wtorek, 8 marca 2016

OD Essix CD Artenii i Mizu

Obudziłam się i postanowiłam się przewietrzyć. Zrzuciłam z siebie pidżamę i założyłam zwyczajne ubrania. Wbiegłam w las, roskoszując się zapachem świeżego powietrza i żywicy. Kiedy biegłam pomiędzy drzewami, poczułam coś dziwnego i usłyszałam nad sobą głos. ,,W końcu Cię znalazłam...''. Odwróciłam się, lecz nikogo tam nie było. Poczułam drobne ruchy na swojej głowie. Postanowiłam zbadać to coś rękami. Na mojej głowie rzeczywiście coś siedziało. Był to niebieski smok o dwóch ogonach:

- Kim ty jesteś? - Zapytałam zdziwiona.
- Wszystkiego dowiesz się w swoim czasie. Jestem Ira, jestem smoczycą. Narazie mogę Ci powiedzieć tylko tyle, że  będę nad tobą czuwać i powinnaś wyruszać na północ już dziś.
- Jak to...? Czemu na północ? - Słyszałam, że są to jedne z najstraszniejszych terenów tego świata. Jednak to w ogóle mnie nie obchodziło. Zainteresowana byłam bardziej tym, że nagle przyleciał do mnie niebieski smok o dwóch ogonach, zaczął mówić, że jest moim opiekunem i powinnam wyruszyć w podróż na północ. Lekko mi się zakręciło w głowie. - No dobrze...
W pewnym momencie poczułam wręcz fizyczne powiązanie z nowym towarzyszem. Czym prędzej dobiegłam do domu, zostawiłam przed nim małą smoczycę, chwyciłam ukochany miecz i byłam gotowa by ruszyć jednak usłyszałam za sobą czyiś głos:
- Es..? - Był to Kirito. Chłopak był zaspany, najwidoczniej go obudziłam. Pracował wczoraj do późnej nocy, miał podkrążone oczy. Jego czarne włosy niezdarnie opadały mu na czoło. Zawsze słodko wyglądał, kiedy się budził. Uśmiechnęłam się tak szeroko, jak tylko mogłam. - Gdzie idziesz?
- Ja... Wyruszam na małą wyprawę... - Chłopak z wrażenia otworzył szerzej oczy.
- Sama?! - Zaprzeczyłam ruchem głowy.
- Z przyjaciółką. Irą.
- Nie znam jej... - Zerknął na mnie podejrzliwie.
- Przez jakiś czas mnie nie będzie. - Przytuliłam go śmiejąc się, ale tak na prawdę, powstrzymywałam łzy. Potem szybko wybiegłam z domu, by uniknąć pożegnań i jakichkolwiek pytań. Wyruszyłam w drogę. Słońce było już wysoko na niebie. Nie było żadnych chmur... Było tak... Przyjemnie.
- Chodź za mną! - Podpowiedziała mi Ira, po czym wzleciała w powietrze. Poczułam w nogach pełno energii. Zaczęłam za nią biec, nawet ją dogoniłam. Wbiegłyśmy w las. Równie zwinnie omijałyśmy drzewa. Jednak po kilku godzinach poczułam zmęczenie.
- Poczekaj... - Wydyszałam. - Zróbmy postój, bo już nie mam siły!


<Dziewczyny? Sory, że krótkie i długo czekałyście, ale kompletnie nie mam weny i  na dodatek jestem chora i nie mam siły podejść do komputera...>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz