piątek, 24 czerwca 2016

OD Lily CD Parysa

Prawie cały spacer myślała nad błaganiami ukochanego. Co prawda dobrze się trzymał jak mówił ale wolała go nie przeciążać. Jednak widok jego smutnego było jak tortury. Gdy spojrzała na niego ponownie jak akurat zwiesił głowę stwierdziła, że Mizu będzie mogła ją zabić ale widok cierpiącego Parysa było dużo gorsze.
-No dobrze- powiedziała z ociąganiem na co nagle basior ożył i zamerdał uradowany ogonem.- Możemy iść gdzieś dalej.
-Znam dobre miejsce!- Powiedział podekscytowany po czym wypruł przed nią co najmniej truchtem. Cieszyła się i jednocześnie martwiła o tą całą sytuację. Szli teraz wesoło rozmawiając i co dziwne, nie spotykając żadnych innych wilków. Dziwne, bo o tej porze powinni się tu kręcić. Może są zajęci?
Przemyślenia przerwał postój. Dotarli a kiedy sobie Lily uświadomiła gdzie, zrobiło jej się ciepło na sercu.
-Tu się poznaliśmy- powiedziała rozczulona siadając niedaleko wody. Oparła głowę o jego ramie dodając jeszcze- to było najlepsze zderzenie czołowe w życiu.
Zaśmiali się.
-Dalej będziesz to wypominać?
-Oboje się akurat zamyśliliśmy i bum. Tak, będę- odparła pokazując mu szereg ząbków.
-Wtedy jak zmusili cię do opuszczenia watahy?
-Tak. Jak się tak zastanowić to ciesze się z tamtego traktowania i odejścia.
-Masz dziwne upodobania- skwitował Parys przyglądając jej się.
-Dobre ze złego wyszło. Gdyby nie to, nie poznałabym takiego kochanego wariata jak ty- to powiedziawszy pocałowała go w policzek.

<Parys? Spokojnie, rozumiem wszystko :)>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz