piątek, 27 lutego 2015

Od Toro

Wyszedłem na spacer po lesie . Było jeszcze ciemno . Poczułem dym i zobaczyłem światełko na końcu Ścieszki . Postanowiłem to sprawdzić . Las się zapalił .
Usłyszałem piski . Przeleciałem nad płomieniami i zobaczyłem dwa małe stworzonka wtulone w siebie i przerażone . Jedno przypominało wilka ale to z pewnością nie był wilk .
Złapałem je i wyniosłem z lasu . Położyłem na polanie zdala od ognia .
Obudziły się .

Ugasiłem ogień .
- Czy wszystko dobrze ? - Powiedziałem
- Tak - Odpowiedział jeden z nich
Zaniemówiłem bo myślałem że one nie mówią .
- Cześć ja jestem Zorua a to jest Riolu . - Dziękujemy za ratunek .
- Skąd tu się wziął ogień ? - spytałem
- Uczyliśmy się walczyć . - Zawstydził się Riolu
- Jesteśmy jeszcze mali - Szepnął do siebie Zorua .
- Gdzie wasi rodzice ? - Spytałem
- Nie wiemy .
- Czy możesz nas przygarnąć ? - Spytały zgodnie
- No dobrze .
Wtedy usłyszałem za nami szelest .

<Kto?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz