czwartek, 7 lipca 2016

OD Asuny Do Mike'go

Miałam już dosyć tego wszystkiego, byłam już po prostu zmęczona wszystkim co mnie otaczało. Włóczyłam ledwo łapami ciągle brnąc do przodu. Pogrążyłam się we własnych wspomnieniach, które spowodowały nagłe ukłucie w sercu. Był to ból wspomnień. Odtrąciłam je kiedy do moich nozdrzy dotarł zapach innych wilków. Zatrzymałam się automatycznie. Zaklęłam pod nosem i zaczęłam się cofać. Nie miałam najmniejszej ochoty na starcie z wrogo nastawioną watahą. Postanowiłam obejść ich tereny wzdłuż granicy. Wokół panowała już noc. Wzdrygnęłam się kiedy zawiał zimny wiatr. Noc była zimna, nawet moje futro nie mogło ochronić mnie przez niską temperaturą. Stąpałam ostrożnie pomiędzy liśćmi i gałęziami różnej wielkości. Nie zawsze wychodziło mi to jak chciało. Stanęłam jak wryta kiedy przede mną pojawił się dość sporych rozmiarów basior. Lustrował mnie uważnie wzrokiem. Szybko przemyślałam wszystkie możliwe opcje. Pierwsze co przyszło mi do głowy to ucieczka. Jednak wiedziałam, że mi to nic nie da. Nastała chwila ciszy, kolejny podmuch przyprawił mnie o dreszcze. Nieznajomy zrobił krok w moją stronę, ja za to cofnęłam się o krok. Później powtórzyliśmy ten schemat kilka razy. Z jego pyska nie schodził jednak pewny uśmiech, który po chwili przerodził się w śmiech. 
< Mike? >p

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz