wtorek, 23 lutego 2016

OD Sirius'a CD Kahloon

Wstałem i otrzepałem się z ziemi, na której właśnie leżałem, po czym skierowałem wzrok na stwora. Od małego pająki mnie brzydziły, chociaż jednocześnie fascynowały. Ten gatunek może mnie nie przerażał, ale jednak nie miałem najmniejszej ochoty stawać mu na drodzę, dotykać go czy coś takiego. 
- Biegnij - powiedziałem, a wadera ruszyła w las, a ja za nią. Jednak pająki jak to pająki. My wilki mamy tylko cztery łapy, a one aż osiem odnuż! Nie przekroczyliśmy nawet pół kilometra, a pająk prawie że nas by pokąsił. Na szczęście dzięki telekinezie zwaliłem na niego drzewo, jednak to nie zbyt pomogło. Przyśpieszyłem, po czym wskoczyłem na wadere i użyłem niewidzialności.
- Co... - pokazałem jej łapą, aby zamilkła. Jeśli nie będe miał z nią kontaktu fizycznego moc przestanie na niej działać i znowu stanie się widzialna. Stworzenie myślało, że uciekliśmy zapewne dalej i po kilku sekundach już go nie było. Zszedłem z wadery. - Dlaczego... - widocznie niczego nie rozumiała.
- Użyłam niewidzialności - odparłem miło. - Jestem Sirius. A ty? - kontynuowałem.
- Kahloon - "ładna wadera" przeszło mi przez myśl.
- Odprowadzić cię do jaskini? Czy zgodzisz się na mały spacer? - odparłem uprzejmo z uśmiechem.

<Kahloon?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz