poniedziałek, 31 sierpnia 2015

OD Mizu CD Milo

Poszłam powitać mieszkańców Miland, a u mego boku towarzyszył mi Milo. Miland tak jak zawsze błyszczał swoją pięknością flory i fauny, blaskiem słońca jak i inne tego typu rzeczy. Z osobą dla mnie ważną z którą chciałam się spotkać to moich dawnych podopiecznych. Gdy byłam tutaj kiedyś jako nastolatka zajęłam się kilkoma porzuconymi futrzakami, a one mną. Razem stworzyliśmy rodzinę.
- Chodźmy Milo, to już niedaleko. Przedstawię ciebie moim dawnym podopiecznym.
- Dobrze. - odpowiedział uśmiechnięty.
Będąc na miejscu. Wyszli oni. Piątka moich przyjaciół.
http://img12.deviantart.net/e9f4/i/2013/292/f/1/request___lilles_by_niboe-d6r36vg.png
http://img03.deviantart.net/c8ff/i/2013/208/f/b/request___the_peculiar___video_by_niboe-d6fdxye.png
http://orig06.deviantart.net/7273/f/2015/010/9/b/9b5f5e47091a710e75b41e23e64bfa98-d8dcmhv.png
http://pre04.deviantart.net/5692/th/pre/i/2014/158/2/6/__frost___by_liabordercollie-d7leb56.png
http://pre10.deviantart.net/cb76/th/pre/i/2014/233/2/6/torahamu_by_liabordercollie-d7w3xwq.png

- Mizu! Mizu!.. - podbiegła do mnie uradowana Lili
- Milo poznaj moją część rodziny. Kiedy o tym ci opowiem. Ta co się do mnie tuli to Lili, a za nią jest Niboe, Fleur, Frost i Torahamu. A ten co za chwilę wyjdzie z jaskini, to jeden ze strażników.  Jest to strażnik Magii. I wtem ukazał się nam właśnie on:
<Milo?> Wybacz, że tak długo ale mam bark weny

niedziela, 30 sierpnia 2015

OD Estery CD Mizu

Nie wiedziałam co powiedzieć. Bałam się tak bardzo. Nie wiem dlaczego czułam, że to mój prześladowca, albo ktoś z nim związany. Niewątpliwie cierpiałam na lekką manie prześladowczą. Chwile siedziałam w milczeniu tępo gapiąc się w podłoże. Wreszcie uznałam, iż powinnam coś powiedzieć. Dzięki zdolności widzenia wnętrza wilczych serc wyczuwałam jej niepokój. Miałam jednak także wrażenie, że to co za chwile powiem wcale jaj nie uspokoi:
- Mizu! - chyba wyrwałam ją z zamyślenia bo wzrok miała jakiś dziwnie nieobecny. Ważyłam chwilę słowa starając się dobrać najodpowiedniejsze, ale wcale to nie poprawiało sytuacji. Alfa nie wbijała we mnie sztyletu spojrzenia, ale ja wierciłam się jak ryba wyrzucona na brzeg. - Ja... - zaczęłam niepewnie.
Wadera patrzyła na mnie zachęcająco. W wyrazie jej pyska wyczytać mogłam zrozumienie i cierpliwość - My... musimy znaleźć tą wilczyce. Czuje to...
Mizu nadal wlepiała we mnie badawcze spojrzenie tym razem przepełnione zdumieniem. Był to dla mnie naprawdę trudny moment. Całe życia miałam nadzieję, że zawsze znajdzie się ktoś kto podejmie decyzje za mnie. Pokieruje jakoś moim losem. Teraz jednak złudzenia się rozwiały i wiedziałam już, że nikt nie może przeżyć życia za mnie. Nie zamierzałam jednak rezygnować z pomocy. Pamiętałam że powinnam zapytać o coś jeszcze Mizu, ale nie pamiętałam już o co. Całe to zamieszanie z przepowiedniami wytrąciła mnie z równowagi.
- Może się przejdziemy - spytała alfa widząc moje zmieszanie.
- Dobrze.
Błądziłyśmy między drzewami w milczeniu. Zastanawiałam się czy Mizu tez to tak przeżywa. Po co ja zaczynałam temat przeszłości? Czy te wróżby nigdy się nie skończą?
- Mizu? - szepnęłam, gdy zaczęłyśmy zbliżać się do czarnego jeziora - czy możesz mi obiecać, że nikomu nie powiesz o tym wszystkim... i proszę przydziel mi jakieś zadanie bo już nie mogę znieść tego wszystkiego...
- Est... - rzekła z właściwą sobie delikatnością która działała jak kojący balsam na rozkołatane serce - nie uciekniesz od przeznaczenia...
- Wiem - odparłam jeszcze ciszej - myślisz, że powinnam od razu zacząć szukać tej wilczycy? Przecież nawet nie wiem gdzie zacząć...
- Słuchaj serca...
- Łatwo ci mówić - wybuchłam - kiedy ostatni raz postąpiłam jak uważałam za stosowne to potem miesiąc siedziałam w klatce i kolejny błąkałam się po podziemiach
Alfa wyglądała  na zmartwioną więc szybko okazałam skruchę.
- Przepraszam - spuściłam głowę. - niepotrzebnie zawracałam ci głowę, zapomnij o tym. Zawsze muszę być sama taki mój los.
Odwróciłam się i podążyłam w kierunku jaskini. Ledwie jednak straciłam z oczu waderę, a już wpadłam w kolejne tarapaty. Tym razem czyhały one na mnie pod postacią wyrwy w stałym gruncie. Wpadłam d dołu. Wokoło otaczały mnie pionowe ściany. Chciałam użyć jakiejś mocy, ale gdy tylko sięgnęłam po sproszkowany kamień i rozpyliłam go dookoła uwidoczniła się magiczna kopuła hamująca, każde moje zaklęcie. Czułam, że jestem osaczona. Dlaczego nie trzymałam się Mizu? Ta moja głupia duma. Przekonanie że sama sobie poradzę. Zaczęły mnie osaczać obrazy ze snów i przeszłości. Biała wilczyca, Argo, uwięzienie, kryształowe duchy. Słyszałam straszny piskliwy dźwięk który mroził mi krew w żyłach i zmuszał do skulenia się. Nie obchodziło mnie kto zbudował to zmyślne urządzenie, chciałam się tylko porostu wydostać. Wyraźnie ściany tłumiły jednak także mój głos. Pozostawało mi tylko czekać na to co nieuniknione.

<Mizu?>

czwartek, 27 sierpnia 2015

OD Oriona CD Mizu

Zasmuciła mnie ta historia.
- Uff... ale tu gorąco - powiedział Liam i otworzył okno.
- Może się przejdziemy - zaproponowałem.
- Dobrze.
Wyszliśmy z zamku. Niebo było bezchmurne, można było podziwiać gwiazdy. Szliśmy w milczeniu. W końcu powiedziałem:
- Ciekawe, czy jest coś, co mogłoby pomóc Mizu.
- Ja nie wiem - odparł Liam. Nagle coś zabłysło w krzakach. Podszedłem do nich. W pewnej chwili coś wyleciało i przyczepiło się do mojej głowy, a dokładniej do miejsca, na którym nie było sierści. Przystawiłem lewą łapę do przedmiotu, który odczepił się od głowy, ale przyczepił się do łapy. Lekko wkurzony przyjrzałem się przedmiotowi. Był to wisior z jakimiś runami. Był prawie cały z magnesu. Popatrzyłem na stojącego obok mnie Liam'a.
- Możesz to wziąć? - zapytałem. Człowiek wziął wisior i zaczął mu się przyglądać.
- Tu są jakieś runy. Chodź, pokażemy to Mizu - powiedział. Poszliśmy do zamku. Gdy byliśmy już w środku zawołaliśmy:
- Mizuuu!
Zza ściany wyszła wadera.
- Wszędzie was szukałam. Gdzie byliście? - zapytała.
- Byliśmy na spacerze i znaleźliśmy to - powiedział Liam. Nagle wisior wypadł mu z ręki i upadł tuż obok mnie, po czym przyczepił się do mnie.
- Znowu? - szepnąłem do siebie.

<Mizu?>

środa, 26 sierpnia 2015

OD Mizu CD Oriona

''Co teraz moglibyśmy zrobić?'' Takie pytanie zadał Orion pytając się Liam'a. Ja nie miałam jakoś ochoty na dalsze przygody i wolałam odpocząć.
- Wiecie ja odpadam. Idę odpocząć w spokojne dla mnie miejsce. - oznajmiłam chłopakom. - A ty Orion nie przejmuj się mną i idź z Liamem. - dopowiedziałam i wyruszyłam w stronę wyjścia.
- Czyli idziesz w to samo miejsce? - zapytał się Liam. A ja tylko się uśmiechnęłam i poszłam ku wyjściu.

~Liam & Orion - rozmowa~

- Gdzie poszła Mizu? - zapytał się wilk
- Ona poszła do miejsca, gdzie straciła cenną dla siebie przyjaciółkę. - odpowiedziałem
- Aha...A mógłbyś mi o tym coś powiedzieć?
- Dobrze, chodźmy do mojego pokoju tam ci wszystko na spokojnie opowiem. - uśmiechnąłem się i zgodziłem opowiedzieć Orionowi wszystko o tym zdarzeniu. Będąc w moim pokoju usiedliśmy i zacząłem opowiadać.
- Mizu przed założeniem swojej watahy poznała ludzką dziewczynę imieniem Hana. Dzięki niej Mizu odzyskała wolę do życia. Zakładając swoją watahę chciała powiedzieć o tym Hanie i nas odwiedziła. Opowiedziała jej wszystko i spędzając z nią kilka dni powróciła do waszej watahy. Ale Hane ktoś zamordował. Mizu jak tylko się o tym dowiedziała zaczęła szukać przestępcy. Była wtedy zrozpaczona jak i też wściekła. W końcu wytropiła zabójcę któremu wgryzła się w ramię. Powstrzymałem ja w ostatniej chwili. Poprosiła mnie aby pochowano Hane w najpiękniejszym miejscu we wiosce. Pochowaliśmy ją na pobliskim wzgórzu gdzie rośnie drzewo sakury. Od tego czasu nienawidzi ludzi, ale jak się przekona do jego ufności to polubi, jednakże ciężko jest zdobyć u niej zaufanie. Dzięki temu, że nauczyła się rozczytywać gwiazdy i widzi otaczająca nas aurę może być spokojna. Boi się również o swoich przyjaciół ze stada. Po tym jak straciła swojego ukochanego nie chce się już w nikim zakochać. Jej serce było zbyt dużo razy zranione. - opowiadając to Orionowi czułem smutek i wciąż myślałem o Mizu.

~Tym czasem u Mizu~
Poszłam tam gdzie pochowano Hane. Zawsze się z nią spotykałam jak tylko miałam wystarczająco mocy czy też jak było mi smutno. Dzięki Hanie która zawsze mi doradzała, pomagała...mogłam dalej działać. Położyłam się koło jej pochówku w cieniu drzewa i zamknęłam oczy. Nim się spostrzegłam zrobiło się późno i musiałam wrócić do zamku. Z lekką nie chęcią wróciłam do zamku. Nigdzie nie mogłam znaleźć Oriona czy też Liam'a.

<Orion?>

OD Milo CD Mizu

Miland był przepiękny. Nagle przed nami stanął jakiś strażnik. Miał na sobie błyszczącą zbroję. W jednej ręce trzymał kopię, a w drugiej klucze.
- Kim wy jesteście i co tu robicie? - zapytał poważnie strażnik.
- Ja jestem Mizu, a to jest Milo. On przyszedł ze mną - powiedziała wadera.
- Ach, Mizu. Jak ja mogłem zapomnieć. Postanowiłaś nas odwiedzić. Ale jak się tu dostaliście?
- Dzięki temu - wadera pokazała klucz.
- Znalazłaś zagubiony klucz.
- Właściwie to Milo go znalazł.
Strażnik popatrzył na mnie, po czym się uśmiechnął i powiedział:
- Dziękuję tobie, za odnalezienie klucza.
- Nie ma za co - odparłem chłodno. Mizu dała klucz strażnikowi.
- Są znami jeszcze Umbreon & Espeon, ale pobiegli się przywitać ze wszystkimi - powiedziała wadera.
- Tobie również polecam przywitać wszystkich - powiedział strażnik.
- To my już będziemy iść. Do zobaczenia.
- Do zobaczenia.
Wadera poszła dalej. Ja popatrzyłem na strażnika. On również popatrzył na mnie, ale jakby coś podejrzewał. Ja niepewnie uśmiechnąłem się i pobiegłem do Mizu.
- Dokąd idziemy? - zapytałem.
- Idziemy powitać mieszkańców Miland - odpowiedziała wadera.

<Mizu?> Wybacz, że tak długo czekałaś, ale nie mam czasu :(

wtorek, 25 sierpnia 2015

OD Oriona CD Mizu

Poszedłem z Mizu do wioski. Dzieciaki powitały nas gorąco. Mizu zapytała, czy mi się podoba.
- Bardzo. Pełno tu zieleni - odparłem wesoło.
- Ten wilk mówi - zawołały dzieci, po czym przytuliły mnie. Całe popołudnie zwiedzaliśmy i bawiliśmy się z dziećmi. Kiedy zaczęło się robić ciemno, pożegnaliśmy dzieci i poszliśmy w stronę zamku. Nagle zauważyłem jaskółkę.
- Orion? - zapytała.
- Silly - zawołałem radośnie. Ptak podleciał i stanął przed nami.
- Dawno się nie widzieliśmy - powiedziałem - Mizu, to jest Silly. Silly, to jest Mizu - dodałem.
- Znasz ją? - spytała się Mizu.
- Tak. Kilka lat temu byłem w świecie ludzi. Nie wiedziałem co robić i wtedy spotkałem Silly, która pomogła mi.
- Przepraszam cię Orion, ale teraz nie porozmawiamy sobie, ponieważ mam dużo na głowie. Może jutro - powiedziała jaskółka.
- To nie będziemy zawracać ci głowy - odparłem miło.
- To do zobaczenia - ptak odleciał. Było już ciemno. Ruszyliśmy do zamku. Tam zastaliśmy Liam'a.
- Postanowiliście zrobić mały wypad do wioski? - zapytał z uśmiechem na twarzy.
- Tak - odpowiedziała Mizu.
- To co teraz moglibyśmy zrobić? - zapytałem.

<Mizu?>

OD Mizu CD Oriona

Mały ptaszek był uroczy, ale szybko odleciał. Siadając na trawie tuż obok Oriona, zadał mi pytanie.
- Wiesz podarowałam mu ten naszyjnik, aby zrozumiał nas wszystkich. Dlatego też rozumie i ciebie. Wybacz, że nie powiedziałam ci nic o tym, iż kiedyś byłam w świecie ludzi. Ale wiesz niektóre chwile wspominam dobrze, ale przez te złe boję się tu trochę przebywać. - opowiedziałam
- Rozumiem...
- Ale wiesz zaprowadzę cię do wioski, którą dawno temu odwiedziłam. Sama jestem ciekawa jak się tam zmieniło. - oznajmiłam basiorowi
- No pewnie. - odpowiedział wstając z trawy
- Więc chodźmy. - odpowiedziałam i ruszyliśmy w drogę.
W drodze do wioski Orion podziwiał okolice, a ja tylko je wspominałam. Kiedyś nie wydawały one wcale plonów, ale teraz było inaczej. Pełne zieleni i owoców drzewa, pola upraw i śmiechy ludzi dochodzące z wioski.
- To już nie daleko. - powiedziałam z uśmiechem do Oriona.
Po przejściu paru metrów dalej ujrzeliśmy wioskę. Gdy dzieci mnie ujrzały zaczęły się do mnie tulić, a niektórzy z nich zawiesili łańcuch zrobiony z kwiatów Orionowi a mi wianek. Bardzo się cieszyłam. Każdy z nich przywitał nas gorąco i miło.
- I jak Orion ci się podoba? - zapytałam z uśmiechem na twarzy

<Orion?>

OD Oriona CD Mizu

W zamku czułem się przytłoczony, więc Mizu zaprowadziła mnie do ogrodu. Był on wielki. Rosło w nim pełno przeróżnych kwiatów. Ptaki śpiewały i rozmawiały o różnych rzeczach. Niedaleko było małe jeziorko. Podszedłem do niego i ujrzałem swoje odbicie.
- Jak ja wyglądam - szepnąłem do siebie. Dawno nie widziałem siebie. Największą uwagę przykuło moje lewe oko. Mała, czerwona kropka na czarnym tle. Popatrzyłem na waderę, która patrzyła na mnie z zainteresowaniem, lecz po chwili zaczęła wąchać kwiaty. Poszedłem do niej i powiedziałem:
- Ładnie tu.
- Masz rację - odparła Mizu i uśmiechnęła się. Podniosłem łapę do góry. Przelatujący obok mnie ptaszek popatrzył na mnie.
- Nic ci złego nie zrobię - powiedziałem z uśmiechem na pyszczku.
- Napewno? - zapytał.
- Napewno.
Ptaszek usiadł mi na łapie.
- Jaki śliczny - powiedziała wadera.
- Możemy cię pogłaskać maluchu? - zapytałem. Ptaszek pokiwał głową. Mizu pogłaskała go.
- Ja już muszę lecieć - powiedział maluch i odleciał. Usiadłem na trawie. Mizu również usiadła koło mnie.
- A właśnie. Liam rozumie tylko ciebie czy inne wilki też? - zapytałem.

<Mizu?>

OD Mizu CD Oriona

Nie mogłam uwierzyć! Nasze problemy nie miały końca. Na początku ta dziewczynka po tem schronisko, a teraz...teraz to znowu jakiś człowiek nas nakrył. Ale było w nim coś, że go znałam. Po chwili namysłu wpadłam na jego imię. Był to Liam, książę pobliskiego królestwa. Podbiegłam do niego i przywitałam się robiąc ukłon. On zniżył się i pogłaskał mnie.
- Mizu co ty robisz? - zapytał się Orion.
- Orion pozna Liam'a. Księcia pobliskiego królestwa. - powiedziałam uśmiechając się.
- Widzę Mizu, że znowu wpadłaś nas odwiedzić. - powiedział Liam
- Tak, ale nie mogłam rozpoznać tego miejsca. A tak po za tym Li jak tu się znalazłeś? - zapytałam
- To on ciebie rozumie? - spytał się Orion
- Rozumiem ją dzięki temu. - odpowiedział Liam, pokazując naszyjnik który mu kiedyś podarowałam. - Może lepiej pójdziemy do zamku, bo widzę, że wioska wam zbytnio nie służy. - zaproponował.
- No pewnie. Chodźmy Orion.- odpowiedziałam
- Dobrze. - powiedział krótko.
Ja w raz z Orionem biegliśmy, a Liam na swoim koniu. Bardzo się cieszyłam, że mogłam ponownie zobaczyć Liam'a. Dotarliśmy do zamku gdzie z każdym się przywitałam. Orion trochę czuł się przytłoczony, mogłam to zauważyć tylko po jego oczach.
- Mizu poczekacie na mnie. Muszę iść i zajmie mi to trochę czasu. Więc czujcie się jak u siebie. Mizu wiesz z resztą gdzie co i jak. - oznajmił nam Liam i szybko opuścił nas.
- Chodźmy Orion do ogrodu. Tam odprężysz się i zrelaksujesz.

<Orion?> Wreszcie może pozbędziemy się naszych problemów :P ?

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

OD Oriona CD Mizu

Kiedy uciekliśmy ze schroniska, pobiegliśmy do parku. Było tam bardzo mało ludzi, prawie nikogo. Na niebie zaczęły się pojawiać deszczowe chmury. Większość szło szybszym tempem, a mniejszość miało parasole. Schowaliśmy się pod mostem. Wadera zapytała, co robimy. Po chwili zaburczało jej w brzuchu.
- Głodna? - zapytałem.
- Tak - odpowiedziała Mizu.
- Chodź, poszukamy jedzenia.
Uśmiechnąłem się i ruszyłem przed siebie. Mizu poszła za mną. Zatrzymaliśmy się przy śmietniku.
- Ludzie często marnują jedzenie poprzez wyrzucanie go do śmietnika. Niekiedy to jest jeszcze nie tknięte, przed chwilą wyrzucone mięso - powiedziałem i zajrzałem do śmietnika.
- O wilku mowa - powiedziałem z uśmiechem na pyszczku. Na samym wierzchu leżał spory stek. Nawet nie musiałem wchodzić do śmietnika. Chwyciłem stek i rzuciłem go pod łapy Mizu, która gdy tylko go zobaczyła, zaczęła jeść. Kiedy zauważyła, że nie jem, zapytała:
- Nie jesz?
- Nie - odparłem.
- Ale nie jedliśmy, odkąd pojawiliśmy się w tym świecie.
- Ja... w ogóle nie jem.
Wadera patrzyła na mnie ze zdziwieniem. Kiedy skończyła jeść, wróciliśmy do parku. Przez całą drogę byłem zamyślony. Gdy byliśmy już na miejscu, Mizu zapytała:
- Wszystko w porządku?
Wziąłem głęboki wdech i powiedziałem spokojnie:
- Zaczyna mnie już wkurzać to, że wszyscy mówią, iż jestem inny, ale to nie prawda. Jestem taki jak reszta tylko z wyglądu się trochę różnię. Przez mój wygląd bardziej się rzucam w oczy, dlatego nie mam łatwo.
Nagle usłyszałem czyjś cichy śmiech. Zacząłem się rozglądać, lecz oprócz nas nikogo nie zobaczyłem.
- Słyszałaś ten śmiech? - zapytałem.
- Jaki śmiech? - odpowiedziała pytaniem wadera. Ktoś ponownie się zaśmiał.
- Ten śmiech - powiedziałem.
- Tak - odparła Mizu.
- Chyba jakiś człowiek jest w pobliżu tylko z czego się tak...
Popatrzyłem za siebie i ujrzałem człowieka.
- ...śmieje - dokończyłem. Normalnie mieliśmy problem za problemem.

<Mizu?>

niedziela, 23 sierpnia 2015

OD Parysa CD Diamond

Szczeniaki zasnęły, po czym wreszcie mogłem pokazać jaskinię. Jaskinie gdzie kiedyś odbył się niby koncert Moon o którym Mizu nam opowiadała. Jaskinia która sprawia, że nie zostaną zerwane więzi które wiąże się z drugą osobą. Magiczna jaskinia w której są kamienie w których można ujrzeć osobę za którą się tęskni. Powtórzyłem wszystko w większym, a nawet bardzo dużym skrócie Diamond.
- Parys wiesz może gdzie znajdują się te kamienie?  Chciałabym zobaczyć czy to prawda. - zapytała się Diamond.
- No pewnie, chodźmy zaprowadzę cię. - powiedziałem uśmiechając się.

<Diamond?>

OD Mizu CD Oriona

Orion był bardzo zły i chciał się wydostać jak najszybciej. Używając swojej magii nie zważał na innych po prostu chciał sie wydostać. Wtedy usłyszałam czyjeś krok zbliżające się w naszą stronę. Pomimo tego, że wilk o tym wiedział robił tak jak chciał. Zapomniał chyba, że ludzie nie wiedzą o magii. A chciałabym żeby się o niej nie dowiedzieli. Więc jak drzwi się tylko otworzyły, rzucając się na basiora ugryzłam go. Człowiek, który nas przywiózł zauważył jak zaatakowałam Oriona. Wziął mnie ze sobą.
- Orion nie odzywaj się! - powiedziałam, aby się nie odezwał ze względu na to, że może jego usłyszeć i będą przeprowadzać na nim eksperymenty. Ujrzałam tylko jego smutny wzrok, ale ja uśmiechnęłam się bo wpadłam na pewien pomysł. Jak tylko wyszliśmy za drzwi, mężczyzna wyją coś co było ostre. Robiąc smutną i proszącą minę, zdekoncentrowałam go. Używając ostrza przecięłam sznurek który mnie trzymał, po czym skoczyłam na niego. Mężczyzna uderzył się w głowę i zemdlał. Ja biorąc klucze otworzyłam klatkę w której był Orion.
- Jak to zrobiłaś?- zapytał się z uśmiechem na twarzy.
- Później ci powiem teraz trzeba ich uwolnić. I to jak najszybciej!
- Dobrze. - odpowiedział Orion. Dałam mu drugi zapasowy klucz i zaczęliśmy wypuszczać złapane zwierzęta, które od razu zaczęły uciekać. Wypuściliśmy już wszystkie zwierzęta i sami wybiegliśmy.
Schowaliśmy się tym razem naprawdę w bezpieczne miejsce. Miejsce które jest oddalone od tamtego miejsca i ludzi.
- I co teraz robimy? - zapytałam się uśmiechając

<Orion?>

sobota, 22 sierpnia 2015

OD Diamond CD Parysa

- Przepięknie! - powiedziałam urzeczona urokiem tego miejsca.
Szczeniaki były wesołe i biegały dookoła całej polany. Nic dziwnego, że bardzo szybko się zmęczyły. Położyły się obok mnie. Chwilę potem spały twardo. Wreszcie mogłam spuścić je z oka z pewnością, że nic im się nie stanie.
- Uff... - odetchnęłam z ulgą. - Niech sobie odpoczywają. Ten dzień był dla nich pełen emocji.
Parys uśmiechnął się.
- Możesz teraz od nich odpocząć - zaśmialiśmy się cicho, by nie obudzić szczeniaków.
Siedzieliśmy tak sobie przez dobre kilka minut. W końcu delikatnie podniosłam Leonarda i Lily, po czym położyłam ich sobie na grzbiet.
- To pokażesz tą jaskinię? - spytałam.


<Parys? Sorry, że tak długo i krótko =(>

OD Oriona CD Mizu

Udało nam się uciec od dziewczynki, ale złapał nas jakiś facet i zabrał do samochodu. Kiedy jechaliśmy, Mizu zapytała:
- Dokąd on nas zabiera?
- Do schroniska dla zwierząt - odparłem. Wadera popatrzyła na mnie pytająco.
- Powiedzmy tak. Ta osoba, która prowadzi samochód to rakarz. Jego pracą jest łapanie bezdomnych psów. Gdy już takiego złapie, zawozi do takiego budynku, którym jest pełno klatek, a w nich są psy, najczęściej po dwa. Zazwyczaj rakarze nie są za bardzo mili dla tych psów.
Mówiłem dosyć cicho, żeby kierowca mnie nie usłyszał.
- I co te psy tam robią?
- Siedzą i czekają, aż jakiś człowiek przyjdzie do tego schroniska i weźmie jednego z nich.
Samochód zatrzymał się. Mężczyzna wysiadł, złapał nas sznurkiem i zaprowadził do jednej z klatek, a właściwie wepchnął. Zacząłem się rozglądać. Było sporo tu psów, ale żaden z nich nie był wesoły. W klatce obok siedział jakiś stary duży pies. Gdy nas zobaczył, zawołał:
- Hej, wy!
Popatrzyłem na Mizu. Po chwili podeszliśmy do psa.
- Nie wyglądacie mi na psy, a zwłaszcza ty - powiedział i wskazał łapą na mnie.
- No my jesteśmy wilkami - odparłem.
- Wilkami? - powiedziały wszystkie psy na raz.
- Tak. Ja jestem trochę inny, ale nie ważne. Jak długo tu siedzisz? - wskazałem lewą łapą na starego psa. Ten przyjrzał się mojej łapie, po czym powiedział:
- Siedzę tu prawie całe moje życie.
Ja i Mizu popatrzyliśmy na niego ze zdziwieniem. Podszedłem do krat i zacząłem w nie mocno uderzać. Od czasu do czasu wkurzony gryzłem je.
- Orion, przestań! - krzyknęła wadera.
- Czemu? - zapytałem, ale nie przestałem.
- Bo sobie jeszcze coś zrobisz.
- Nic mi nie będzie, jestem cały z metalu.
- Ale i tak nic nie zdziałasz.
Uspokoiłem się. Moja łapa zapłonęła. Przystawiłem ją do krat.
- Może w ten sposób wyjdziemy - powiedziałem. Nagle usłyszałem kroki. To pewnie ten rakarz szedł do nas, ale go zignorowałem.
- Też to słyszysz? - zapytała Mizu.
- Tak - odparłem.
- To może lepiej przestań.
- Nie.
Moja łapa cały czas płonęła. Chciałem się jakoś wydostać, ale zapomniałem o tym, że ludzie nie wiedzą o istnieniu magii. Drzwi zaczęły się powoli otwierać.

<Mizu?>

Tina odchodzi

Tina odchodzi, a raczej zostaje ona wyrzucona. Dlatego też nie ma już powrotu do naszego stada.

piątek, 21 sierpnia 2015

OD Mizu CD Oriona

Skoro dziewczynka nie rozumiał mnie to mogłam powiedzieć o naszym planie. Jednakże nie wiedziałam, czy to dobry pomysł, ale lepszy ten niż inny.
- Wiesz Orion, lepiej będzie jak nie pójdziemy za nią. Może tego nie widzisz, ale emanuje złą aurą. Wiec zrobimy tak, że pójdziemy z nią, a w odpowiednim czasie uciekniemy od niej. - powiedziałam nasz plan, a Orion tylko kiwną głową na znak, iż się zgadza. Poszliśmy za dziewczynką, która coś mówiła lecz jej nie rozumiałam. Po dość długiej przebytej drodze z dziewczynka nadeszła okazja, aby uciec. - Orion teraz.- dałam znak, że już czas, aby od niej uciec. I tak też zrobiliśmy. Wmieszaliśmy się w tłum i pobiegliśmy w przód. Uciekliśmy w bezpieczne miejsce, bynajmniej tak nam się wydawało jednak że. Ktoś złapał na za szyje sznurkiem i zaciągnął siłą do samochodu.

<Orion?>

OD Mizu CD Milo

Bałam się ponownie wrócić do tamtego świata, ale też i cieszyłam się, że mogę ponownie zobaczyć wszystkich. A Um & Es wreszcie wrócą do rodziny. Przeszliśmy przez portal, a jak byliśmy już po drugiej stronie ujrzeliśmy przepiękny Miland. Latające wyspy każda wyżej lub niżej od drugiej. A na każdej inna roślinność i mieszkające zwierzęta jak i inny strażnik. Pomimo, że każde latały jak tylko chciały krążyły wciąż w około jednej największej i najpotężniejszej wyspy.
Um & Es poleciały, aby się przywitać z innymi. Czułam tą moc i płynące przez Miland uczucia. Nie mogłam uwierzyć, że znów powróciłam do tego miejsca.
- I jak ci się podoba Milo? - zapytał z uśmiechem.
- Nie wiem co powiedzieć...- nie dokończył, a naprzeciwko mnie stanął jeden ze strażników.

<Milo? >Zostawiam tobie opis wrażenia jakie na tobie zrobił Miland jak i opisanie naszego
 strażnika. ;)

OD Milo CD Mizu

Mizu poszła ze swoimi towarzyszami w stronę Czarnego Jeziora, a ja za nią. Na moim grzbiecie siedział Ravi. Po godzinie zatrzymaliśmy się. Wadera położyła na niewielkim kamieniu klucz, który po chwili obrócił się.
- Portal znajduje się tam - powiedziała wadera, wzięła klucz i ruszyła dalej.
Przez całą drogę milczałem. Byłem bardzo ciekawy, jak wygląda Miland, czy jak mu tam, lecz wyglądałem na ponurego, jakbym nie chciał za bardzo tam iść. W pewnej chwili Mizu zapytała:
- Wszystko w porządku?
- Tak, tak - odparłem, jakbym był nieobecny.
- Na pewno?
- Na pewno.
Po paru minutach ujrzeliśmy portal. O dziwo nie był za kratami itp. Od razu się rozweseliłem.
- Idziemy? - zapytałem.
- No dobra - powiedziała lekko zdziwiona wadera. Zacząłem biec w stronę portalu.
- Czekaj! - zawołała Mizu - on jest...
Zacząłem hamować. Trawa była mokra od rosy, więc ślizgałem się po niej. ~ Przynajmniej wskoczę do portalu ~ pomyślałem. Gdy byłem tuż przed portalem, uderzyłem o jakąś niewidzialną ścianę. Zakręciło mi się w głowie. Mizu podbiegła do mnie i zapytała:
- Nic ci nie jest?
Po chwili poczułem się lepiej.
- Trochę mnie nos boli, ale tak to nic - odparłem. Mizu podeszła do portalu.
- I gdzie włożyć ten klucz - powiedziała do siebie.
- Tu jest jakaś dziurka na klucz - powiedziałem i wskazałem łapą na małą dziurkę znajdującą się w kamieniu obok portalu. Wadera podeszła do kamienia i włożyła do dziurki klucz, po czym go przekręciła. Portal zabłysnął. Podszedłem do portalu i wystawiłem łapę. Ściany nie było.
- Otwarte - powiedziałem. Mizu podeszła do portalu i zapytała:
- Gotowy?
- Jasne - odparłem wesoło. Um & Es podeszli do nas. Popatrzyłem na siedzącego na moim grzbiecie Ravi'a. Ptak pokiwał głową. Wszyscy weszliśmy do portalu.

<Mizu? Sorry, że tak długo czekałaś>

OD Mizu CD Estery

Jak tylko zauważyłam Ester jak chce się ze mną czymś podzielić, ucieszyło mnie to. Wreszcie mało kiedy przychodzi do mnie, ale ostatnio coraz częściej. Mogłam zauważyć jak i uznać, że coś się w niej zmieniło jak sama chciała coś zmienić w sobie i przełamać własne lody i  barykady. Wciąż była nieśmiała ale wykrztusiła z siebie wreszcie to co chciała bynajmniej zaczęła. Dałam jej gałązkę z jagodami i sobie również wzięłam. W tem zaczęła opowiadać mi o swoim śnie, a gdy skończyła poprosiła mnie lekko zdesperowana o jakąś radę lub informację... Chciałam coś powiedzieć lecz przerwał nam hałas dochodzący z zewnątrz. Był to biały ptak, który coś wyrył w skałach. Przyjrzałam się bliżej i przeczytałam na głos.
" Nie długo pojawi się portal, a z niego wyłoni się ktoś, kto będzie chciał wasz pokój zakłócić. Ale pokona go wadera o czystym sercu, a u boku niej będzie towarzyszyć wilczyca wraz z kryształowym duchem.'' 
- Ciekawe o co chodzi? - spytałam się zastanawiając. 
- Mizu...czy to przepowiednia? - zapytała się, przestraszona wadera.
- Chyba tak.- odpowiedziałam nie pewnie. - Wejdźmy do środka i zastanówmy się nad tym w spokoju.
- Dobrze...- odpowiedziała. Usiadłyśmy w jaskini i zaczęłyśmy myśleć. W oczach Est mogłam zobaczyć jej przerażenie, wątpliwości i jak by chciała siebie przekląć. Podeszłam więc do niej i przytuliłam ją.
- Nie martw się Est. Wszystko będzie dobrze.- próbowałam uspokoić waderę. I właśnie wtedy jak by mnie oświeciło jak i też przypomniało.- Wiesz Est z tego co słyszałam od jednego z bóstw to niedługo ma się pojawić portal nad Czarnym Jeziorem. Ale nie wiadomo jaki. A wilczyca na końcu z kryształowym duchem to ty. Z tego co wiem, ale dam jeszcze to zbadać to ty jako jedyna posiadasz kryształowego ducha. - powiedziałam to co mi przyszło do głowy.

<Ester?>

czwartek, 20 sierpnia 2015

OD Oriona CD Mizu

Gdy było już ciemno, zaprowadziłem Mizu na dach jednego z budynków. Oglądaliśmy tam fajerwerki. Wadera przytuliła mnie i podziękowała mi za to.
- Nie ma za co - odparłem z uśmiechem na pyszczku. Nagle usłyszałem czyjeś kroki. Odwróciłem się i ujrzałem jakąś małą dziewczynkę.
- Wilczki - zawołało radośnie dziecko i zaczęło powoli podchodzić do nas.
- I co teraz zrobimy? - zapytała Mizu, lecz nie odpowiedziałem jej. Nie mogłem mówić, ponieważ oprócz tego, że rozumiem wszystkie żywe istoty, to one rozumieją mnie. Gdybym coś powiedział, to by dziewczynka zaczęła krzyczeć, rodzice jej by przyszli tutaj i byśmy mieli większe kłopoty.
- Orion? - powiedziała Mizu. Popatrzyłem na nią, a potem na dziewczynkę. Mała stanęła i popatrzyła na mnie, po czym powiedziała:
- Ty wyglądasz mi na wilka robota. Ciekawe, kto cię stworzył.
Przybliżyłem się do Mizu i szepnąłem do niej:
- Lepiej uciekajmy. Za mną.
Pobiegłem w stronę schodów i zaczekałem na waderę. Razem zbiegliśmy na dół. W oddali usłyszałem głos dziewczynki:
- Nie uciekajcie!
Zaczęliśmy uciekać chodnikiem. Ja z przodu, Mizu za mną, a na końcu dziecko. Przez to wszystko zapomniałem, że mieliśmy być ostrożni i dyskretni. Kilka osób... no dobra... sporo osób widziało nas. Niektórzy nawet chcieli nas złapać. Schowaliśmy się za śmietnikiem.
- Dlaczego nic nie mówiłeś? - zapytała wadera.
- Nie mogłem, ponieważ ona by wiedziała, o czym mówię - odparłem.
- Jak?
- Normalnie. Rozumiem wszystkie żywe istoty, ale one rozumieją mnie.
- Orion, za tobą.
Mizu zrobiła kilka kroków w tył. Odwróciłem się i zobaczyłem dziewczynkę, która wcześniej nas goniła.
- No to nieźle - powiedziałem do siebie.
- Umiesz mówić - powiedziała dziewczynka - chodź, zaprowadzę cię do mojego taty. On jest wynalazcą i na pewno będzie wiedział, kto cię stworzył i jak cię kontrolować. Ciebie też do niego zaprowadzę, nie wiem, po co, ale zaprowadzę - dodała, po czym wskazała palcem na Mizu. Popatrzyłem na waderę i zapytałem:
- I co teraz?
Mój głos był spokojny, jednak można było usłyszeć odrobinę strachu.

<Mizu?>

OD Oriona CD Cuttle

Gdy wstałem, słońce było już wysoko na niebie. Nudziło mi się, więc postanowiłem się przejść. Zaszedłem aż na białą plażę. Tam zobaczyłem leżącą na piasku jakąś waderę. Podszedłem do niej i dotknąłem ją lekko, lecz ona zamachnęła ogonem i głową uderzając mnie. Przewróciłem oczami, uśmiechnąłem się i powiedziałem:
- Hej.
Wadera popatrzyła na mnie, po czym szybko wstała i otrzepała się.
- Hej - powiedziała niepewnie.
- Jestem Orion, a ty?
- Cuttle...
- Ładne imię. Należysz do jakiejś watahy?
- Tak. Do Watahy Księżycowego Ducha.
- Też do niej należę.
Cuttle lekko uśmiechnęła się i zaczęła mi się przyglądać.
- A właśnie. Co tu robisz, a raczej robiłaś przed naszym spotkaniem? - zapytałem.
- Leżałam sobie na piasku - odparła wadera.
- A czy nie chciałabyś się ze mną przejść? Poznalibyśmy się lepiej.

<Cuttle?>

OD Mizu CD Oriona

Nie mogłam uwierzyć wytrzymałości Oriona i jego szybkiego biegu. Ja po nie z pełnej godzinie byłam wycieńczona, ale gdy wilk powiedział mi że może tak biec przez nawet 72 godziny nie mogłam w to uwierzyć. Będąc blisko miasta na drodze jechało auto, a Orion akurat był. Kierowca przyspieszył co mnie zaniepokoiło. Uprzedziłam basiora lecz on tym się jakoś specjalnie nie przejął. Dzięki swojej magi ognia przeszedł spokojnie na drugą stronę. Ja będąc lekko oszołomiona podbiegłam do Oriona. Przeszliśmy przez krótką uliczkę i tak dotarliśmy do miasta. Trzymałam się wciąż za wilkiem i nie wychylałam za jego pleców. Miasto pomimo, że było przepiękne jednak mieszkający w nim ludzie budzili we mnie grozę.
- Patrz Mizu nieopodal odbywa się najwidoczniej jakiś festyn. - powiedział zachwycony Orion.
Ja tylko poszłam za wilkiem nie odzywając się. Rozglądałam się wciąż do okoła siebie. W mieście była wilka wieża a na niej ogromny zegar. Robiło się coraz bardziej późno, a niebo z minuty na minute coraz bardziej ciemniało. Doszliśmy na jakąś górę gdzie można było zobaczyć całe miasto z góry. Nagle światłą w całym mieście rozbłysły, a lampy jak tylko się zapaliły prawie jak by pokazywały drogę w którą stronę miałam iść.
- Jak ślicznie! - powiedziałam zachwycona z uśmiechem na twarzy. Cały mój strach i inne negatywne myśli rozmyły się.
- Prawda co nie? - potwierdził z uśmiechem na twarzy basior.
- Tak bardzo ślicznie.- nie mogłam wciąż się napatrzeć na rozświetlone miasto.
- Chodźmy na festyn. Jest on niedaleko i pokażę ci jak ludzie świętują. - oznajmił wilk
- Tak chodźmy. - nie mogłam się doczekać. Na mojej twarzy widniał wciąż uśmiech. Stanęliśmy ukryci tak, aby ludzie nas nie zauważyli, ale pomimo tego mogłam zobaczyć wszystko. Zobaczyłam jak ludzie są przebrani co mnie lekko rozśmieszyło. Również były kobiety, mężczyźni jak i dzieci tańczący w jakichś przebraniach. Pomimo tego, że mnie to rozbawiło spodobało się.
- Chodźmy Mizu tam na szczyt. Nikt nas tam nie zobaczy i będzie lepszy widok na pewną małą niespodziankę. - powiedział uśmiechnięty basior.
- Naprawdę to chodźmy szybko. - powiedziałam i pobiegłam w wyznaczone miejsce.
~ po niespełnionych trzydziestu minutach ~
Siedzieliśmy z Orionem i przyglądaliśmy. Ale wtedy na niebo coś wzleciało po czym rozbłysło. Były to fajerwerki, które rozbłyskiwały się w przeróżnych kształtach.
- Dziękuję ci Orion. Naprawdę ci dziękuję. - nie wiedziałam jak mu się odwdzięczyć, wiec przytuliłam go.

<Orion?>

OD Cuttle

Podniosłam głowę z ziemi i ziewnęłam wyciągając lekko język. Wstałam całkowicie i rozejrzałam się leniwie. Przeciągnęłam się i ruszyłam przed siebie w stronę lasu, aby na coś zapolować.
Pod nosem wciąż mamrotałam, rozmawiając z samą sobą, ale nasłuchiwając szelestów czy jakiegokolwiek dźwięku, wskazującego na żywą istotę, którą mogłabym zjeść.
Szłam spokojnie, dopóki nie usłyszałam w miarę głośnego szelestu. Nie miałam zamiaru bawić się w skradanie oraz skakanie na wroga, więc lekko się cofnęłam i z rozpędu wskoczyłam w krzaki. Jak się okazało, był to łoś, sporawy, więc mięsa było dużo.
Po skończeniu "posiłku", postanowiłam pójść na białą plażę, aby mieć chwilę spokoju i, w szczególności, pogadać ze sobą. Po drodze ignorowałam wszystkie śpiewające ptaki oraz inne drobne zwierzęta, ponieważ po tym ogromnym łosiu aż mnie mdliło na myśl o jedzeniu.
Położyłam się na piasku, robiąc delikatną chmurę pyłu z niego wokół siebie. Położyłam głowę na łapach i od razu zaczęła się dyskusja
- Widziałaś ten wzrok alfy? Mizu? Wierzyła w to, że jesteś dobrą waderą - przemówiła przeze mnie Crona, nieprzyjemnym, chrapliwym głosem.
- Jestem nią. I dobrze wiesz, że nie dam tobie mnie opanować - odpowiedziałam cicho, ale lekko schrypiałym głosem.
- Byłabym idealna na twoje miejsce i dobrze wiesz, że powoli ogarniam większość twojego ciała - dodała.
Nic nie odpowiedziałam, próbując ją zignorować. Wpadłam w stan skupienia, więc cały świat wokół mnie się wyłączył i jedynie złyszałam pojedyncze dźwięki oraz czyjeś kroki na piasku.
Na początku je zignorowałam, zniknęły w nicości mojej głowy, ale poczułam lekki dotyk na plecach i z przyzwyczajenia zamachnęłam się ogonem oraz głową, uderzając tajemniczą postać.

< Ktokolwiek? >

OD Mizu CD Milo

Przez te dwa dni czas mi się wyjątkowo dłużył i to bardzo. Nie mogąc na niczym się skupić, rzuciłam wszystkie dotychczasowe zadania. Na te dwa dni opuściłam watahę i wyruszyłam w góry, gdzie zaczęłam swój trening. Umbreon przez ten czas pilnował porządku w watasze, po cichu. Chciałam rozładować swój nadmiar mocy jak i wszelkie emocje. Ćwiczyłam od samego wchodu słońca do pojawienia się księżyca i gwiazd. Natomiast Espeon była ze mną i przyglądała mi się, jak i dotrzymywała towarzystwa. Nastał czas spotkania się z Milo. Wczesnym ranem wyruszyłam do swojej jaskini. Tam spotkałam przed wejściem Milo.
- Witaj Milo! - powiedziałam zza pleców basiora, z uśmiechem.
- A tu jesteś Mizu, myślałem że jesteś w środku. - odwrócił się w moją stronę Milo.
- To jak gotowy do ruszenia w drogę? - spytałam się
- Tak. Wiesz Mizu, jak jestem blisko ciebie to nie czuję się jak bym miał zmienić się w mrocznego demona. - powiedział lekko zdziwiony lecz zadowolony.
- Naprawdę czyli mój ciężki tre....Powinniśmy chyba już iść.- nie dokończyłam bo wreszcie nie chciałam, aby się dowiedział i zmieniłam temat.
- Ale co ci się udało i jaki ciężki? Mizu co przez te dwa dni robiłaś? - zapytał się ze spojrzeniem jak by coś podejrzewał.
- Nic nie robiłam po prostu się nudziłam przez te kilka dni. Dobrze że na reszcie nie zagrażam tobie, a co do portalu i kluczu to musimy iść w stronę Czarnego jeziora lecz portal jest pomiędzy Czarnym jeziorem a Starymi ruinami. Dokładną drogę pokaże nam klucz. - powiedziałam i ruszyłam w przód.

<Milo?>

Nowa Wadera

Powitajmy Cuttle & Crona wilczyce z rozdwojeniem jaźni. 

środa, 19 sierpnia 2015

OD Oriona CD Mizu

- Spokojnie. Wszystko będzie dobrze - powiedziałem, po czym zapytałem - Gotowa?
- Tak - odparła Mizu. Puściłem cegłę. Spadliśmy prosto do portalu. Wylądowaliśmy w jakimś lesie. Na moją głowę spadła cegła, której się wcześniej trzymałem. Mizu wstała, otrzepała się i podbiegła do mnie.
- Nic ci nie jest? - zapytała.
- Na szczęście nic - odparłem podnosząc się. Zacząłem się rozglądać.
- Myślałem, że gdzie indziej wylądujemy - powiedziałem. W pewnej chwili zauważyłem małego wróbla, który stał przede mną i się mi przyglądał.
- Witaj mały. Wiesz może, gdzie się znajduje jakieś miasto? - zapytałem.
- Jeśli pójdziesz na północ, znajdziesz drogę. Pójdź w lewo i po jakimś czasie powinieneś zobaczyć miasto - powiedział wróbelek.
- Dziękuję za radę - powiedziałem. Ptak odleciał, a ja odwróciłem się do Mizu i powiedziałem:
- Chodź za mną.
- Dobrze - odparła wadera. Pobiegłem na północ, a Mizu za mną.
(Godzinę później)
Podczas biegu usłyszałem dobiegające z oddali wołanie wadery:
- Zaczekaj!
Zatrzymałem się i pobiegłem do Mizu, która leżała i dyszała.
- Biegniemy już ponad godzinę. Zróbmy postój - ledwo powiedziała wadera.
- Dobrze, dobrze - odparłem.
- Ile ty możesz biec?
- Jakieś 72 godziny...
- Ile?! - zapytała zdziwiona wadera.
- 72 godziny. To jest jedna z moich mocy.
Po kilkunastu minutach odpoczynku kontynuowaliśmy wędrówkę. W pewnej chwili znaleźliśmy się na jakiejś ulicy. Wszedłem na nią. Zobaczyłem jadące w moją stronę auto. Kierowca widząc mnie przyspieszył.
- Orion, uważaj! - zawołała wadera.
- Spokojnie - odparłem. Zacząłem zionąć ogniem. Utworzyłem przed sobą niewielką ścianę ognia. Kierowca zaczął zwalniać. Ja spokojnie zszedłem z jezdni. Samochód przejechał przez ogień i zatrzymał się tuż za nim. Jakiś mężczyzna wysiadł z pojazdu i schował się za drzewem. Samochód wybuchł. Podszedłem do człowieka, warknąłem na niego i wróciłem do Mizu.
- Idźmy dalej - powiedziałem spokojnie, jak gdyby nigdy nic.
- Dobrze - odparła oszołomiona tym wszystkim wadera. Szliśmy ok. 20 minut. W końcu dotarliśmy do miasta.
- Witaj w mieście - powiedziałem wesoło - tylko bądźmy ostrożni - dodałem.

<Mizu?>

OD Mizu CD Oriona

Orion zobaczył jakiś portal i zawołał mnie, abym go zobaczyła. Nie wiedziałam jaki to portal bo wcześniej sie ani z takim nie spotkałam. Ale za to wilk wiedział do kąd prowadzi ten portal. A prowadzi on do świata ludzi, bynajmniej tak powiedział Orion. Zwisający basior nad portalem zachęcał mnie do wskoczenia razem z nim i przeżycia jakiejś świetnej przygody. Z jednej strony chciałam, ale z drugiej bałam się że znów mnie ludzie skrzywdzą. Basior nie mógł się już dalej utrzymać, a ja nie wiedziałam czy chcę iść z nim. Nie wiedziałam również jak go wyciągnąć nie pozostało mi nic innego jak wskoczyć razem z nim.
-Es & Um zostańcie tutaj wraz z Ignis! - wykrzyczałam, a oni zostali wraz z Ignis. - Orion uważaj! - wykrzyczałam
- Mizu złap się mojej łapy. - powiedział z uśmiechem na twarzy basior.
Chwyciłam go za łapę, a basior przyciągnął mnie do siebie. Wtuliłam swoją głowę do niego i poczułam tylko jak moja twarz się zarumieniłam.
- Orion ja naprawdę się boję.- powiedziałam

<Orion?>Zastanawiam się jak rozkręcisz tą akcję. W następnym opowiadaniu rozpiszę się bardziej :)

OD Milo CD Mizu

- To do zobaczenia za dwa dni - pożegnałem Mizu i poszedłem do swojej jaskini. Tam zastałem Ravi'a.
- Witaj przyjacielu - powiedziałem. Kruk stanął przy wyjściu, podleciał do góry, zrobił koło i wylądował. Popatrzył na mnie prosząco.
- Dzisiaj się nie przelecimy ze względu na to - powiedziałem smutno, po czym wskazałem łapą na zabandażowane skrzydło. Ptak posmutniał. Podszedłem do niego i uśmiechnąłem się, po czym powiedziałem:
- Za dwa dni pójdę z Mizu do innego wymiaru. Chciałbyś pójść z nami?
Ravi pokiwał głową. Najwidoczniej wiedział, o czym mówię.
- Chodź, pójdziemy na spacer.
Kruk usiadł mi na grzbiecie. Wyszedłem z jaskini, po czym udałem się na Białą Plażę. Tam razem bawiliśmy się do wieczora. Kiedy było już ciemno, wróciliśmy do jaskini i tam zasnęliśmy. Następnego dnia poszedłem na polowanie. Próbowałem skoczyć na sarnę, lecz zwierzę kopnęło w moje ranne skrzydło i uciekło. Na szczęście w końcu złapałem ją i zjadłem. Potem znowu się bawiłem z krukiem i tak minęły mi dwa dni. Rano wcześnie wstałem. Obudziłem mojego towarzysza i ruszyliśmy w stronę jaskini Mizu. Kiedy byliśmy przy wejściu, zawołałem:
- Hej Mizu!

<Mizu?>

OD Oriona CD Mizu

Waderze bardzo się podobało. Podziękowała mi za to.
- Nie ma za co - odparłem z uśmiechem na pyszczku. Kiedy już nie było meteorów, postanowiliśmy się przejść. Rozmawialiśmy o rozmaitych rzeczach. Po kilku godzinach spaceru dotarliśmy do jakiś ruin.
- To są Stare Ruiny. Niestety nikt nie wie, czego one są - powiedziała Mizu.
- Mogę się rozejrzeć? - zapytałem.
- Jasne.
Poszedłem w stronę schodów. Wszedłem po nich i poszedłem na jakiś gruby mur. Popatrzyłem w dół i zobaczyłem... portal.
- Mizuuu - zawołałem.
- Tak? - zapytała.
- Chodź tu na chwilę.
Wadera pobiegła do mnie. Kiedy była koło mnie, zapytałem:
- Czy ten portal od zawsze tu był?
- Nie - odpowiedziała lekko ździwiona wadera.
Podszedłem trochę bliżej do portalu.
- Widziałrm już kiedyś ten portal. Prowadzi on do "świata ludzi". Po wejściu do niego pojawisz się w... - nie dokończyłem, ponieważ kawałek muru się posunął i zacząłem spadać. Na szczęście złapałem się dosyć dużej wystającej z muru cegły. Wisiałem tuż nad portalem.
- Mieście - dokończyłem.
- Nic ci nie jest? - zapytała wadera.
- Na szczęście nic.
Nagle zobaczyłem znajomą postać. To była Ignis. Podleciała do mnie, złapała moje plecy i próbowała mnie unieść, lecz nie mogła.
- To nic nie da - powiedziałem do Igi.
Zacząłem myśleć nad tym, jak się wydostać. Cegła zaczęła powoli wypadać z muru.
- Czy nie chciałabyś skoczyć ze mną do portalu? - zapytałem.
- Ja? - zapytała Mizu.
- Tak.
- No nie wiem.
- Wiesz, tam nie jest aż tak źle. Już byłem tam kiedyś. A tak w ogóle byłaby to świetna przygoda.
- Zastanowię się.
Cegła znowu się posunęła. Najwyraźniej nie wytrzymywała mojego ciężaru.
- Mogłabyś się szybciej zastanawiać? - zapytałem uprzejmie.
- Tak, Tak - odpowiedziała szybko wadera.
- Igi.
Ignis podleciała do mnie.
- Jakby co to nie wskakuj do portalu. Tam będziesz się bardzo rzucać w oczy. Lepiej zostań tutaj - szepnąłem do mojej towarzyszki, która pokiwała głową na znak, że się zgadza. Cegła już prawie wypadała. Starałem się utrzymać na niej.
- Więc jak? - zapytałem - jeśli nie chcesz, to albo mnie zostaw albo mi pomóż, ale mówię po raz kolejny, że byłaby to świetna przygoda - dodałem szybko.

<Mizu?>

wtorek, 18 sierpnia 2015

Marry odchodzi


Przyczyna
* decyzja właściciela

OD Mizu CD Milo

Nie wiedziałam czy Milo się domyślił dlaczego nie może się do mnie zbliżać czy też nie, ale nie chciałam aby się dowiedział. Milo będąc w mojej jaskini zapytał się gdzie znajduje mniej więcej się portal. Ja wiedziałam i to prawie, że doskonale gdzie się znajduje. 
- Jeżeli chcesz zobaczyć Miland to ciebie tam zaprowadzę. - powiedziałam uśmiechając się. 
- Naprawdę?! Więc kiedy wyruszamy?  - zapytał się podekscytowany basior.
- Wyruszymy za dwa dni wtedy będę mogła się do ciebie prawdopodobnie zbliżyć. 
- A jeżeli nie? - spytał się z lekko opuszczona głową basior
- To wtedy zaprowadzą ciebie Um & Es wreszcie to poznałam ich tam.

<Milo?>

OD Mizu CD Oriona

Siadając obok Oriona i patrząc na przelatujące meteory, uszczęśliwiło mnie to. Przepiękny widok. Niebo czyste i księżyc który jest akurat w pełni, spadające meteoryty rozświetliły jeszcze bardziej gwieździste niebo.
Um & Es, Ignis i Orion mogłam u nich zobaczyć, ze bardzo im się podoba. Mi natomiast zaczęły się przypominać czasy w których byłam z Sillenem. Sillen również zabrał mnie na obserwowanie spadających meteorów. W oczach zakręciły mi się łzy, jednak powstrzymałam je.
- Dziękuję ci Orion, że zabrałeś mnie na obserwowanie meteorów. - odwróciłam się do wilka i z uśmiechem powiedziałam.

<Orion?>

Krótka infomacja!

Ostatnio w naszej watasze dużo się wydarzyło. Przybyło nam nowych wilków co ledwie ich znam, ale też wilki które do nas powróciły. Zmienił się również u nas szablon za który dziękuję mojej koleżance. I zapraszam również do jej bloga którego nie dawno założyła. I potrzebują członków.
http://chodzimy-wlasnymi-sciezkami.blogspot.com/
Będąc już przy reklamach blogów polecam również.
http://wataha-podupadlej-krainy.blogspot.com/
http://lasogrod.blogspot.com/
Jeżeli macie jakieś pomysły dotyczące nowych banerów czy innych to piszcie do mnie czy też w komentarzach pod tym postem.
Przechodząc już do złych wiadomości to chciałabym was poinformować, że wilki takie jak:
  • Marry
  • Tina
  • Phoenix
  • Terrakotta
  • Fatima
  • Ame
  • Labadiel
Te wilki są zagrożone. Jeżeli nie napiszą opowiadania do końca wakacji zostaną oni usunięci z watahy.

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

OD Oriona CD Mizu

Umbreon & Espeon byli słodcy. Lekko mnie zdziwiło to, że ich nie rozumiem. Myślałem, że rozumiem każdą żywą istotę, a tu? Raz nawet z ludźmi rozmawiałem. No ale cóż...
- Wybacz, ale na razie nie chcę z nimi rozmawiać - powiedziałem.
- Nic nie szkodzi - Mizu uśmiechnęła się. Jej towarzysze podeszli do mnie. Zaczęły się przyglądać mojej lewej przedniej łapie. Dotykały metalowe części. Ja po jakimś czasie podniosłem łapę i odsunąłem się od nich, po czym zapytałem:
- Czemu wszystkie zwierzęta zawsze podchodzą do mojej lewej przedniej łapy?
- Bo wiesz... - zaczęła Mizu, ale ja jej przerwałem:
- Wiem.
Popatrzyłem w niebo i zobaczyłem przelatujący meteor.
- Już są - powiedziałem wesoło. Mój ogon przestał płonąć. Umbreon & Espeon pobiegli do Ignis. Zaczęli się bawić. Ja i Mizu usiedliśmy na trawie przy jeziorze i zaczęliśmy patrzeć w niebo. Zaczęło przelatywać coraz więcej meteorów.

<Mizu?>

OD Milo CD Sky

- Może lepiej chodźmy stąd - powiedziałem.
- Dobrze - odparła Sky.
Udaliśmy się na wschód. Rozmawialiśmy o przeróżnych rzeczach. W pewnej chwili zdałem sobie sprawę, że przekroczyliśmy granice WKD.
- Wracajmy - powiedziałem chłodno.
- Czemu? - zapytała wadera.
- Przekroczyliśmy tereny watahy. Nie wiadomo, co może nas spotkać.
- No dobrze - Sky lekko posmutniała. Już mieliśmy wracać, gdy nagle wadera zawróciła i pobiegła.
- Dokąd biegniesz? - zawołałem, lecz wilczyca nie odpowiedziała. Pobiegłem za nią. Dogoniłem ją, gdy byliśmy na jakiejś polanie. Rosło tam pełno kwiatów.
- Jak tu pięknie - powiedziała z zachwytem wadera.
- Bardzo - odparłem ponuro.
- Czy ty widzisz, ile tu jest kolorów?
- Nie.
- Nie? - zapytała lekko zdziwiona wadera.
- Nie.
- Czemu?
- Bo ja...
Już miałem powiedzieć o wadzie, gdy nagle się powstrzymałem. ~ Do czego ja doprowadziłem? ~ pomyślałem.
- Bo ty? - wadera podeszła bliżej do mnie.
- Eee... nie powiem - zrobiłem dwa kroki w tył.
- Powiedz.
- Nie.
- Powieeedz.
- Nieeee.
- Powiedz!!
I tu wkurzyłem się. Jeszcze nigdy nie widziałem tak upartej wadery. Wkurzony krzyknąłem:
- Bo nie widzę kolorów!!
- Jak? - zapytała wadera - i nie tym tonem.
- Dla mnie cały świat jest czarno-biały!! I mogę mówić, jakim tonem chcę!
Zerwałem jeden kwiat i pokazałem go Sky, po czym zapytałem:
- Jaki to kolor?
- Czerwony - odparła wadera.
- Taaak? A dla mnie ten kwiat jest CAŁY SZARY.
Rzuciłem kwiat gdzieś daleko. Po chwili uspokoiłem się. Popatrzyłem na zszokowaną waderę.
- Sky, ja... - nie dokończyłem, bo wadera mi przerwała.

<Sky?>

niedziela, 16 sierpnia 2015

OD Sky CD Milo

Razem z Milo poszliśmy do miejsca gdzie walną piorun. Okazało się, że piorun uderzył w wielkie drzewo. Było trochę złamane, liście spalone.
- Mocno walnęło - powiedział basior.
- Tak - odrzekłam.
Nagle zawał mocny wiatr i drzewo upadło na moje skrzydło. Bardzo bolało. Basior bardzo mocno pchnął drzewo i mnie wydostał.
- Bardzo ci dziękuję - powiedziałam.
- Nie ma za co. - odpowiedział.
- Mam u ciebie wielki dług.

<Milo?>

OD Mizu CD Oriona

Orion z chwili na chwilę mnie zaskakiwał. Za pierwszym razem zaskoczył mnie, że potrafi rozmawiać z wszystkimi zwierzętami, a teraz tym że interesuje się gwiazdami, planetami i całą resztą. Byłam pod wielkim wrażeniem. Ja sama zupełnie zapomniałam o meteorach. Wiedziałam skąd można je najlepiej zobaczyć. Zaprowadziłam Oriona i Ignis nad Czarne Jezioro. Może nie było to jakieś piękne miejsce, ale właśnie tam niebo jest najczystsze.
- Może nie jest to jakieś piękne miejsce, ale za to najlepsze miejsce do obserwowania meteorów. Tylko nie zrywajcie z tamtą czarnego narcyzu.
- Dlaczego? - zapytał się Orion
- Krąży legenda o czarnym narcyzie. Posiądziesz moc i będziesz niezwyciężonym, jednakże ma to też swoje skutki.
- Jakie skutki? - zapytał sie z zaciekawieniem wilk.
- Tymi skutkami jest to, że nikt się w tobie nie zakocha, najbliżsi twojemu sercu odwrócą się od ciebie. Twoja śmierć będzie w związku z tym, że umrzesz na samotność. Pomimo, ze to legenda radziłabym nie zrywać tego kwiata.
- Rozumiem. - powiedział z trochę mniej ciekawym wyrazem twarzy. Po chwili usłyszeliśmy hałasy. Zza krzaków wyłonił się Umbreon a wraz z nim Espeon.
- Ah... to wy. - powiedziałam uśmiechając się. Um & Es podeszli do mnie tuląc się. - Wiem również się za wami stęskniła. Um & Es to jest Orion, a koło niego Ignis. - Es & Um lekko się ukłonili.
- Miło mi was poznać. - powiedział uśmiechając się Orion.
- Niestety Orion, ale tu ciebie zawiodę. Nie zrozumiesz Umbreona & Espeon, tylko ja ich rozumie. Ale jeżeli chcesz z nimi porozmawiać to mogę dać ci pewną rzecz, abyś ich zrozumiał?

<Orion?>

OD Parysa CD Charlott

Chodziłem po lesie, myśląc wciąż o mojej dawnej miłości. W mojej głowie chodziła tylko ta myśl.
Przez to wszystko nie mogłem skupić się na innych rzeczach, a Mizu wszystko zauważyła. Miałem tego już dość. Ale gdy wszedłem bardziej w głąb lasu zauważyłem znajomą mi twarz. Przetarłem oczy i się otrząsłem. Charlott podbiegła do mnie i rzuciła się. Nie mogłem wciąż uwierzyć. Po zamienieniu kilku zdań ze sobą zadałem Charlott najważniejsze pytanie. Pytanie na, które chciałbym wiedzieć jaka jest odpowiedź. Pomimo, że mi odpowiedziała wiedziałem iż nie mówi całej prawdy. Chciała najwidoczniej uniknąć tego tematu więc szybko zmieniliśmy temat. Pobiegliśmy do Mizu, aby zapytać się czy moja ukochana może ponownie wrócić do watahy. Mizu tak jak zawsze z serdecznością przyjęła następnego wilka. Wyszliśmy od Mizu. W tem przypomniało mi się, że Moon również jest i pewnie chciałaby się z nią spotkać.
- Wiesz Charlott! Kilka dni temu, Moon również powróciła do nas.

<Charlott?>

OD Oriona CD Mizu

Zaczęło się ściemniać, a niebo było bezchmurne. Nagle coś mi się przypomniało.
- Dzisiaj będzie można zobaczyć rój meteorów - powiedziałem z uśmiechem na pyszczku.
- Tak? - zapytała Mizu.
- Tak.
- Interesujesz się gwiazdami?
- Gwiazdami, planetami... ogólnie całym kosmosem. Znam prawie wszystkie gwiazdozbiory, wiem, kiedy będzie najbliższe zaćmienie słońca. Długo by wymieniać, ale mniejsza o to. Wiesz może, gdzie będzie najlepiej widać gwiazdy?
Wadera zamyśliła się. Kiedy już było ciemno, powiedziała:
- Już wiem, gdzie możemy pójść. Chodź za mną.
Poszliśmy w głąb lasu. Uniosłem ogon do góry. Jego końcówka zapłonęła. Popatrzyłem na waderę i powiedziałem:
- Żeby choć trochę było jaśniej.
Mizu uśmiechnęła się. Po chwili przyleciała Ignis. Mieliśmy kolejne źródło światła.

<Mizu?>

OD Parysa CD Moon

Przez całą noc nie mogłem zasnąć. Gdy tylko zamknąłem oczy widziałem Charlott odchodzącą. Wczesnym rankiem poszedłem do Gór Północnych, gdzie zacząłem trening. Zawsze robiłem tak, gdy przypominała mi się Charlott. Ciężki trening zawsze mi jakoś w pomagał, ale tym razem było inaczej. Mając już wszystkiego dość poszedłem na ranne zebranie, aby dowiedzieć się jakie dostanę dzisiejsze zadania. Przechodząc koło jaskini Moon, napotkałem się na nią. Przywitała się, ale ja jakoś nie miałem ochoty na rozmowę z nią.
- Witaj Moon. Wybacz mi akurat śpieszę się na poranne zebranie i nie mam jakoś ochoty na rozmowę. Wybacz mi! - powiedziałem i poszedłem w stronę jaskini Mizu.
Będąc na miejscu prawie wszyscy byli zebrani. Moon przyszła od razu za mną. Rozpoczynające się zebrani szybko się skończyło. Nie dostałem żadnego zadania, co mnie zaskoczyło. Podszedłem do Mizu.
- Mizu dlaczego nie dałaś mi żadnego zadania?
- Parys przez najbliższy czas powinieneś odpocząć. I uporządkować swoje myśli.- powiedziała ze swoim martwiącym się uśmiechem.
- Może jakoś pomóc? - zapytała się Moon

<Moon?>

OD Mizu CD Oriona

Lekko nie osłupiło to, że Orion znał duszka. Wtedy domyśliłam się, że to dlatego ich tak obserwował. Ale zaciekawiło mnie z lekka o czym tak rozmawiali. Skończyli swoją rozmowę i duszek odleciał, żegnając się z nami. Zapytałam się Oriona o czym tak rozmawiali, ale nie chciał mi nic powiedzieć.
- Rozumiem. Skoro to tajemnica to nie będę się dopytywać, nie chcę być wścibska i ta która wszędzie wtyka swój nos w nie swoje sprawy. - powiedziałam uśmiechając się. - Ciekawe gdzie jest Ignis? - dopytałam się.
- Niedługo sama do nas przyleci. - odparł Orion.
- Więc co chciałbyś porobić?

<Orion?>

OD Milo CD Sky

Kiedy się bawiłem ze Sky w morzu, zaczęło kropić. Na szczęście wiedziałem, gdzie możemy się schować. Niedaleko plaży była jaskinia. Pobiegłem do niej ze Sky. Po drodze zaczęło padać. Gdy byliśmy już w środku, otrzepaliśmy się z wody, po czym powiedziałem:
- Witaj w moim domu.
- To twój dom? - zapytała wadera.
- Tak.
- Przyjemnie tu.
- Dzięki. Poczuj się, jak u siebie.
Sky zaczęła się rozglądać. Potem położyła się na niewielkim łożu z liści. Ja usiadłem przy wyjściu. Już nie padało, tylko lało. Co kilka minut grzmiało. Czasami można było ujrzeć piorun. Po jakimś czasie Sky podeszła i usiadła koło mnie. Nagle piorun uderzył gdzieś niedaleko. Rozległ się głośny grzmot.
- Piorun uderzył gdzieś niedaleko - powiedziałem.
- Tylko gdzie...
- Zobaczymy, jak przestanie padać.
Po kilkunastu minutach przestało padać. Nadal było słychać grzmoty, lecz burza pewnie była daleko stąd.
- To jak? Idziemy? - zapytała z zaciekawieniem Sky.
- Tak - odparłem. Ruszyliśmy w kierunku miejsca, gdzie uderzył piorun.

<Sky?>

OD Milo CD Mizu

Kiedy Mizu zapytała się, czy mógłbym się przez jakiś czas nie zbliżać do niej, ździwiłem się. To pewnie przez tego zwierzaka. ~ Gdyby nie ten futrzak, nie byłoby tego kłopotu ~ pomyślałem. Przez chwilę miałem ochotę go zabić, ale powstrzymałem się. Kiedy myślami już byłem w jaskini Mizu, zapytałem:
- Dlaczego?
- Powiem ci później - odpowiedziała wadera.
- A czy wiesz, gdzie się znajduje ten portal?
- No mniej więcej.
- A czy możemy pójść tam? Czy raczej to jest niebezpieczne?

<Mizu? Sory, że krótkie i długo czekałaś>

sobota, 15 sierpnia 2015

OD Sky CD Milo

- Jasne! - zawołałam radośnie.
- To leć za mną - odparł Milo. Basior rozłożył skrzydła i poleciał, a ja za nim.
Po paru minutach znaleźliśmy się na plaży.
- Ładnie tu - powiedziałam.
- Wejdźmy do wody - basior uśmiechnął się i pobiegł w stronę morza.
- Zaczekaj na mnie - powiedziałam. Dogoniłam basiora i razem weszliśmy do wody. Świetnie się bawiliśmy. Nawet nie zauważyliśmy pojawiających się na niebie burzowych chmur. Spora kropla spadła na mój nos.
- Chyba musimy znaleźć jakieś schronienie przed deszczem - powiedziałam.
- Wiem, gdzie możemy pójść - odparł basior. Wyszliśmy z wody i otrzepaliśmy się. Potem Milo pobiegł do lasu, a ja za nim. Z nieba zaczęło spadać coraz więcej kropel.

<Milo?>

OD Oriona CD Mizu

Obok mnie i Igi pojawił się mały duszek. Ignis krzyknęła i odleciała.
- Nie, czekaj! - zawołałem.
- Dlaczego Ignis odleciała? - zapytała Mizu.
- Igi boi się duchów.
Duszek podleciał do mnie, zaczął mi się przyglądać i powiedział:
- Widziałem cię kiedyś w zaświatach.
Mizu popatrzyła na mnie z lekkim ździwieniem.
- Jednak to prawda. Ale chyba teraz jesteś ro... - duszek nie skończył bo mu cicho przerwałem:
- Lepiej nie mówmy teraz o przeszłości. Nie jesteśmy sami - wskazałem łapą na Mizu, która stała nieruchomo.
Ok, ok... Na mnie już czas. To narazie - duszek pomachał nam i zniknął. Mizu podeszła do mnie i zapytała:
- Znasz go?
- Taak - odparłem.
- A o czym tak rozmawialiście?
- O niczym.
Wadera patrzyła na mnie pytająco.

<Mizu?>

OD Mizu CD Oriona

Zdziwiło mnie trochę, że wilk rozumie jej język jak i pozostałych zwierząt. Mało kiedy się zdarza, że wilk rozumie mowę zwierząt.
-  Wiesz tu mnie zaskoczyłeś. Ja rozumie mowę zwierząt, ale nie wszystkich. - powiedziałam do basiora.
- Naprawdę, ale jak to możliwe? - spytał się, lekko zdziwiony
- Po prostu nauczyła się. - odpowiedziałam. W tem zauważyłam jak koło Ignis i Oriona jest mały duszek. Najwidoczniej spodobała mu się ich aura. Trochę mnie to rozśmieszyło jak przygląda się im i jak jest nimi zainteresowany.
- Z czego się śmiejesz? - zapytał Orion
- Pewnie nie widzisz tego malucha, ale ja za to tak. Koło ciebie i Ignis krąży mały duszek i przygląda się wam. Najwidoczniej spodobała się mu wasza aura jaką otaczacie siebie samych. - No już maluchu pokaż im się. - powiedziałam do małego duszka.

<Orion?>

OD Charlotte DO Parysa

Był straszny upał, a ja chodziłam po lesie, aż zobaczyłam znajomą mi sylwetkę i kolor sierści. Podeszłam bliżej i zobaczyłam Parysa. Przestraszona chciałam się oddalić, jednak odwrócił się i zobaczył mnie.
- Charlotte? - zapytał niedowieżając.
- Parys... - zaczęłam. - Przepraszam, że wtedy odeszłam. Wybaczysz mi? - zapytałam i podeszłam bliżej. Wszystko powróciło, wszystko wraz z moją miłością do niego.
- Ale dlaczego to zrobiłaś? - zapytał. Nastała cisza.
- Wiesz, wszyscy poszli. Nie chciałam tu zostać sama. - odpowiedziałam. Po pewnym czasie poszliśmy na spacer. Widziałam, że zmienił się odkąd odeszłam. Chciałam, żeby był taki jak dawniej. Nie byłam też pewna, czy mi ufa. Jeżeli nie, to muszę to jak najszybciej naprawić. Przeszliśmy się nad wodę.
- Jeżeli chcesz, to wróć do naszej watahy. - powiedział. Patrzyłam w wodę, lecz czułam jego wzrok na sobie.
- Jest taka możliwość? - zapytałam z uśmiechem odwracając się.
- Tak.
- Chodźmy szybko do Mizu! - zawołałam i pociągnęła basiora za sobą. Kiedy dotarliśmy do jej jaskini jak zwykle przywitała mnie i Parysa bardzo ciepło, po czym przyjęła mnie z powrotem do watahy.

<Parys?>

OD Oriona CD Mizu

- Ma na imię Ignis - odpowiedziałem - Jej poprzedni właściciel zmarł, więc postanowiłem się nią zaopiekować.
- To trochę smutne - odparła wadera.
- Ale od razu się zaprzyjaźniliśmy.
Popatrzyłem na moją towarzyszkę i powiedziałem:
- Ach, zapomniałem. Igi, to jest Mizu - wskazałem łapą na waderę. Ignis wydała jak zwykle piękny dźwięk (nie wiem, jak go opisać).
- Powiedziała, że miło jej cię poznać - powiedziałem z uśmiechem na pyszczku.
- Mi też - odparła Mizu - Rozumiesz jej mowę?
- W zasadzie rozumiem mowę wszystkich żywych istot, a one rozumieją mnie.

<Mizu? Wybacz, że takie krótkie, dopiero się rozkręcam>

Powrót Charlott

Nasza Charlott powróciła do nas.

OD Mizu CD Oriona

Byłam na patrolu i będąc na łące napotkałam się na wilka. Wiedziałam również, że nie jest sam. Przez moją nie uwagę źle rozpoczęłam z nowo poznanym wilkiem. Przepraszając zaczęłam od nowa naszą rozmowę.  Zadał mi dwa pytania na które nie wiedziałam jak odpowiedzieć, a dokładnie na jedno z nich.
- Z miłą chęcią przyjmiemy ciebie do naszego stada. - powiedziała uśmiechając się
- Naprawdę ci dziękuję. - odpowiedział z miłym uśmiechem
W tym samym czasie przyleciał a raczej przyleciała jego towarzyszka.
- A więc to ona.- powiedziałam i powoli do niej podeszłam. Na początku była niespokojna, ale się uspokoiła. Pogłaskałam ją lekko łapą. - Wiesz masz ładną i przemiłą towarzyszkę. - powiedziałam uśmiechając się. - A jak ma na imię? - dopytałam się.

<Orion?>

OD Estery CD Mizu

Czułam, że Mizu czymś się martwi, ale przeczuwałam, że nie zechce się tym podzielić. Poczułam się nieco zakłopotana, bo przecież właśnie zamierzałam zwalić własne zmartwienia na jej barki. Wadera jednak wyraźnie miała ochotę zapomnieć o własnych zmartwieniach próbując myśleć o czymś innym, a moja historia z pewnością dawała do myślenia. Przełamując więc kolejny raz nieśmiałość zaczęłam bardzo ostrożnie:
- Bo mówiłaś, że jak przemyślę tą sprawę z medalionem to mam przyjść... - wyszeptałam prawie bezgłośnie.
- Est musisz mówić głośniej bo szum wiatru cie zagłusza - odparła Mizu uśmiechając się przyjaźnie. - podejdź bliżej powinnaś wiedzieć, że członków własnej watahy nie gryzę bez powodu.
- Wiec... ja przyszłam... w sprawie... tego medalionu - wyjąkałam wreszcie. Spuściłam wzrok pod wpływem badawczego spojrzenia wadery. Musiała to zauważyć bo zwróciła się w stronę ściany jaskini.
- Masz ochotę na trochę jagód - rzuciła mi gałązkę pod łapy.
- Dziękuje. - Sobie też ściągnęła jedną. Zabrałyśmy się do chrupania soczystych, kwaśnych owoców. Po chwili moje pierwotne zmieszanie minęło. Ośmielona przyjaznym gestem zaczęłam swą opowieść. Powtórzyłam alfie wszystkie moje przemyślenia, wnioski, no i oczywiście ten zagadkowy sen. Słuchała mnie w skopieniu co jakiś czas kiwając głową ze zrozumieniem. Gdy dobrnęłam do końca nadal wpatrywała się we mnie wzrokiem pełnym zaciekawienia i wyczekiwania.
- To już wszystko - oznajmiłam
- I tak sporo tego... ale czego oczekujesz ode mnie
- Nie wiem rady, informacji...
Teraz to ja błagalnym wzrokiem wpatrywałam się w Mizu oczekując jej pomocy. Rozmowę przerwał nam dziwny hałas na zewnątrz. Z występu skalnego poderwał się piękny biały ptak. Na skałach pozostał napis wydrapany jego ostrymi szponami. Tym samy dziwnym pismem co na medalionie i na płycie w moim śnie. Spojrzałam na Mizu wyczekująco mając nadzieję ze zdoła go odczytać.

<Mizu?>

piątek, 14 sierpnia 2015

OD Moon CD Parysa

- Niestety nie, ale miejmy nadzieję, że wkrótce wróci. - odpowiedziałam. Parys zasmucił się.
- Oby wróciła. - powiedział, jakby do siebie. Widzę, że nie tylko ja, ale i inni zmienili się od mojego odejścia. Nastała cisza.
- Może się przejdziemy? - zapytałam w końcu przerywając ciągnącą się w nieskończiność ciszę.
- Dobra. - odpowiedział. Widać było, że bardzo tęskni za Charlotte, może i bardziej ode mnie? Zaczęliśmy iść rozmawiając wciąż co się u nas zmieniło. Kiedy tylko pomyślałam o tym jak musi mu być smutno, też mi się tak zrobiło. Rozmawialiśmy w najlepsze. Nim się spostrzegłam było już prawie popołudnie. Jednak nie przyjęłam się tym i przeszedłam się po watasze po drodze spotykając Mizu. Zamieniłam z nią kilka zdań. Słońce zaczęło zachodzić.
- Muszę już iść. - powiedziałam podenerwowana i szybko odeszłam i poszłam do swojej jaskini. Następnego ranka wyszłam i od razu zobaczyłam Parysa.
- Witaj. - uśmiechnęłam się.

<Parys?>

OD Mizu CD Milo

Wpadł do mnie z samego rana Milo. Ale gdy tylko chciał się do mnie zbliżyć, źle się poczuł i upuścił coś na ziemię. Wiedziałam wtedy, że nie powinien się do mnie zbliżać. Moc którą wchłonęłam od futrzaka wciąż była we mnie. Podniosłam więc rzecz, którą upuścił i oddaliłam się ponownie od niego. Tą rzeczą był klucz. Nie był to byle jaki klucz. Ten klucz prowadził do zapomnianego gdzie niegdyś świata. Byłam w nim nie raz, ale gdy klucz zaginął więcej do niego nie wróciłam.
- Wiesz Milo od czego jest ten klucz?  - zapytałam się
- Nie dlatego przyszedłem do ciebie.- powiedział z lekkim uśmiechem
- To powiem ci o nim co nie co. Ten klucz nie jest jakimś tam zwyczajnym kluczem. Magiczny klucz który otwiera drzwi do innego świata. Świat do którego prowadzi klucz nazywa się Miland. Kiedyś, w Miland panował pokój każdy bawił się doskonale, w pokoju i szczęściu. Nasz spokój zakłócił się wtedy, gdy krainę zaatakował jeden z mrocznych rycerzy. Rycerza pokonano, ale odniesiono bardzo duże straty. Nie kończące się kłopoty dawały sobie we znaki. Przywódca i rada starszych łącząc swoją magię przywołali pięciu strażników. Strażnik który panuje nad czterema żywiołami- powietrze, ogień, ziemia i woda cztery żywioły, dzięki którym dawne ziemie stały się znów przepiękne, a wody w korytach rzek znów zaczęły płynąć. Strażnik magii pomógł z przywołanie magicznych zwierząt. Strażnik kluczy pilnuje wszystkich kluczy jakie są w Miland i stworzył trzy klucze otwierające portal do tego świata. Strażnik marzeń i snów, który pomógł usunąć złe sny. Strażnik nad strażnikami, który panuje nad wszystkimi innym strażnikami, panujący nad nimi. Bez niego nie byłoby innych strażników. Tak oto Miland powrócił do swojej dawnej świetlistości i było tak jak dawniej. Ale gdy jeden z kluczy zaginął, właśnie ten co znalazłeś klucz otwiera on jeden z portali. Strażnik klucz na wszelki wypadek zamknął wszystkie dostępne portale. Ale jak widzisz znalazłeś go. Wybacz, że tak się rozgadałam.
- Nic nie szkodzi. - odpowiedział
- A i Milo nim zapomnę czy mógłbyś się do mnie nie zbliżać przez pewien czas?

<Milo? Wybacz, że tak długo czekałeś>

OD Parysa CD Moon

Chodziłem po watasze tak jak zawsze, wykonałem prawie wszystkie zadania o które poprosiła mnie wcześniej Mizu. Moim ostatnim zadaniem było przyniesienie jakichś roślin i ziół. Ale ja mało co znający się na roślinach czy tam ziołach nie wiedziałem ani jak wyglądają. Pomyślałem sobie jak by była Moon to by mi pomogła. W tym czasie przypomniałem sobie o Moon, mojej ukochanej Charlott i reszcie wilków, która opuściła naszą watahę. Usiadłem sobie na chwilę przy drzewie i zamykając oczy, zacząłem sobie o nich przypominać. O moim rodzeństwie, najbliższych mi sercu przyjaciołach i o ukochanej Charlott. Po jej odejściu zmieniło się we mnie wszytko. A do tej pory nie wiedziałem dlaczego odeszła. ''Chciałbym ją znów zobaczyć''- powiedziałem do siebie. I wstając poszedłem dalej. Usłyszałem ja ktoś idzie w moją stronę. Postura wilka była mi znajoma na samą myśl przyszło mi do głowy, że może jest to Charlott. Nie wiem sam dlaczego, ale podbiegłem i jak się okazało nie była to ona, a wręcz przeciwnie była to Moon.
- Moon czy to ty? Pamiętasz mnie, jestem Parys?- powiedziałem uśmiechając się. Miałem nadzieję, że może z nią przybyła również Charlott.
- A to ty Parys! Jak się zmieniłeś od ostatniego razu. - powiedziała z lekka zaskoczona.
Mogłem zauważyć, że się zmieniła od naszego ostatniego razu. I to bardziej niż by się komuś wydawało.
- Moon mam do ciebie pytanie.- powiedziałem już z mniejszym uśmiechem.
- Słucham ciebie.
- Czy może Charlott wróciła z tobą?

<Moon?>

OD Mizu CD Matt'a

Zaskoczona dużą nawet grupką wilków, uznałam że coś musiało się zdarzyć. Więc się zapytałam, ale Matt odpowiedział, że nic się nie stało po prostu tak przyszli. Trochę mnie to oszołomiło, ale no cóż. Matt poszedł coś upolować, a ja zostałam z resztą wilków. Nie cieszyło mnie to zbytnio, każdy z nich pytał się co to jest, albo co tamto jest. Gdy prawie każdy z nich robił coraz większy bałagan, wkurzałam się. Mając dość wyrzuciłam wszystkie wilki za progi mojej jaskini. Miałam ich kompletnie dość. Miałam posprzątaną jaskinię, którą musiałam od nowa posprzątać. Usłyszałam głos Matt pytający się innych wilków ''- Co się stało?'' A oni nic nie odpowiedzieli.
Wyszłam z jaskini i powiedziałam Mattowi
- Matt wybacz mi, ale nie chcę was widzieć przez jakiś czas. Bynajmniej do czasu w którym nie ogarnę swojej jaskini i nie uspokoję się.

<Matt?>

OD Oriona

Był to upalny dzień. Bawiłem się z Igi nad jeziorem. Na początku graliśmy w chowanego, a potem w berka. Było bardzo fajnie. Czułem się jak szczeniak. Gdy goniłem moją towarzyszkę, kątem oka zobaczyłem jakąś waderę. Zatrzymałem się i popatrzyłem na nią. Ignis poleciała do mnie, lecz gdy zobaczyła waderę, odleciała. Wadera popatrzyła na mnie i zapytała:
- Co robisz na terenach Watahy Księżycowego Ducha?
- To są tereny watahy? - zapytałem
- Tak. Nie wiedziałeś o tym?
- Nie.
- To źle zaczęłam. Jestem Mizu, a ty? - wadera uśmiechnęła się.
- Orion - również się uśmiechnąłem.
- Jak się tu znalazłeś?
- Eee... to długa historia.
Wadera zaczęła mi się przyglądać.
- Mógłbym ci w czymś pomóc? A co do watahy, to mogę dołączyć? - zadałem pytanie za pytaniem. Coś za dużo pytań jak na parę minut.

<Mizu?>

czwartek, 13 sierpnia 2015

środa, 12 sierpnia 2015

OD Milo CD Sky

- Ja spaceruję - odpowiedziałem.
- A mógłbyś mi pomóc w szukaniu? - zapytała Sky.
- Jasne - uśmiechnąłem się i podszedłem bliżej do wadery. ~ Ona jest piękna. Ta biała jak śnieg sierść... I ma skrzydła... Ale nie... nie mogę... Przecież już przestałem wierzyć w miłość ~ pomyślałem. Wadera uśmiechnęła się.
- Więc chodźmy - powiedziała radośnie. Zaczęliśmy szukać jakiejś sarny. Nie trwało to zbyt długo. Podczas szukania Sky opowiedziała trochę o sobie, lecz ja nie mówiłem nic. Jedynie słuchałem. Po kilkunastu minutach złapaliśmy niewielką sarnę. Sky zaczęła jeść, a ja usiadłem obok niej i patrzyłem w niebo. Po chwili wadera zapytała:
- Nie jesteś głodny?
- Nie - odparłem zamyślony. Zastanawiałem się, czy ona mnie lubi, czy ode mnie nie ucieknie, jak się dowie o mojej wadzie. Ale najpierw muszę ją lepiej poznać, a ona mnie. Popatrzyłem na waderę.
- Chcesz dołączyć do watahy? - zapytałem.
- Tak i to bardzo - odpowiedziała wesoło Sky - A ty należysz do jakiejś watahy?
- Tak.
- A mogę do niej dołączyć?
- Tak - uśmiechnąłem się - Chodź, zaprowadzę cię do Alfy.
- Ok.
Wstaliśmy i udaliśmy się do jaskini Mizu. Gdy byliśmy już w środku, zawołałem:
- Hej Mizu!
- Hejka - Mizu podeszła do mnie - A kto to?
- To Sky. Bardzo chce dołączyć do Watahy Księżycowego Ducha - wskazałem łapą na Sky, która po chwili zapytała:
- To mogę dołączyć do tej watahy?
- Oczywiście - Alfa podeszła do Sky i zaczęła się jej przyglądać, po czym zapytała:
- Jakie byś chciała mieć stanowisko?
- Nie wiem - odpowiedziała Sky.
- Według mnie byłabyś dobra w patrolu.
- No to niech będzie patrol.
Wadery jeszcze przez chwilę rozmawiały ze sobą o stanowiskach, hierarchii itp. Potem pożegnałem Mizu i wyszedłem ze Sky z jaskini.
- Niedaleko jest Biała Plaża. Może polecimy tam? - zapytałem.

<Sky?>

OD Sky

Pewnego dnia, gdy spacerowałam po lesie nagle zaburczało mi w brzuchu. Postanowiłam znaleźć coś do jedzenia. Coś nagle zaszelestało w zaroślach. Myślałam, że to sarna i skoczyłam na nią. Zobaczyłam, że to basior.Szybko z niego zeszłam i zapytałam jak się nazywa.
- Cześć jestem Sky, a ty?
-Witaj jestem Milo, co ty tu robisz?
-Szukałam jedzenia, a ty?

< Milo?>

Witamy Cię ^^

Powitajmy nową waderę Sky

I jej towarzysza Evan'a



poniedziałek, 10 sierpnia 2015

OD Milo CD Mizu

Jak dobrze powrócić do normalnej postaci. Podziękowałem Mizu za pomoc. Wadera pożegnała się ze mną i poszła do swojej jaskini. Była północ. Wszystkie stworzenia spały oprócz mnie. Nie byłem zmęczony. Postanowiłem się przespacerować. Nagle zatrzymałem się. Przede mną na trawie leżał jakiś klucz.

Podniosłem go i zaniosłem do mojej jaskini. Tam zasnąłem. Następnego dnia wstałem i pobiegłem z kluczem do jaskini Mizu. Po paru minutach byłem już w środku.
- Hej Mizu, znalazłem... - zawołałem, lecz nie dokończyłem. Poczułem się dziwnie. Puściłem klucz i popatrzyłem na stojącą tuż przede mną Mizu. Starałem się nie zmienić w mrocznego demona. Wadera zrobiła kilka kroków w tył. Nagle poczułem się lepiej. Popatrzyłem na klucz. Wadera podeszła do mnie, podniosła klucz, ponownie oddaliła się ode mnie i zaczęła się mu przyglądać.
- Znalazłem klucz w nocy - powiedziałem, po czym dodałem - wiesz może, od czego on jest?

<Mizu? Chciałem to jakoś rozkręcić>

piątek, 7 sierpnia 2015

Od Moon

Ach... Jak cudownie znów tu wrócić. Powróciłam do mojej byłej watahy... Tylko szkoda, że w niej nie zostałam. Jakbym nie odeszła to cały czas bym żyła jak zwykła wadera, a teraz muszę  w nocy się ukrywać. Chodziłam po wataszy. Po chwili spojrzałam w prawo i od razu zrobiło mi się smutno. Zobaczyłam jaskinię w której mieszkałam z Nero i małymi. Była opustoszała. Nikt w niej chyba nie był odkąd odeszliśmy. Świadczyły o tym liczne stare pajęczyny. Wciąż było czuć nasze zapachy. Zostały nawet skóry na których leżałam... ja i reszta mojej rodziny. Poczułam smutek, a zaraz po nim zmartwienie i lekką rozpacz..
- Więc dziś będzie Zmora... - powiedziałam cicho speszona. Następnie oprzątnęłam i wyrzuciłam skóry, żeby już więcej nie przypominała sobie o nikim z mojej przeszłości. Następnie zobaczyłam zachód słońca. Po czym zaczęłam się barykadować. Następnego ranka obudziłam się przy na wpół otwartym wejściu. Na szczęście zniszczenie panowało tylko w mojej jaskini więc Zmora nie dążyła wyjść na zewnątrz. Tak jak zwykle poszłam na polowanie. Znów w tym pięknym lesie pełnym zwierzyny łownej. Po upolowaniu króla (królika) zjadłam go ze smakiem. Potem poszłam na spacer i do jaskini Mizu zapytać się czy jej nie pomóc. Nie potrzebowała mojej pomocy więc znów kontynuowałam swój spacer. Po chwili zobaczyłam jakiegoś wilka przed sobą. Zaczęłam prosić szeptem, żeby nie był to basior. Ze wszystkich członków znałam tylko Mizu i Matt'a więc nie wiedziałam czy to nie przypadkiem intruz.

<Ktoś?>

Nowa wadera - Moon

Dziś powróciła do nas Moon, zostaje ona Szamanką
 


czwartek, 6 sierpnia 2015

OD Mizu CD Ester

Następna noc nie przespana. Krążące myśli i sny nie dawały mi myśleć zbytnio. Nie chcąc nikomu pokazywać, że czymś się martwię wzięłam się za wykonywanie swoich codziennych zadań. Zaczynając od porannego patrolu. Poranny patrol przebiegł bez zakłóceń, mając chwilę czasu poszłam odwiedzić parę wilków i zapytać się, czy czegoś nie potrzebują. Idąc napotkałam się na stare jaskinie w których kiedyś zamieszkiwały Moon & Nero wraz z dziećmi, Toro, Touka i inni. Od początku tej watahy bardzo dużo się zmieniło, na gorsze i na złe. Przechodząc przez to miejsce czas jak by się cofnął. Otrząsnęłam się, ale też i posmutniałam. Sny i wspomnienia dały mi się we znaki. Zrezygnowałam, aby iść do innych i poszłam wprost do swojej jaskini. Przełożyłam wszystkie zadania z dzisiejszego dnia na jutrzejszy, aby trochę odpocząć. Będąc już w jaskini przez nawet dłuższy czas nie wiedziałam co ze sobą zrobić. W tem wpadła do mnie Ester, która najwidoczniej czymś się kłopotała.
- Witaj Mizu! Czy mogłabym z tobą porozmawiać? Wiem, że wzięłaś sobie resztę dnia wolnego, ale...- przywitała się zakłopotana i trochę nieśmiała Est, nie zdążyła dokończyć zdania i jej przerwałam.
- Witam! Nareszcie ktoś przyszedł do mnie. Nie mogę uwierzyć, że wzięcie chociażby jednego dnia wolnego będzie takie nudne. Proszę wejdź i rozgość się. No i mów co ciebie kłopocze.- od razu zaczęłam mówić, aby nie domyśliła się, aby mnie coś kłopotało.

<Ester? Wybacz, że znowu takie krótkie, ale mam mały problem z internetem i piszę z telefonu.>

wtorek, 4 sierpnia 2015

OD Estery CD Mizu

Zastanawiałam się nad napisem na tym medalionie. Przecież ten basior miał ich mnóstwo. Ale skąd? Jeśli ta błyskotka wpływała na życie posiadacza to nie mogły być przecież wszystkie jego. I ten napis skądś go kojarzyłam tylko nie wiedziałam skąd. Byłam pewna że ma to jakiś związek z moją przeszłością. '' Pomimo, że droga i kręta tak jak twoja ścieżka życiowa i napotkasz się na dużo przeszkód, znajdziesz dużo przyjaciół którzy ciebie wesprą w najgorszych chwilach i miłość swojego życia.'' Cóż ta dziwna składnia i pismo. Jeszcze raz przyjrzałam się medalionowi był to mały okrągły kamień na rzemyku. I te runy mieniące się pięknie w świetle księżyca. Matka opowiadał mi kiedyś, że znała taką starą wilczycę, która znała mnóstwo zaklęć. A może rodzice nie powiedzieli mi wszystkiego. Zdjęłam z szyi mój własny wisior i uniosłam go do światła. Zalśnił i pojawiły się na nim napisy. Chyba był to jakiś inny typ pisma. Czy możliwe by ta wróżbitka była jakąś moja krewną. Dlatego rodzice wmawiali mi że moim żywiołem jest na pewno światło. Przecież musieli wiedzieć. Tak teraz sobie przypomniałam to był medalion tej wróżbitki. A może z tym medalionem można manipulować przeznaczeniem? Może dlatego mógł rzucić na mnie tą klątwę? Dlaczego nie odebrał mi mojego? No tak schowałam go w cieniu. Wygląda na zwykłą kryształową zawieszkę tylko pod światło widać napisy. I co mają z tym wspólnego kryształowe duch. czułam że robi mi się słabo od tego myślenia. Za wiele pytań zdecydowanie za wiele. Kim był mój prześladowca? Wreszcie znużona zasnęłam. Miałam dziwny sen. Stałam w jakiejś jaskini całej wykonanej z kryształów. Wypełniał ją dziwny blask księżyca. Ujrzałam podwyższenie z małym otworem przypominającym coś co bardzo dobrze znałam. Była to jakby dziurka od klucza. Wokół blatu ciągnęły się napisy w jakimś dziwnym języku. Przede mą zmaterializowała się jakaś wilczyca. Jej sierść była śnieżnobiała i lśniła nienaturalnym światłem. Opasywały ją łańcuch tak silnie, iż nawet mówienie sprawiało jej ból, tym bardziej, że widziałam przepływającą po niej energię.
- Pomóż mi - szeptała.
Stałam oniemiała i wpatrywałam się w nią przerażona i niepewna.
- Kim jesteś?
Tak jakby mnie nie słyszała.
- Pomóż mi
Nagle usłyszałam, że ktoś się zbliża. Następnie rozległ się głos, którego nigdy w życiu nie zapomnę. Głos mojego prześladowcy.
- Co robisz!
Dopadł wadery i ścisnął ją za gardło. Ujrzałam przerażenie w jej oczach i w tym momencie wizja rozwiała się. Przebudziłam się i usłyszałam swój przyspieszony oddech odbijający się echem w jaskini. Argo łypnął na mnie oczami ze swojego stanowiska na półce skalnej.
- Co się stało?
- No tak ostatnio nic mi nie mówisz... - odparł z wyrzutem
- Przepraszam, ale cały dzień gdzieś latasz więc nie masz dla mnie czasu
- Może... co ci się śniło
- Nie wiem, widziałam jakąś grotę cała z kryształu i białą wilczycę skutą łańcuchami. Był tam też ten basior z podziemi
- To wszystko kojarz mi się z pewnym mitem...
- Jakim?
- Kiedyś ci opowiem, ale nie teraz nie jesteś gotowa
Chciałam jeszcze o coś zapytać, ale mój towarzysz już zasnął, jak zawsze na zawołanie. Westchnęłam i także pogrążyłam się we śnie. Postanowiłam jednak skoro świt odszukać Mizu i porozmawiać o tych medalionach i wszystkim innym.

<Mizu?>

OD Estery CD Matt'a

Zastanawiałam się czy to wszystko co powiedział basior było szczere. Z drugiej strony moja moc niejako pozwalała mi wiedzieć, że tak. Byłam wzruszona. Prawdziwy romantyk. Czułam, że nie mogę się wycofać. Pierwsze mury pękły. Matt stał się jedną z nielicznych osób które wiedzą o moim sekrecie, ale przecież nie mogłam go narażać.
- Posłuchaj Matt... ja... - próbowałam mu powiedzieć, że go nie kocham. Powiedzieć, że między nami koniec, ale nie mogłam. Naprawdę coś do niego czułam. Kiedy patrzył ma mnie tym głębokim zielonym wzrokiem. Poczułam jak do oczu napływają mi łzy. Chciał otrzeć je łapą ale odskoczyłam.
- Matt nie mogę na to pozwolić i dlatego proszę obiecaj mnie że dopóki nie znajdę sposobu, by pozbyć się tej klątwy, nie będziesz się do mnie zbliżał, a jeśli spotkasz tego kto mi to zrobił to uciekniesz i nawet nie spojrzysz za siebie...
- Est wiesz, że nie mogę się na to zgodzić...
Wlepiłam w niego spłoszone spojrzenie.
- Proszę
Nie wyglądał na przekonanego...
- yhm... To w ogóle nie w moim stylu... chciałbym to jeszcze przemyśleć
- To naprawdę ważne dla mnie
Uśmiechnęłam się przepraszająco. I znów zapadło milczenie. Matt wyjrzał na zewnątrz.
- Może przejdziemy się noc jest dziś taka piękna.
- Oczywiście - odparłam zanim zdążyłam dobrze to przemyśleć. Może dlatego nie spanikowałam i nie uciekłam. Wyszliśmy na zewnątrz. Niebo było rzeczywiście przepiękne. Gwiazdy świeciły jasnym blaskiem a księżyc wydawał się być właśnie ta mityczną tarczą osłaniającą przed drapieżnym mrokiem nocy. Cisza pod postacią mgły wiła się między pniami drzew tworząc fantazyjne wzory jakby to były fale morza wznoszące się i opadające pod wpływem tchnienia wiatru. Szłam przed siebie co i raz zerkając w płonące oczy mego towarzysza. One także były jak te gwiazdy. Jasne tchnące nadzieją i bezpieczeństwem. Czyż nie o tym zawsze marzyłam. Jednak wiedziałam, że na razie muszę trzymać uczucia na wodzy. Nie, nie mogę tego zniszczyć. Kiedyś może dotrę do tej bezpiecznej przystani, na razie jednak muszę pozostać w cieniu śledząc tylko blask latarni jego oczu.

<Matt? Czy i ty czujesz tak samo?>

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

OD Mizu CD Ester

Est pokazując mi wisior na, którym coś pisało, nie mogłam uwierzyć, że coś takiego ma. Stanęłyśmy na chwilę, a ja przeczytałam i przeanalizowałam co pisało.
- Więc jak! Wiesz co tam pisze- zapytała się zaciekawiona
- Est wiesz, że to co pisze na takich wisiorach zawsze się sprawdza u właściciela.
- Naprawdę? - zdziwiła się - A co jest tam napisane? - zapytała
- Napisane jest tak '' Pomimo, że droga i kręta tak jak twoja ścieżka życiowa i napotkasz się na dużo przeszkód, znajdziesz dużo przyjaciół którzy ciebie wesprą w najgorszych chwilach i miłość swojego życia.''  To wszystko co jest napisane. - odpowiedziałam - Przemyśl lepiej to co ci przeczytała i trochę nad tym pomyśl.- powiedziałam, uśmiechając się.

Est najwidoczniej zaczęła myśleć nad tym co jej przeczytałam. Co mnie ucieszyło i miałam nadzieję, że dobrze wszystko zrozumie. Dochodząc do jaskini Est powiedziała jej.
- Est jak dobrze przemyślisz to co ci odczytałam, przyjdź do mnie i powiedz mi jak to zrozumiałaś, a wtedy odpowiem ci na moje pytanie, które wcześniej mi zadałaś. - odpowiedziałam uśmiechając się.
- Dobrze, jak tylko przemyślę to ci powiem.- odpowiedziała i poszła do swojej jaskini. A ja poszłam do swojej.

<Ester? Wybacz, że tak krótkie i takie do bani, ale pomysłu nie miałam>

OD Mizu CD Milo

Milo co raz bardziej nie panował nad sobą. Musiałam szybko coś z tym zrobić. Zaczęłam się zastanawiać i analizować to co powiedział mi Milo. Co mnie najbardziej zastanawiało to to, że patrzał się w dal.
- Milo poczekaj tutaj chwilę. - powiedziałam i ruszyłam w dal, gdzie wpatrywał się Milo. Wilk nie zdążył ani zapytać się gdzie biegnę bo ruszyłam od raz. Po krótkim czasie dotarłam chyba na miejsce do, którego chciałam dotrzeć. Mogłam się tylko domyślić czy to tu po silnej emanującej skądś energii. Rozejrzałam się, aby zobaczyć, czy nie ma czegoś lub kogoś kto mógłby nią emanować. Miejsce było jakoś mi znane, ale zmieniło się od ostatniego czasu, a raczej ktoś je zmienił. Pod drzewem było jak by ukryte drzwi, które prowadziły gdzieś. Wchodząc wpadłam w głęboką dziurę, a na sam koniec wylądowałam w jakiejś noże. Nora była ciasna i skromna, a na samym końcu niej było gniazdo w którym leżał magiczny zwierzak. Mały futrzak podobny niczym do wiewiórki ze sznurkiem na którym był przyczepiony pół księżyca. Wyczuć można było od niego silną emitującą energię. Taki mały futrzak, a tak potężny.
Podeszłam do niego, a on czy też ona się przebudziła/ przebudziło. Lekko otwierając zaspane oczy i przeciągając się spojrzała na mnie, głębokim spojrzeniem. Mrugnęłam, a on czy też ona uśmiechnęła się i zaczął przymilać się do mnie. Po krótkim czasie przypomniało mi się, że niektóre magiczne futrzaki mają moce, które twoje moce są niestabilne. Ponieważ, że futrzak przyzwyczaił się do mnie pobiegłam z nim do Milo. Basior cierpliwie czekał tam, gdzie go zostawiłam.
- Witaj Mizu, gdzie byłaś? - zapytał się. - A kto jest z tobą? - dopytał 
- Ten futrzak to przyczyna twoich problemów.- odpowiedziałam uśmiechając się.
- A co teraz zrobimy bo nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam powstrzymując się. - powiedział Milo 
- To już mniejszy problem. Znam zaklęcie które wchłonie jego zbyteczną moc, ale...- nie dokończyłam i zmieniłam zdanie. Wiedziałam, że wypowiadając zaklęcie związane z tym są skutki. Gdy zaklęcie zacznie działać to cała zbędna moc futrzaka przejdzie na mnie. Ale nie chcąc, aby coś stało się Milo czego jeszcze by żałował wypowiedziała zaklęcie. Po wymówiony zaklęciu futrzak zasnął, a Milo się zmienił i zaczął panować w pełni nad swoją mocą. 
- Milo i jak się czujesz?- zapytałam z troską
- O wiele lepiej. Dziękuję ci Mizu.- powiedział uśmiechając się, zobaczywszy jego uśmiech również się uśmiechnęłam.
- To nic takiego. Ale teraz powinnam już iść do siebie.- powiedziała i żegnając się z basiorem poszłam do jaskini. Wyjątkowo jak na razie nic mi nie było, ale lepiej nie wywoływać wilka z lasu- powiedziała do siebie cicho w myślach. 

<Milo? Wybacz, że tak długo czekałeś>

niedziela, 2 sierpnia 2015

OD Matt'a CD Mizu

Rano jak wstałem miałem dziwną ochotę spędzania czasu innymi. Natychmiast poszedłem po parę wilków i poszliśmy do jaskini Mizu. Kiedy tak dotarliśmy Mizu od razu pomyślała, że potrzebujemy pomocy i chcemy o nią poprosić dlatego powiedziała:
- Pomóc wam w czymś?
- Nie. - odpowiedziałem.

***

Kiedy wyszedłem z jaskini Mizu. Reszta została. Poszedłem na polowanie dla całej czwórki. Upolowałem dwa jelenie, po czym wróciłem do roześmianego towarzystwa.

<Mizu?> brak weny

OD Matt'a CD Estery

Kompletnie nie wiedziałem co zrobić... lub po prostu powiedzieć. Trudno jest przyjąć to, że jak tylko dotkniesz osobę, którà kochasz zamienisz się w kryształ.
- Wolę już być tym kryształem, niż nie być z tobą. - oznajmiłem.
- Naprawdę? - zapytała niedowierzając.
- Tak, - lekko się uśmiechnąłem. - a jak spotkam tego kto rzucił na Ciebie tą klontwę... - dodałem żądny zemsty.
- Dzięki... - powiedziała trochr nieśmiało, zapewne nie wiedziała co powiedzieć. Ja sam bym nie wiedział jakbym był na jej miejsicu. Po za tym... czułem, że zrobiłem kolejny krok w strony otwarcia się Estery z czego strasznie się cieszyłem. Znów nastała cisza...

<Estera?> brak weny :c

OD Estery CD Mizu

Było to naprawdę niezwykłe. Naprawdę nie znosiłam ciemności, a to był już drugi raz, gdy nocą spacerowałam z Mizu. Może jednak nie jest tak źle przejść się, gdy nad tobą świeca gwiazdy i księżyc. Przez chwilę szłyśmy w milczeniu. Zastanawiałam się o co zapytać alfy. Wreszcie przypomniałam sobie o takiej małej pamiątce z czasów mojego uwięzienia. Kiedy ten wilk mnie schwytał udało mi się zerwać mu jeden z wisiorów. Zastanawiałam się nie raz po co mi ta błyskotka skoro nawet nie umiem przeczytać co na niej pisze. Może miałam nadzieję dowiedzieć się wreszcie dlaczego mnie to wszystko spotkało? Kim był mój prześladowca? co miałam wspólnego z kryształowymi duchami i wreszcie skąd u mnie ta moc. 
- Mizu? - zaczęłam cicho i niepewnie.
- Słucham - odparła przyjaźnie. - O co chciałaś spytać?
- Czy ty czytasz mi w myślach?
- A to jest to pytanie? - odpowiedziała z uśmiechem
- Nie w zasadzie...- sprostowałam zmieszana nieco - Nie powiesz nikomu o tym wszystkim i czy mogłabyś rzucić jakieś zaklęcie, żeby nie można się było do mnie zbliżyć.
- Est... nie możesz tego ciągle ukrywać...
- To nie będzie na zawsze... tylko do czasu... aż znajdę lekarstwo
Nie odpowiedziała. Przypuszczałam, że po prostu musi zebrać myśli.
- Wiesz muszę się zastanowić... Chciałabyś coś jeszcze wiedzieć
- Właściwie... to... - czułam się jakoś niezręcznie nie nawykłam prosić o pomoc, ale wiedziałam, że nie dam sobie rady sama. Wyciągnęłam wisior i podałam Mizu.
- Czy mogłabyś odczytać co tu jest napisane.
- Skąd to masz...- spytała oglądając uważnie błyskotkę.
- Zerwałam temu wilkowi który mnie więził.
- To niezwykle stare pismo... Gwiezdne hieroglify
- Potrafisz to odszyfrować... słyszałam że jedna z z twoich mocy pozwala ci odczytać każde pismo...
- Owszem
- Więc co tam pisze?
<Mizu? Ciekawe co tam przeczytasz...>