środa, 1 czerwca 2016

OD Miyashi CD Kordiana

- Miyashi... - odpowiedziałam mu cicho. - Miło cię poznać...
- Mi też miło panienkę poznać - uśmiechnął się do mnie przyjaźnie. - To może lepiej pójdę...
- Na pewno nie potrzebujesz pomocy? - zapytałam. - Twoje rany jeszcze nie zagoiły się do końca, jeśli coś ci się stanie?
- Nie musisz się martwić, ale skoro chcesz... - powiedział idąc w odpowiednim dla niego kierunku. - Chodź...
Towarzyszka Kordiana spokojnie owinęła się wokół jego szyi, a ja szłam za nimi. Trochę niepewnie, trochę z zaciekawieniem, ale i strachem przed tym, co się stanie. Rozglądałam się uważnie idąc z nim.
- Spokojnie pani, nic tu nie może się stać - powiedział basior. - A na pewno nic złego.
Pomimo tego dalej się rozglądałam. W pewnej chwili coś wydało dziwny dźwięk, jakby okrzyk wojenny jakiejś ogromnej istoty. Kordian poszedł w stronę dźwięku, a ja za nim, chociaż się bałam.
- Cicho, już idę... - mruknął do siebie. Po kilkunastu metrach ujrzeliśmy kilkumetrową bestię wyglądającą jak te z opowiadań i legend. Była cała czarna, miała czerwone oczy, szpiczaste uszy i była bardzo umięśniona. Przestraszona cofnęłam się, kiedy wilk powiedział:
- Spokojnie pani, nic się tobie nie stanie...
- A tobie już więcej nic nie może się stać... - powiedziała towarzyszka Kordiana schodząc z niego.

<Kordian? Nie wiem jak to opisywać… >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz