wtorek, 24 maja 2016

OD Lily CD Parysa

Była zaniepokojona. Parys miał rację, że duszek przyleciał zdecydowanie za szybko po tym zawaleniu się jaskini. Poza tym jeszcze natychmiastowe zmienieni się pogody, zwykle to schodziło zanim tak ładnie się rozchmurzy a tu tak nagle. Coś się działo, i to złego. Puścili się biegiem widząc w oddali małe ale jasne światełko w oddali. Gdy byli niemal przy nim dotarło do nich, że wydobywa się ono zza leżącymi głazami na dosyć dużej głębokości. Rozejrzeli się.
-Dwie sprawy. Pierwsza: nie widać wroga. Druga: nie ma innego wejścia, musimy tędy się dostać- mówił myśląc ale widać było, że martwi go to.
-Nie możemy robić niczego od razu. Skały które spadły są ciężkie a jakikolwiek zły ruch spowoduje nowe zawalenia i będzie jeszcze gorzej dotrzeć do Mizu.
Próbowali jakoś usunąć głazy ale szło im to opornie. Determinacja basiora jednak przybierała na sile przez co odsunęli kilka średnich kamieni w ten sposób, że chwilowo trzymały inne robiąc niewielkie wejście.Ledwie weszli a już się musieli zatrzymać ponieważ sufit wydawał z siebie groźne odgłosy sypiąc kamyczkami.
-To lada moment runie ponownie- powiedziała Lily szybko się rozglądając.
-Nie możemy zawrócić, trzeba znaleźć Mizu. Zagrożenie jest bardziej niż prawdopodobne. Gdyby tylko można było jakoś podtrzymać te ściany to byłoby łatwiej- mruczał ostrożnie robiąc krok do przodu. Po chwili gdy to powiedział spojrzeli na siebie, nic nie musieli dodawać.
-Jaskinie to nie mój żywioł...Ale chyba mogę spróbować- powiedziała niepewnie. Ze szczelin w skałach wysunęły się grube pnącza które na wzór siatki oplotły ściany, sufit i wejście. Pierwszy raz coś takiego zrobiła, nie wiedziała, że to jest realne. Zacisnęła zęby i powieki cedząc przez zęby próbując się skupić- musimy się pośpieszyć, długo one i ja nie wytrzymamy zbyt długo.
Szli powoli ze względu na stan Lily, którą dużo kosztowało utrzymanie w miarę jaskini ale jednak musieli się sprężać. Nagle do ich uszu doszedł nowy dźwięk. Woda. Nie tylko ja słyszeli ale i zobaczyli- jaskinia nabierała ją. Spojrzeli na nią potem na siebie przerażeni.

<Parys?> Miało dramatycznie, to chyba wyszło ;p

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz