sobota, 28 maja 2016

OD Kobe

Spałem sobie smacznie pod wielkim dębem w samym środku lasu. Jak zwykle promienie przepięknego słońca obudziły mnie. Wstałem z ziemi i poprzeciągałem się trochę.
- Wiiiitam Ciebie słoooońce - Przywitałem się z nowym dniem i z nową przyrodą.
- Tu tu ru ru ru tu tu tu ru ru ru - Z dziarskim krokiem podszedłem do małego jeziorka a następnie wskoczyłem do niego i zanurkowałem. Po kilku sekundach wyszedłem na brzęk. Nie lubię być zbytnio mokry więc użyłem swojej mocy ognia żeby wyschnąć. Jeszcze raz podszedłem do jeziora.
- No no Kobe dziś jest twój szczęśliwy dzień - Powiedziałem sam do siebie i zacząłem biec. Biegłem i biegłem przez las nie patrząc się na nic wreszcie dotarłem do mojego ulubionego miejsca, tam gdzie zawsze poluje. Dyskretnie się rozejrzałem żeby zobaczyć gdzie dokładnie znajduje się moje ulubione zwierze, czyli sarna. Jej mięso jest takie smaczne aż rozpływa się w ustach. Tak jak myślałem jest mój szczęśliwy dzień, sarna leży sobie pod drzewem. Cichutko podeszłe do niej, kiedy skoczyłem na nią coś mnie odepchnęło i poleciałem na bok. Nie stety moje pyszne śniadanie zwiało. To co na mnie odepchnęło to była jakaś wadera.
- Zgłupiałeś czy ja wyglądam jak sarna ?? - krzyknąłem na nią.
< Jakaś wadera dokończy ? >


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz