środa, 25 maja 2016

OD Parysa CD Lily

Mizu jak widać nie było tak nie było. Jaskinia się miała prawie zawalić, ale dzięki Lily pozbyliśmy się tego kłopotu. Co prawda kosztowało ją to dużo wysiłku, ale byłem jej wdzięczny. Myślałem a raczej myśleliśmy, że już więcej się nic nie stanie i dotrzemy jakoś do alfy. Niestety kolejny problem przybył bardzo szybko, a chodziło tu dokładnie o wodę, która bardzo szybko nabierała się.
- Ale jak to jest możliwe? - spytałem sam siebie. Lily nie mogła już prawie dłużej utrzymywać pnączy, a w dodatku ta woda. Poszliśmy stałym tempem, ale szukałem pomysłu, aby jakoś pomóc ukochanej. Po nie całych dziesięciu minutach chodzenia, jakby wcale nam drogi nie ubyło. Zupełnie jakbyśmy toczyli się w kółko.
- Mizu gdzie jesteś! - powiedziałem cicho, a Lily w tym samym czasie upadła. Nie mogła dalej utrzymać pnączy i upadła z sił. Podszedłem do niej i pomogłem wstać. Wziąłem z szyi swój wisior i dałem Lily. - Lily dzięki temu odzyskach siły - założyłem jej na szyję, a ona się uśmiechnęła.
- Parys! Lily! Uciekajcie kochane wilczki - usłyszałem czyiś głos, dokładniej mówiąc był to głos Mizu.
- Słyszałeś to Parys? - spytała się wilczyca stając na nogi.
- Słyszałem - byłem na prawdę zaniepokojony. Nim się obejrzeliśmy, oślepiło nas światło. Gdy już znikło, otarłem oczy i obejrzałem się do okoła. Byliśmy oboje przed jaskinią. Wtedy wiedziałem, że nie ma żartów. Skoro Mizu użyła tego zaklęcia, to musiało być to coś poważnego. Jaskinia się zapadła. Z niej wyskoczył jakiś cień, a tuż za nim Mizu.
Przyjrzałem się z Lily potworowi. Nie wiedzieliśmy zbytnio co mamy robić.
- Parys zabieraj stąd Lily i uciekajcie - wykrzyczała Mizu. Wiedziałem, że jest ona zmęczona. Na niebie jak i tu na ziemi rozgrywała się walka. Złoty księżyc należał do Mizu, natomiast czerwony do potwora. Wtedy zrozumiałem, że jest w nie lada kłopotach. W tej bitwie rozgrywało się kto przejmie władzę nad niebem. Czerwony księżyc oznaczał nic innego jak zagładę dla nas jak i innych spoza watahy.
- Uważajcie!!! - usłyszałem, ale nie zdążyłem nic zrobić, a Mizu pojawiła się przed nami i nas obroniła. 
- Mizu! - powiedziałam, patrząc na nią smutnym wzrokiem.
- Spokojnie Parysie, wygram. Wreszcie gdybym przegrała to nie miałabym prawa zostać waszą alfą, jak i twoją matką. Zobaczysz obronię was - powiedziała z uśmiechem. Odeszła od nas i stworzyła koło siebie jak i potwora pole obronne. Przybrała inną formę demona i zaczęła się walka.
- I co teraz? - spytała się Lily.
- Jak to co. Pozostało nam tylko przyglądać się. Nikt pomiędzy nią, a tym czymś nie może się wtrącić. Bo inaczej przegra i będziemy mieli ogromne problemy. Więc teraz pozostało nam patrzeć jak walczyć i w razie czego odciągnąć od nich - odpowiedziałem, patrząc na Mizu jak walczy.

<Lily?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz