sobota, 4 czerwca 2016

OD Lily CD Parysa

Patrzyła z mieszanką przerażenia i rozpaczy na opadające bezwładne ciało Parysa. Lisice zrobiły co miały, zgodnie z jego prośbą ale same podobnie reagowały jak Lily. W tym samym czasie usłyszały potężny huk a po nim rozległy się wiwaty. Widocznie Mizu wygrała ze zmorą. Po mimo trwających owacji, głaz nad uwięzionymi się poruszył, wskazując na to, że nareszcie ktoś im pomoże. Jakoś odsunęli na tyle kamień aby mogli się wydostać. To znaczy taki był plan ale przez fakt, że Parys był nieprzytomny, musieli go wynieść.
Lily upierała się, że nic jej nie dolega, wystarczy jej odpoczynek ale nie miała zamiaru ruszyć się od basiora. Alfa pokiwała głową ze zrozumieniem i biała wadera miała wrażenie, że zobaczyła coś w jej oczach ale być może jej się zdawało. Nie zdziwiło ja to, że Mizu towarzyszyła im obojgu, czekając aż jej syn się ocknie. Po długim czasie, który wydawał się wiecznością, poruszył się lekko a zaraz potem otworzył powoli oczy. Na ten widok, Lily jęknęła powstrzymując się od trzaśnięcia go w ten łeb.
-Parys, ty idioto...Nie rób tak więcej, nie strasz mnie- mruczała.
-Martwiłaś się?- Spytał ostrożnie podnosząc głowę.
-Oczywiście, że tak.
Mizu spojrzała to na niego, to na nią. Akurat otworzyła usta żeby coś powiedzieć, ale przy wejściu do jaskini pojawił się jakiś wilk pytając, czy Lily może podejść na moment. Niechętnie się zgodziła i wstała. Zanim całkiem wyszła z jaskini od nich, widziała jak Mizu pyta o coś Parysa ale nie usłyszała tego, bowiem była za daleko. Wyszła, zastanawiając się, o co może chodzić.

<Parys?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz