niedziela, 13 marca 2016

OD Kahloon CD Sirius'a

- Chętnie. - Zwróciłam się do basiora. Ruszyliśmy żwawym krokiem w stronę lasu. Mimo drobnego strachu przed tym pięknym stworzeniem, które niedawno się przed nami pojawiło, miałam ochotę jeszcze raz roskoszować się jego majestatycznym widokiem.
- A może spróbujemy znaleźć to stworzenie? - Kiwnęłam głową, a basior przeszedł do biegu. Zrobiłam to samo co Sirius. W prawdzie był szybszy ode mnie, ale stosunkowo szybko znalazłam się obok niego. W pobliżu ujrzałam wielki odcisk łapy.
- Sirius, chyba pobiegł w tamtą stronę. - Odrzuciłam łeb na prawo, pokazując jednocześnie basiorowi drogę. Po kilku minutach biegu dostrzegłam coś pomiędzy krzakami. Jeszcze nie zdążyłam określić co to było, a to ,,coś'' wyskoczyło i ugryzło w łapę Siriusa. Była to żmija. W prawdzie mogła ugryźć mnie, ale dość sprytnie odskoczyłam. Czułam się winna za to co się stało. Basior syknął tylko, jakby lekko zdenerwowany i na chwilę się zatrzymał. Żmija odskoczyła i uciekła. - Czy wszystko w porządku?
- Jasne. - Odpowiedział cicho i uśmiechnął się do mnie serdecznie.
- Sirius, chodźmy do mojej jaskini, opatrzę ci łapę.
- To nic poważnego... - Zaczął, ale mu przerwałam.
- Narazie. Przecież jad jeszcze nie zaczął działać. Nie wiemy, jaka to była żmija. - Musiał się ze mną zgodzić i tak zresztą zrobił. Wróciliśmy do jaskini. - Przepraszam, jeżeli będzie boleć, ale muszę oczyścić krwiobieg z trucizny.
- Chyba wytrzymam. - Zaśmiał się. Wyciągnęłam jedną z niedawno przygotowanych maści. Posmarowałam ugryzienie. Mógł przez chwilę poczuć, jakby coś przechodziło mu przez żyły. Odkaziłam miejsce ugryzienia i przyłożyłam do niego liść babki, po czym zabandażowałam.
- Gotowe. - Popatrzyłam się na basiora.

<Sirius?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz