wtorek, 2 lutego 2016

OD Lloyd'a CD Rose

Rzuciłem kubkiem o ziemię. Ten rozbił się, a głośny brzdęk przez długą chwilę grał mi w uszach. Podbiegłem prędko do leżącej blisko wyjścia wadery i pomogłem jej wstać. Popatrzyłem na nią trochę zdezorientowany. Skoro chciała iść do siebie to mam ją odprowadzić i jak gdyby nigdy nic odejść ? A może lepiej zaproponować jej dłuższy, co najmniej jedno dniowy pobyt ? Tak zwana troska krzyczała we mnie " Ta druga opcja, nie ma nad czym się zastanawiać!".
- Jeżeli chcesz .. możesz zostać, mi to nie sprawi kłopotu, a przy okazji będę mógł poznać nową waderę w watasze - na mój pysk wstąpił nie oczekiwany uśmieszek .
Rose lekko wzdrygnęła. Pomogłem jej utrzymać równowagę, i zaprowadziłem z powrotem na swoje posłanie.
- Nie chcę być ciężarem - powiedziała nieśmiało podnosząc kąciki ust.
- Co ty ! - zaśmiałem się - Mam elastyczną pracę, zajęć zaplanowanych nie mam jak na razie - zaśmiałem się cicho - acz kolwiek, jeżeli moje towarzystwo ci nie odpowiada, powiedz, a zniknę ci z widoku - ponownie się uśmiechnąłem . Była jedną z nielicznych osób, które sprawiają że mój uśmiech nie jest wymuszony a szczery. Magia !

<Rose?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz