. Idąc dalszymi terenami watahy, uznałam, że warto by było odwiedzić rzekę i przypomnieć sobie kilka wspomnień. Złe jak i dobre wspomnienia przypłynęły do mnie jak tylko zamknęłam na chwilę oczy. Już długo nie widziałam Oriona.
"Dzień należał do tych samych dni co zawsze. Pożegnałam się z nim, całując go. Zawsze tak robiliśmy, gdy każdy z nas musiał się rozstać i wrócić do swoich obowiązków. Dzień niby był pogodny, ale można było wyczuć i zauważyć, że będzie padać. Rozpadało się i to bardzo. Czekałam cały czas w jaskini na niego. W końcu wyruszyłam na poszukiwania, jednak on jakby wyparował. Nie pozostało mi po nim nic oprócz wspomnień... Wracałam do wspomnień tak często jak mogłam, ale za każdym razem bolało mnie to coraz mocniej i mocniej..."
Dotarłam do strumyka. Zobaczyłam w nim basiora. Przywitał się, jednak mnie zamurowało. Mocny podmuch wiatru obudził mnie. Przeleciało kilka liści przed oczami.
- Cześć - Uśmiechnęłam się ciepło.

<Orion?>

poniedziałek, 19 września 2016

OD Artenii CD Kobe

Uśmiechnęłam się i spuściłam lekko głowę.
- To nie jest specjalnie ciekawa historia... Ilia dodała by pewnie że w dodatku biorąc pod uwagę moje wybitne zdolności opowiadacza nawet nie zbyt zajmująco przekazana. Któregoś razu wyszłam na spacer i napatoczył mi się taki gapcia, który miał ochotę ganiać za moją iluzją, no to wykorzystałam okazję żeby przy okazji mu nieco przyłożyć.
Basior zmrużył oczy nie zbyt chyba zachwycony moją historią.
- Jakoś inaczej to zapamiętałem
Szturchnęłam do łapą śmiejąc się życzliwie.
- Nie wątpię, ale przynajmniej na drugi raz nie będziesz mnie już prosił o żadne opowieści - rzuciłam żartobliwie.
- To się jeszcze okaże - zagroził na co odpowiedziałam mu roziskrzonym pogodnym spojrzeniem i trąciłam go zimnym noskiem.
- Jesteście uroczy gdy się kłócicie.
Zupełnie zapomniałam o obecności Roki i byłam z tego nawet zadowolona, bo czułam się niezręcznie w jej towarzystwie. Jej uwaga po części jednak mnie rozbawiła.
- To raczej jego zasługa, o mnie wiele można powiedzieć, ale na pewno nie to że jestem urocza
Jak ostry kolec ukłuła mnie pamięć o moim dzieciństwie w trakcie, którego nikt mnie nie nauczył jak być uroczą. Że też Kobe chciał się jeszcze ze mną zadawać. Z wyrzutkiem, morderczynią, która nie potrafiła nawet rozmawiać normalnie z ludźmi. Odruchowo poprawiłam opaskę na łapie.
- Jesteś ranna? - zaniepokoiła się olbrzymka.
- Nie, to nic takiego... po prostu od zawsze noszę tą opaskę i czasem bawię się nią od tak
- Kiedy jesteś zdenerwowana?
Kiwnęłam głową szczęśliwa, że wytłumaczenie przyszło same.
- Ilia na pewno chętnie by cie kiedyś poznała - powiedziałam, żeby zmienić temat.
- To szczenię, którym Artenii się opiekuje.
Znów przekręcił moje imię, ale nie przeszkadzało mi to. Niech mnie nazywa jak chce. W końcu Artenia, czy Artenii, co za różnica.
- Też bym ją chętnie poznała
- Kiedyś ją przyprowadzę... potrafi znacznie lepiej opowiadać niż ja - powiedziałam a w myślach dodałam "szczególnei jak ma wizję",ale na razie wolałam nie zdradzać ze do towarzystwa mam wróżbiarskie szczenie, które w gruncie rzeczy robi za moją opiekunkę.

<Kobe? Nie miałam pomysłu jak dalej poprowadzić akcję i przepraszam ze tyle czekałeś> 

niedziela, 18 września 2016

OD Oriona

Gdy tylko wyjrzałem ranem na zewnątrz uderzył mi w oczy promienie słoneczne, przymrużyłem lekko oczy, przetarłem je i ruszyłem dalej aby pierwsze co zrobić to poszedłem zjeść śniadanie gdzie w skład wchodziły nornice. Gdy tylko zjadłem wszystkie myszki i wziąć kąpiel. Sytuacja jednak była inna, woda była lodowata...
Jednak gdyby podgrzać wodę magią, dobrze by było aby wykorzystać tą nędzną od urodzenia nadprzyrodzoną moc.
Wsadziłem łapę do wody, mocą podniosłem temperaturę wody, jeszcze raz włożyłem łapę. Woda była idealna więc nie zostało mi nic innego, jak wejść i rozkoszować się dobrą kąpielą, ułożyłem się wygodnie na brzuchu i zamknąłem oczy, i gdy tylko tak leżałem i czułem aż martwe nornice przewracają się w żołądku wpadła mi do głowy pewna myśl.
Gdyby tak poznać nowe wilki, a może lepiej wadery... otworzyłem oczy i rozejrzałem się, nie widziałem w pobliżu innych wilków, ziewnąłem i znowu ułożyłem się, wzdychnąłem. Nagle usłyszałem szuranie kamyków i cichutkie tuptanie łapek, otworzyłem oczy...stanął jakiś wilk przede mną, nie wiedziałem, bo miałem mroczki przed oczami...przetarłem je bardziej...
-Kto to....
Okazało się, że to wadera
-O...witaj

<Jakaś wadera?>

Nowy basior!

Tylko śmierć może odebrać ci coś co kochasz najbardziej

Imię: Orion
Pseudonim: Ori
Płeć: Basior
Wiek: 4 lata | 26.04
♠♤♠
Charakter: Orion nie jest jednym z przyjemniaczków, ma słabe nerwy i łatwo się denerwuje, nikt i nic go nie obchodzi... nie zależy mu na nikim ani na niczym... jest mu wszystko obojętne..jednak nie zawsze tak jest... nieraz uderzy mu do łba zmiany charakteru ale z natury to dobry basior. Gdy jest w dobrym humorze, widzi wszystko kolorowo i chce mu się żyć. Gdy ma zły dzień, widzi wszystko czarno-biało-buro-siemięrznie i ma ochotę strzelić sobie w łeb, bądź zalać się w trupa, do nikogo się nie odzywa i jak wspominałem łatwo się wkurza. Co do wader, lubi utrzymywać z nimi dobry kontakt i spędzać z nimi miło czas.... jest troszkę jak pies na baby... mała kąpiel albo kolacja, nic szczególnego. Jeśli się zakocha potrafi stracić głowę, i potrafi być lepszym romantykiem od Szekspira. Lubi dużo czytać, i ma bujną wyobraźnię... nie pogardzi dobrze zbudowaną fantastyką czy kolorową erotyką... ale niczym tak zainteresowanie nie pochłania jak horrorom. Ma swoją dumę i honor i nie da sobie go splamić... szczery i potrafi być opiekuńczy.
Hierarchia: Omega
Stanowisko: Wojownik
Rasa: Ogień
♠♤♠
Umiejętności magiczne: 
włada nad magią ognia, odporny na moc demonów i odporny na owładnięcie i hipnozą. Prócz ognia, potrafi wytworzyć magiczną plazmę, gdzie może wykorzystać do ataku w przeciwnika. 
Umiejętności niemagiczne: 
Jest silny i wytrzymały i inteligentny, natomiast zwinnością się nie popisuje 
♠♤♠
Zainteresowania: Książki, filmy zabarwione fantasyką, horrorami i erotyką|Alkohol|Pływanie
Historia: Orion już jako młody wilk widział wszystko na czarno, z nikim nie rozmawiał a członkiwe watahy uważali go za wariata i świra, więc gdy dorósł, opuścił rodziców i jego młodszą siostrzyczkę i odszedł z watahy bo czuł że, tutaj nie pasuje, w końcu zdecydował się na samobójstwo, uratowała go pewna wadera, która chciała mu samobójstwo wybić z głowy i pokazać mu, że życie jest piękne. To zależy jak to Orion patrzył, to ona nauczyła go jak patrzeć na świat kolorowo. Po kilku latach rozstali się i dołączył tutaj.
Rodzina:
Kaya-Mama
Dugan-Ojciec
Mila-Siostrzyczka
Partner: Ciana z historii Oriona, ale postanowił zostać sam i rozstali się, więc jest wolny... :3
Potomstwo: Nie planował tego nigdy
♠♤♠
Znak zodiaku: Nari
Relikt: Naszyjnik
Ciekawostki:
*Miał już kiedyś partnerkę, to ta wadera Ciana która uratowała go od samobójstwa
*Nigdy już nie ujrzał i chyba nie ujrzy swoich rodziców 
*Często pisze listy do rodziny
* Jego ulubione jedzenie to dobrze podpieczona jelenina
♠♤♠
Właściciel: marcinekj995
Inne zdjęcia: 




Towarzysz: Brak

OD Lily CD Parysa

Spojrzała na niego chłodno.
-Jesteś na terenach demonów, ta część należy do demonów natury. Jest jedna z największych w królestwie.
-Więc czemu taka... piękna?
-Naprawdę myślałeś, że demony tylko niszczą? Jeśli tak, to jesteś głupszy niż na jakiego wyglądasz- parsknęła zimnym śmiechem.- Są różne odmiany demonów. Jedne słabsze, inne znacznie silniejsze. Mój ojciec jest najsilniejszym demonem natury.
-Pani- odezwał się jeden z jej wilków.- Wybacz mą śmiałość ale to ty jesteś najsilniejszym demonem natury.
-Daruje ci tą odwagę- odezwała się zadowolona.- Przygotujcie mojego nowego przyjaciela, ma mu być dobrze.
-Ale...
-Gajo...- Ich szmery zirytowały ją.
-Milczeć!- Po jej podniesionym tonie, rośliny pochłonęły ich pozbawiając tchu.- Wydałam wam rozkaz i ma być spełniony.
Słysząc ich ledwie potakiwania, puściła ich. Niemal od razu znikli jej z przed oczu. Usiadła na obrośniętym mchem kamieniu, a ledwie to zrobiła, pokrył się on i okolice wspaniałymi roślinami. Być może nurtowało ją coś ale jej nowy towarzysz ją ubiegł.
-Czy Lily...
-Nie umarła jeśli oto ci chodzi. Przynajmniej na razie. Fakt, mogłabym ją z łatwością zabić ale jest zbyt ważna. Zniknęła tylko z tego świata.
-Więc ją odnajdę!
-Och, naprawdę? A tak liczyłam, że zostaniesz- zaczęła mruczeć z dziwnym uśmiechem.- Wiesz, zawsze przepadałam za elektrycznymi demonami- to mówiąc podeszła do niego bliżej. W odpowiedzi minął ją ignorując kontakt wzrokowy. Złośliwie się uśmiechnęła.
-Skoro tak... Droga wolna. Możesz próbować ją znaleźć i przywrócić. O ile wydostaniesz się z mojego królestwa. Jeśli jednak zmienisz zdanie i wolisz zostać ze mną daj znać. Żaden demon nie ma prawa cię skrzywdzić.
To powiedziawszy znikła będąc pochłonięta przez roślinność.

<Parys?>

OD Parysa CD Lily

Chciałem, aby wszystko tak jak zaplanowałem, jednak musiało to wszystko poczekać. Jak tylko usłyszałem, że atakuje nas inna wataha, od razu pobiegłem z Lily za duszkiem. Widząc Mizu, która niby była opanowana, wiedziałem że czeka nas coś więcej niż tylko walka. Spojrzałem się na Lily, która już nią nie była. Właśnie traciłem swoją ukochaną, a najgorsze w tym było wszystko, że nie mogłem nic zrobić. Lily, a dokładnie mówiąc Gaja odchodziła.
- Czy mógłbym iść z tobą? - Spytałem się podchodząc do niej. Ona nic nie odrzekła, a ja uśmiechnąłem się do Mizu. Pomimo tego, że zrozumiała mnie to popłynęły jej łzy z oczu. Poszedłem prosto za Gają i jej sługami. Wciąż się jej przypatrywałem. Nim się obejrzałem trafiliśmy na inne ziemie. Były to zapewne ej tereny. Wszystko do okoła było spowiane zielenią i błękitem. Niebo było granatowe, a na nim świeciły gwiazdy. Nie było księżyca. Drzewa lekko się kołysały, a woda lekko odbijała się od brzegu. Wyjątkowo było cicho i w dodatku strasznie miło. Może ona nie była taka zła na jaką ją uważaną. Przecież, gdyby była zła to miejsce do którego by wróciła nie miało by w sobie życia. Do okoła wszystko wydawało się być szczęśliwe, że wreszcie ona powróciła. Tak jakby gwiazdy, drzewa, kwiaty, woda i inne zwierzęta na nią czekały i nie mogły się jej doczekać. Spojrzałem ponownie na nią. Na jej twarzy zauważyłem lekki, promienny uśmiech. Znikł on jednak, po niecałej minucie.
- Pani co zrobimy z nim? - Spytał się jeden z basiorów. Spojrzał się na mnie po czym na Gaję.
- Skoro za mną poszedł to niech zostanie. Przecież nic mi nie zrobi jak i wam. No i jest silniejszy od was wszystkich - Zaskoczyła mnie jej odpowiedź, natomiast tamtego wilka tylko rozwścieczyła.
- Przepraszam, czy mógłbym się o coś spytać? - Przyspieszyłem swój krok, a ona się zatrzymała. Cała reszta poszła przodem.
- O co chciałeś się spytać?
- Czy mogłabyś mi powiedzieć gdzie jesteśmy? No i mniej więcej wytłumaczyć co gdzie jest? - Spojrzałem na nia.

<Lily?>

sobota, 17 września 2016

OD Vectry CD Javiera

Wilk był bardzo podobny do Parysa. Bynajmniej mi się tak wydawało. Złoty kolor sierści, zielone oczy i jego miły wyraz twarzy. On na prawdę po części przypominał mi Parysa. Wilk zlustrował mnie swoim wzrokiem po czym nareszcie się odezwał.
- Ja nie jestem nowa. Nie poznałeś mnie bo odkąd sięgam pamięcią to byłam w ośrodku adopcyjnym. Od niedawna mieszkam z Mizu, bo mnie zaadoptowała - Odpowiedziałam z uśmiechem.
- Rozumiem - Odrzekł.
- Co tutaj robisz? - Spytałam. Zaciekawiłam się i chciałam go bardziej poznać. Spojrzałam się na jego łapę w którą się skaleczył. - Jesteś ranny - Podeszłam bliżej i wzięłam jego łapę w swoją.
- Nie zauważyłem. To nic poważnego nie jest - Odpowiedział, a ja i tak uzdrowiłam.
- Proszę i nie ma teraz ani śladu - Uśmiechnęłam się od ucha do ucha.
- Więc twoje moce polegają na uzdrawianiu.
- Tak - Odparłam. - Wiesz jesteś pierwszą osobą z którą rozmawiam poza ośrodkiem adopcyjnym no i Mizu. - Spojrzałam się mu w oczy.

<Javier?>

środa, 14 września 2016

OD Javiera CD Vectry

Biegłem przez las, myśląc o prezencie od mamy. Podarowała mi kryształ - niby zwyczajny, a jednak obdarzony olbrzymią mocą. Przenosił do innego wymiaru, w który sytuacja wyglądała dokładnie tak, jak chciałem. Moim planem na ten dzień było zaszyć się w lesie i... zniknąć. Moje wyobrażenia były pełne puchu, poduszek, trampolin i innych podobnych atrakcji. Tak się zamyśliłem, że nie dostrzegłem zagrożenia - stworzenia wilczego kształtu o futrze brązowowiśniowym z plamami o barwie przygaszonego niebieskiego. Postać ta uderzyła we mnie od boku, powalając na ziemię i przelatując nad moim grzbietem. Istota otrzepała się i wstała.
- Przepraszam, nie zauważyłam cię - powiedziała, gdy wstawałem.
- Nic nie szkodzi - mruknąłem, podając jej łapę. - Jestem Javier.
- Vectra - przedstawiła się, potrząsając moją kończyną. Wydawała się miła... Może, jeśli ją bliżej poznam, wybierzemy się razem do innego wymiaru? Zlustrowałem ją wzrokiem. Była to ładna wilczyca niewiele młodsza ode mnie. Nie byłem pewny, czy widziałem ją kiedykolwiek wcześniej.
- Jesteś nowa? - zapytałem. - Nie wydaje mi się, bym kiedyś wcześniej cię widział.
- Ja...
<Vectra?>

wtorek, 13 września 2016

OD Kobe CD Artenii

- Cała nasza znajomość rozpoczęła się w dniu w którym przyszedłem do tego miejsca gdzie Roka spała. Wspięłam się na jej szyję położyłem się na mchu. Trochę zacząłem tęsknić za moją siostrzyczką Mirą która co wieczór śpiewała nam piosenkę żebyśmy szybciej usnęli. To ta piosenka którą śpiewałem żeby obudzić Rokę. Zmodulowałem swój głos żeby brzmieć jak ona. Pod koniec piosenki poczułem drgania pod moim ciałem szybko zszedłem z niej i patrzyłem co się dzieje. Po munidzie z ziemi wyłoniła się Roka w całej okazałości. Miała zamknięte oczy usiadła sobie rozciągnęła się i popatrzyła się na mnie.
- Dzień dobry wilku to ty tak śpiewałeś ??
- Ttak tto jja - powiedziałem lekko się jąkając.
- Nie bój się mnie mam na imię Rivia Olia Kila Apais a ty ??
- Ja mam na imię Kobę ale możesz mówić do mnie Blue masz dziwne imię wiesz ??
- Wiem dlatego możesz mówić do mnie Roka i tak nie lubię swojego całego imienia.
- He he - spędziłem z Roką tydzień postanowiłem w końcu pójść dalej w nie znane.
- Blue pamiętaj żeby mnie obudzić rozlej tę miksturę do okoła mnie i zaśpiewaj tą pioseneczkę dobra.
- Dobrze Roka obiecuje że tak zrobię zobaczysz wrócę do ciebie - poszedłem dalej przed siebie aż w końcu dołączyłem do tej watahy - Opowiedziałem całą historię jak się poznaliśmy z Roką, Artenii była trochę zaskoczona, ale i też nie.
- Wow całkiem fajną mieliście historię zapoznania.
- Hem Blue opowiedział o naszym zapoznaniu to może teraz ty opowiesz jak się zapoznaliście co ty na to ?? - zwróciła się Roka do Artenii.
- W sumie to mogłabym opowiedzieć - uśmiechnęła się delikatnie Artenii. Roka położyła się i zaczęła nadstawiać uszu.
< Artenii ?? przepraszam że tak długo bo szkoła i te sprawy >

niedziela, 11 września 2016

Post nie ma tytułu bo po prostu nie miałam pomysłu.
Jakbyście chcieli zauważyć aktywność się zmniejszyła i to do minimum. Z czego jest mi bardzo źle i smutno. Może tak musi być? Może czas najwyższy zamknąć WKD?
Sama nie wiem!
Co prawda moja aktywność zminimalizowała się, ale próbowałam i wciąż próbuje, aby odpisywać jak najszybciej tylko mogę. Niestety nie mogę odpisywać z opowiadania na opowiadanie bo wreszcie mam też inne zajęcia. Przepraszam was za moją marną aktywność!
Chciałabym jednak was spytać:
Czy wciąż chcecie należeć do WKD?
Czy wciąż ma być WKD otwarte?
A może po prostu oddać ją komuś innemu w dobre ręce?
Nie wyślę nikomu tej wiadomość na howrse czy też Gmail więc proszę napisać swoją opinię w komentarzu.

~Alfa Mizu 

OD Lily CD Parysa

Spojrzała na niego trochę zmieszana zaistniałą sytuacją. Domyślała, że się martwi ale oboje wiedzieli że inaczej nie mogła. Sprawa była zbyt poważna.
-Nie martw się, damy radę- pocieszył Parys ale Lily spojrzała na niego niezbyt przekonana.
-Nie mam zbyt dobrych przeczuć Parysie- powiedziała po chwili ciszy. Jedzenia nie ruszyli jeszcze, siedzieli tylko nad nim.
-Co masz na myśli?
-Nie wiem. Coś mi mówi, że coś się stanie wkrótce.
Zanim cokolwiek któreś z nich coś mogło powiedzieć, przybył duszek zatrważająco szybko. Przyniósł przerażającą wieść: do granic watahy zbliżała się wataha demonów. Ledwie duszek zniknął a oni spojrzeli na siebie z obawą w oczach jednak Parys pogłaskał ją po głowie.
-Będzie dobrze.
-Chodźmy- odparła po czym opuścili miejsce z nietkniętym jedzeniem i pobiegli do innych. Mizu może i starała się zachować spokój ale sytuacja była niezbyt obiecująca. Z informacji alfy wynikało, że jest ich dużo więcej niż ich. Nawet stojąc obok a raczej za Parysem po tym jak sam ją zasłonił czuła jak się zjeżył. Jak tylko byli w zasięgu, zaatakowali swoimi mocami, przez co wataha się cofnęła kilka kroków unikając obrażeń. Wadera poczuła ścisk w okolicach serca jak tylko tamci zaczęli coś krzyczeć ale nie dało się ich zrozumieć dla wielu. Mizu wyraźnie przyjęła pozycje obronną.
-Parysie, o co im chodzi?- Spytała się zaniepokojona szeptem. Na jego pyszczku pojawił się grymas.
-Przyszli po Gaje- powiedział krótko wymieniając się znaczącym spojrzeniem. Lily zaczęła panikować. Oni nie mogą jej bronić inaczej nie będzie dobrze dla nikogo. Zanim cokolwiek zdążyła coś powiedzieć, tamci ruszyli do ataku zwartą grupą robiąc sobie przejście mocami. Żadne zdolności obronne nie były w stanie ich powstrzymać, nawet się nie zatrzymali. Coraz bliżej. Wizja zaatakowanych bliskich a szczególnie ukochanego, skutecznie ją zdenerwowały. Jednak tym razem było inaczej. Lily wrzasnęła polecenie zatrzymania się i nagle ziemia wokół niej wręcz trzasnęła. Wszyscy spojrzeli na nią jak ciężko dyszy. Z trudem trzymała się na nogach ale to nie ze zmęczenia. Ktoś, chyba Mizu krzyknęła z demonami. Przebudzenie Gai. Ostatkiem sił spojrzała na przerażonego Parysa po czym została pochłonięta przez mrok a zaraz po tym nastąpił wybuch. W miejscu gdzie stała, znajdowała się teraz zupełnie obca wadera dużo wyższa trupio blada ale z jej oczu, grzbietu i pływającego ogona unosił się zielonawy dym zabarwiony roślinami a na głowie miała kwitnące rogi


Demony się zatrzymały i patrzyły na nią w osłupieniu po czym schyliły głowy. Wataha nie była w stanie zrobić żadnego kroku, tylko patrzyli na nią.
-Gajo, w końcu cię znaleźliśmy- podszedł bliżej może przywódca. Posłała im mroczne spojrzenie i jednym ruchem ogona, zmiotła ich z powierzchni ziemi. Ktoś krzyknął. Spojrzała na nich chłodno.
-Co się stało z Lily!?- Wrzasnął Parys robiąc krok naprzód ale Mizu powstrzymała go przed dalszymi ruchami.
-Jedno drugiego wyklucza. Lily zniknęła ze świata rzeczywistego.- Gaja na chwilę przyjrzała mu się zanim dodała ostatnie zdanie.- Jeżeli naprawdę jesteś z nią związany tak bardzo, znajdziesz ją.
-Ale jak?
-W świecie iluzji snu- powiedziała po czym rozpłynęła się przed nimi wchłaniając się w ziemię.

<Parys?>

środa, 7 września 2016

OD Vectry DO Javiera

Dzień w którym to przyszła nasza alfa, odmienił mój cały świat. Mogłam wreszcie zacząć wszystko od nowa. Ten dzień pozostanie mi w pamięci już do końca mych dni i jeszcze dłużej. Jak tylko usłyszałam swoje imię i to dlaczego mnie wezwała, nie mogłam się powstrzymać od wybuchnięcia śmiechem. Oczywiście będę tęsknić za moim dotychczasowym miejscem jak i osobami, ale mogę ich zawsze jeszcze odwiedzić.
Mizu była miłą i pomocna dla mnie. Przyrzekłam sobie, że będę z niej brać przykład i stanę się podobna do niej. Wyszłam z jaskini za pozwoleniem Mizu i poszłam się rozejrzeć po okolicy. Po krótszej przechadzce, zobaczyłam przepiękne kwiaty, a nad nimi przepięknego motyla. Z czaiłam się i odpowiednim momencie skoczyłam, aby złapać motylka. Niestety nie udało mi się. Pobiegłam tak więcej dalej za motylkiem. Biegłam, biegłam, biegłam... nie patrząc gdzie biegłam, w pewnym momencie przewróciłam się i to przez kogoś. Otrząsłam się i spojrzałam za siebie.
- Przepraszam nie zauważyłam ciebie - Odezwałam się, a przede mną stanął basior trochę starszy ode mnie.

<Javier?>

poniedziałek, 5 września 2016

Mizu adoptuje Vectrę!


Źródło/Autor zdjęcia: Google grafika
Vectra | Wadera | Mag (gdy dorośnie)
7 msc. | 12 wrzesień | Za młoda

sobota, 3 września 2016

OD Mizu DO Skazy

Wszystko niby tak jak zawsze, ale pracy coraz to więcej. Dzisiejszego dnia byłam tak zawalona zadaniami, że nie mogłam się na niczym skupić. W dodatku miałam porozmawiać ze strażnikami, a moja kondycja i koncentracja była w opłakanym stanie. Dlatego też musiałam kogoś poprosić o pomoc. Niestety nie znałam nowego szamana co nie ułatwiało mi sprawy. Wykonałam zadania które były najważniejsze, a te mniej ważne odłożyłam na bok. Musiałam się kogoś popytać o to gdzie mogłabym znaleźć nowego szama, ale też jak wygląda. Przez ostatnie kilka dni byłam tak zajęta, że odcięłam się od świata i zamknęłam się w swoim własnym. Wyszłam z jaskini, a promienie słońca mnie oślepiły. Ucieszyłam się, że mogłam wreszcie poczuć świeże powietrze, usłyszeć śpiew ptaków i inne miłe rzeczy... jednak nie miałam na to czasu. Jak tylko zobaczyłam jakiegoś wilka spytałam się o nowego szamana jednak nikt nie potrafił mi pomóc. Na drodze napotkałam się na Asunę i Avalon. One również były nowe, ale zdążyłam się z nimi zapoznać. Na szczęście one wiedziały gdzie jest nowy szaman i jak ma na imię. Skaza... zaciekawił mnie on. Swoją koncentrację i opanowanie jak i spotkanie ze strażnikami odłożyłam na bok. Znalazłam poszukiwanego wilka przy jego jaskini.
- Przepraszam! - Powiedziałam trochę nie pewnie.
- Tak słucham? - Odwrócił się od mnie.
- Alfa wysłał mnie do ciebie, aby się spytać jak się czujesz w naszej watasze? No i czy w czymś ci nie pomóc lub czy czegoś nie potrzebujesz?
 ~Ale strzeliłam~ powiedziałam w myślach. Nie wiedziałam jaki on jest więc coś musiałam wymyślić. Naprawdę potrzebowałam odpoczynku i to od teraz! Ale odpoczynek odstawiłam na bok i chciałam się dowiedzieć coś o nim.

<Skaza?>

OD Mizu DO Liama

Mgła. W tej mgle nie było świata widać. Wszystko do okoła było białe, a ja byłam sama. Nie wiedziałam jak mam się z niej wydostać. Po krótkiej chwili wyczułam przepiękny zapach. Nie mogąc już dłużej stać tak bez czynnie poszłam za zapachem. Zapach stawał się coraz to bardziej intensywniejszy. Był on wręcz nie do opisania. Z oddali zaczął dochodzić jakiś szelest, szelest drzew. Do szelestu drzew pojawił się również delikatny i miły powiew wiatru. Za każdym stawianym przeze mnie krokiem mgła się oddalała, a ja gdzieś zmierzałam. Oślepiło mnie słońce, gdy tylko otworzyłam oczy ujrzałam łąkę obsianą w przepięknych kwiatów, a ich zapach unosił się wszędzie. Delikatny wiatr powiewał liśćmi, ogromnej dzikiej jabłoni. Niebo było błękitne. Wszystko to było jak sen, marzenie które się stało celem. Jednak to nigdy nie nadejdzie. O takim czymś mogłam pomarzyć i to w snach. A to przepiękne marzenie okazało się snem o którym chciałabym śnić codziennie.
 Patrząc na jaskinie i twierdząc, że nic tu po mnie wyszłam. Wyszłam jednak z myślą o natychmiastowym powrocie na wzgląd panujący tam bałagan. Ten bałagan powinnam a raczej musiałam posprzątać. Rozglądałam się do okoła. Wataha była mi bardzo znana, jednak nie nowe twarze wilków. Niby Essix i Artenia mi o wszystkich nowych członkach powiedziały jak wyglądaj i te sprawy, ale wciąż ich nie poznałam. Poszłam do miejsca gdzie zazwyczaj trenowali wojownicy. O dziwo było puste i tego chciałam. Musiałam się rozluźnić co łączyło się z małym treningiem.
- Uważaj! - Usłyszałam i gdy tylko odwróciłam się w stronę głosu, koło mnie przeleciała strzała, którą zdążyłam uniknąć. - Czy nic ci się nie stało? Wybacz, nie zauważyłem ciebie! - Podbiegł do mnie wilk.
- Nic nie szkodzi - Uśmiechnęłam się.
- Dlaczego jesteś w takim miejscu jak to? - Spojrzał na mnie ze zaciekawieniem.
- A dlaczego do takiego miejsca jak to przychodzą wilki? - Zadałam pytanie, a basior się uśmiechnął. - Ja przyszłam żeby potrenować trochę - Dodałam. - Oczywiście opuszczę tutejsze miejsce. Wolę potrenować sama... - Spojrzałam się w jego błękitne oczy.

<Liam?>

OD Parysa CD Lily

Lily mnie zrozumiała, ale też i poprosiła o to co ja poprosiłem Mizu. Zgodziłem się na to, ale tylko ze względu na to, że nie miałem zamiaru do tego doprowadzić. Po krótkiej pogawędce, Lily ponownie chciała wrócić do swoich ćwiczeń jednak ja nie mogłem na to pozwolić. Miałem już dosyć tego, że Lily tak bardzo się przemęcza. Przemęczona była i to, aż za bardzo. Urwałem zioło, dzięki któremu można było zasnąć. Zmiażdżyłem je i dałem powąchać Lily, która od razu zasnęła. Ułożyłem jej głowę wygodnie i ułożyłem się tuż obok niej. Wiedziałem, że będzie zła jak tylko się obudzi, więc musiałem wymyślić coś, aby ją udobruchać, żeby nie była zła.
Odszedłem od niej kawałek, nie zostawiając jej same. Yai i Yui zostały z nią. Udało mi się pozbierać pełno kwiatów. Kwiaty ułożyłem w kształcie serca w dodatku poprosiłem Muzy, aby nauczyły czegoś śpiewać ptaków. Upolowałem małe co nieco, a do tego czasu zdążyło się ściemnić. Na szczęście świetliki i gwiazdy pomogły rozświetlić. Jak tylko Lily się ocknęła, Yai i Yui dały mi znać.
- Zapraszam panią do stołu - Uśmiechnąłem się szeroko i wskazałem łapą w stronę gdzie ma iść.
- Parysie, ale dlaczego? Z jakiej to okazji? - Zadała pytania, a nawet nie obudziła się do końca.
- Czy musi być jakaś okazja? - Podszedłem do niej i ucałowałem w policzek. - Przygotowałem to specjalnie dla ciebie, abyś się trochę zrelaksowała - Dodałem.

<Lily?>

czwartek, 1 września 2016

OD Echo CD Andar

Kolejny zwyczajny dzień. Ojciec ponownie zniknął z Warylem, a matka była na wyprawie z Javierem. Zostałam sama, co niespecjalnie mi przeszkadzało przez pierwsze dziesięć minut. A potem zaczęłam się nudzić. Nie miałam nic specjalnego do roboty, toteż wybrałam się na spacer, mając nadzieję na spotkanie jakiejś znajomej osóbki. Kogokolwiek. Gdyby jeszcze tak znaleźć jakiegoś skorego do wygłupów szczeniaka... Na to, na szczęście, nie musiałam długo czekać. Wpadła na mnie Andar. Dosłownie. Przewróciłyśmy się w krzaki. Gdy wyplątałyśmy się z gąszczu, powitałam znajomą z lekcji szpiegostwa waderkę.
- Cześć, Andar! - powiedziałam entuzjastycznie.
- Hej, Echo. Przeszłabyś się ze mną nad wodę? - zapytała.
- Bardzo chętnie. Właśnie szukałam kogoś znajomego - odpowiedziałam.
- Naprawdę? Ja też! Ścigamy się! - zawołała i pognała przed siebie. Pobiegłam za nią. Wadera była co prawda nieco młodsza, ale nie zmieniało to faktu, że bardzo szybka. Z niemałym trudem zrównałam się z nią, by po chwili wskoczyć razem do rzeki. Wynurzyłyśmy się z wody i zaśmiałyśmy. Andar zaczęła mnie chlapać, a ja długo nie zostałam dłużna. Podczas bitwy oderwał również jakiś nieostrożny wilk, który przyszedł napić się wody. Wpierw zmierzył nas groźnym spojrzeniem, a potem pokręcił głową i rozsądnie odszedł, by ponownie nie paść ofiarą naszej zabawy. Gdy się zmęczyłyśmy, wyszłyśmy na brzeg i odpoczęłyśmy kilka minut w promieniach słońca. Po zregenerowaniu sił, wstałam i zapytałam towarzyszkę:
- Co teraz będziemy robić?
<Andar?>