czwartek, 30 czerwca 2016

OD Lily CD Parysa

Trudno było określić, jak bardzo była oczarowana pomysłem. Nawet słowo "piękne" było wręcz bluźnierstwem.
- I jak podobało ci się? - spytał lekko zdenerwowanym głosem. Popatrzyła na niego szczerze zdziwiona. Po chwili się uśmiechnęła delikatnie.
-To była jedna z najpiękniejszych rzeczy, jaką w życiu widziałam. Aż mi brakuje słów, że to określić... Dziękuję- szepnęła z lekkim rumieńcem. Parys odetchnął z widoczną ulgą i się uśmiechnął.
Romantyczną chwilę przerwał jakiś hałas niedaleko nich. Na pewno ktoś tu był, akurat usłyszeli trzask gałązki, natychmiast spojrzeli w tamtym kierunku. Po chwili ujrzeli jego. Obcy czarny jak smoła basior, niższy i tęższy niż Parys ale w jego oczach dostrzegli taki błysk, który potrafi spowodować gęsią skórkę. Teleportował się bliżej nich, Parys zasłonił Lily. Ten nagle się uśmiechnął.
-Wreszcie cię znalazłem- wycharczał i rzucił się w ich kierunku. Nawet nie zrobili jakiegokolwiek ruchu, prze teleportował ich na jakieś nieznane odludzie, do jaskini. Tam znaleźli się w osobnych jakby kulach. Lily od razu usiłowała się rozejrzeć i spostrzegła, że Parys walczy o uwolnienie się. Już chciał użyć jakieś swojej mocy ale tamten go uprzedził.
-Nie radziłbym pięknisiu. W tych kulach wasze moce nie działają.
-Czego od nas chcesz?- Warknął groźnie Parys. W odpowiedzi posłał mu morderczy uśmiech, podszedł do kuli z Lily i oblizał się.
-Od ciebie nic. Tylko ona mnie interesuje.


Parys? Trochę dramatu nie zaszkodzi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz