niedziela, 12 czerwca 2016

OD Kordiana CD Rusłany

Zatrzymałem się na skraju bagniska. Może nie powinienem jej tam prowadzić. Przed nami leżało pochylone do samej ziemi drzewo. Natychmiast wyczułem bijącą od niego magię. To był strażnik. Pewnie nie był groźny, ale jego wielkość mogła przestraszyć moją towarzyszkę. Nachyliłem się nad pniem i przemówiłem do niego w pradawnym języku by pozwolił nam przejść.Przeskoczyłem kłodę i stanąłem przed wysokim murem zarośli. Rusłana wkrótce stanęła obok. Przytrzymałem jej łapą chaszcze by mogła swobodnie przejść
- Zapraszam przodem pani.
Następnie przeszedłem sam. Wadera stała wpatrzona w cudowny widok
http://66.media.tumblr.com/4f7716f10d73d4b416d81ae6a04826b3/tumblr_nndd849FWd1tv3g49o1_1280.jpg.
- Pani?! To już granica naszych terenów, zresztą mało kto zapuszcza się na bagna. Większość boi się duchów, dlatego sądzę pani, iż wykazałaś się niezwykłą odwagą.
- Oboje szliśmy tą samą trasą, a ty się nie bałeś wiec dlaczegóż ja bym miała?
- Cóż... - poczułem się zakłopotany,ale w końcu tylko wzruszyłem ramionami i odparłem - mnie duchy lubią, bardzo wierze w swój fart, pani.
- Więcej szczęścia, niż rozumu - podsumowała 
Uśmiechnąłem się zawadiacko.
- Coś w tym jest
- Masz jakąś moc związaną z losem - zapytała niepewnie odpowiadając mi uśmiechem
- Ja nie mam magicznej mocy - dobrze wiedziałem że o mityczna nie spyta, wiec mówiłem niemal prawdę. 
- To nie możliwe
- A jednak, a teraz zechcesz pani kontynuować spacer?
- Oczywiście.
- To stare drzewo jest nazywane przystanią duchów, podobno można tu usłyszeć głos zmarłych i spotkać ich dusze, ale też występuje tu znaczna ilość innego rodzaju istotek rusałek, elfów... myślę, że znajdziemy tu też naszego stworka
- Kogo nazywasz stworkiem? - rozległ się cienki głosik od strony mostku wiodącego w stronę drzewa. Na sznurowej barierce siedział mały zielony stworek z wędką. Ile razy ja zarzucił tyle razy wyciągał złota rybkę, choć przecież nitka nie sięgała wody.
- Szlachetna istoto sława twych zdolności przywiodła nas tutaj i obiecałem tej zacnej, pięknej pani że spełnisz jej życzenie
- Trzeba było nie obiecywać...
- Mam czym zapłacić
- Gardzę złotem
- Ale nie tym - podałem mu specjalne ziołowe ciasteczko
- Skąd... ach tak któż by miał wiedzieć jak nie ty?
 Szybko schrupał ciastko.
- no więc panienko? Czego sobie życzysz?
<Rusłana?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz