niedziela, 26 czerwca 2016

OD Parysa CD Lily

Gdy tylko Lily, zgodziła się pójść gdzieś dalej, od razu podniosłem głowę do góry i z merdającym ogonem poszedłem pierwszy. Zaprowadziłem Lily, tam gdzie po raz pierwszy się poznaliśmy. Przysiedliśmy przy strumyku i zaczęliśmy sobie wspominać. Uśmiech na pyszczku Lily, był jedyną rzeczą dzięki której czułem, że jest on szczęśliwa.
- Dobre ze złego wyszło. Gdyby nie to, nie poznałabym takiego kochanego wariata jak ty- po tych słowach Lily mnie pocałowała.
- Parys! Lily! - usłyszeliśmy wołanie kilku małych osób.
Były to szczeniaki, które nas szukały, a gdy tylko zobaczyły, to rzuciły się na nas. Nie wiedziałem dlaczego to zrobiły, ale pewnie było to spowodowane tym, że ostatnio nie odwiedziłem ich.
- No już wystarczy - powiedziałem, śmiejąc się, zupełnie jak Lily. - Co tutaj robicie? - spytałem się.
- Ostatnio nie przychodziłeś do nas, więc postanowiliśmy przyjść do ciebie, ale w jaskini ciebie nie było, zupełnie tak jak w lecznicy tak więc postanowiliśmy ciebie odszukać i po kilku godzinach szukania, odnaleźliśmy ciebie - wytłumaczył jeden ze szczeniąt. Pogłaskałem go po głowie.
- No dobrze. To zróbmy tak, że jak Lily mi pozwoli do was przyjść to przyjdę Niestety teraz jestem pod jej kontrolą i ona uważa, że musi mnie pilnować bo zachowuję się jak szczeniak i nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu, aby odpocząć. Tak więc jak Lily uzna, że się już dobrze czuję to do was przyjdę i zostanę na noc. Co wy na to? - uśmiechnąłem się, a Lily była lekko zawstydzona, a może nawet zła za moje słowa, ale też się uśmiechnęła.
- Zgadzamy się. Więc do zobaczenia szybko Parysie, Lily! - po tych słowach szczeniaki odeszły. Słońce już zaczęło powoli zachodzić, a ja wciąż nie spytałem się Lily, o to co chciałem dawno.
- Lili, czy mogłabyś chwilkę tutaj poczekać - nim zdążyła coś powiedzieć, mnie już nie było. Poszedłem po kwiaty, które uwielbiała i po naszyjnik, który chciałem jej dawno wręczyć. Chciałem jej wręczyć naszyjnik i kwiaty a wraz z tym, spytać się o coś. Gdy wróciłem Lily czekała na mnie.
- Lily czy chciałabyś spędzić ze mną resztę życia? - spytałem, trzymając w jednej łapie jej ulubione kwiaty, a w drugiej naszyjnik. Fioletowe serce, było zawieszone na grubej kokardzie. Najgorsza i najdłuższa rzecz na świecie którą musiałem przeżyć, czekając na odpowiedź Lily.

<Lily?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz