niedziela, 26 czerwca 2016

OD Artenii CD Kobe

Po naszym pierwszym pojedynku moje wnioski były całkiem proste i już miałam je ubrać w słowa, gdy stwierdził.
- Nieźle walczysz jak na waderę
- Nieźle czarujesz jak na basiora - odpowiedziałam uśmiechając się - ale w walce sporo ci do mnie brakuje
- Ej! - zaprotestował - prawie cię pokonałem
- Słuszna uwaga "prawie" i to tylko dlatego, że ci pozwoliłam
- Akurat...
- Chcesz to zaraz ci udowodnię - skoczyłam na niego przewracając go na ziemie
- Wiecie co? - odezwała się Ilia by zwrócić na siebie naszą uwagę - jesteście piekielnie nudni idę do jaskini
Puściłam oczko do Kobe. 
- Co powiesz an małą kąpiel
- A jeśli powiem "nie"?
- To za uszy zaciągnę cię do wody brudasie.- szturchnęłam go żartobliwie w bok i śmiejąc się popędziłam do sadzawki. W ostatnim momencie jednak uskoczyłam w bok i zastąpiłam siebie iluzją wilczycy porwanej przez wężowatego potwora. Oczywiście wilk skoczył mi na ratunek, a gdy on szarpał się z iluzoryczną bestią ja siedziałam na brzegu. Wreszcie niewytrzymała i zaczęłam się śmiać nie mogąc już utrzymać imaginacji. Odwrócił się do mnie i spiorunował mnie spojrzeniem.
- Widzę, że świetnie się bawisz.
- Mówiłam, że wciągnę cie do wody...
- A ty się nie kapiesz?
- Już się myłam
- Widocznie za mało - zawołał i wciągnął mnie do wody ochlapując obficie. Parsknęłam i otrzepałam się, wzburzając fale i strosząc futro. 
- No pięknie - mruknęłam - a dopiero co wyschłam
Roześmiał się dźwięcznie.
- Słuchaj, to co mówiłeś, że nie jestem taka jak inne, powiedz co naprawdę o mnie myślisz? - poprosiłam podpływając bliżej. - tylko szczerze
- Dlaczego pytasz?
Uśmiechnęłam się. 
- Sprawdzam czy wyglądam na taką wariatkę jaką w rzeczywistości jestem, no bo sam wiesz zdaje sobie sprawę, ze trening sztuk walki z przeciwnikiem który naprawdę może zranić (chyba zapomniałam wspomnieć że lekko urealniłam tą iluzję), szczenie z wróżbiarską mocą i ... parę innych rzeczy... to nie jest normalne. Widzisz taka czysta statystyka co o mnie myślą.
Złagodziłam powagę pytania uśmiechem. W zasadzie nigdy nie obchodziło mnie co o mnie myślą, ale nie przeszkadzało od czasu do czasu zapytać. 

<Kobe? Mały kryzys natchnienia, ale obiecuję się poprawić ;) >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz