niedziela, 22 maja 2016

OD Rayan'a CD Mizu

Kątem oka spojrzałem na waderę.
- Oczywiście - powiedziałem i przymknąłem powieki, a po chwili znów je otworzyłem i zacząłem rozglądać się wszędzie wokół. Moją szczególną uwagę zwróciła szeroka dziura w suficie przez którą było widać niebo. Jednak tam niebo było inne niż na zewnątrz. Skierowałem swój wzrok na Mizu, która przebierała między pnączami. Gdy między nimi nic nie znalazła, westchnęła i zaczęła uważnie przyglądać się kwiatom rosnącym na ziemi. Jej wzrok padł na małą skalną półeczkę, na którym rósł blady, biały kwiat. Wilczyca także pobladła gdy ujrzała tą roślinę.
- N-nie... To nie mogło się stać... - powiedziała do siebie, nie dowierzając. Podniosłem się z ziemi i stanąłem obok niej mierząc leczniczy kwiat wzrokiem.
- Biały narcyz... - wymamrotałem rozpoznając tą roślinę o niezwykłych właściwościach. Podobno uleczała każdą chorobę, ale była bardzo rzadko spotykana. Na terenach mojej dawnej watahy rosły z dwa takie kwiaty, a było to i tak dużo zdając sobie sprawę z ich rzadkości rzadkości.
- On... Zwiędnął... Ale jak? One nigdy nie usychają... Niee... Musi być jakieś logiczne wyjaśnienie tego... - tłumaczyła sobie to na różne sposoby.
- Pewnie ktoś się włamał i zaszkodził tej roślinie - powiedziałem sam w to nie wierząc, ale aby tylko uspokoić Mizu jakimś rozsądnym wyjaśnieniem.
- Ale ona jest tak jakby niezniszczalna. Z każdej choroby się uleczy! - powiedziała. I miała rację. Znałem się na akurat tym kwiecie i dobrze wiedziałem, że rzeczywiście jest "niezniszczalny".

<Mizu?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz